Kobieta oglądająca pieczywo w sklepie
Skład a etykieta pieczywa. Kontrolerzy wykryli rozbieżności w niemal połowie partii Fot. Alfonso Soler / Shutterstock

Sięgasz po chleb tostowy, tortillę albo pitę i ufasz temu, co napisano na opakowaniu? Kontrolerzy IJHARS sprawdzili 80 producentów i sklepów. W ponad połowie przypadków coś się nie zgadzało: od mylących nazw po zawartość cukru, tłuszczu i soli inną niż ta z etykiety.

REKLAMA

Tortille, pity i pinsy jeszcze kilka lat temu można było dostać jedynie przy zamówieniu w knajpie. Dziś stoją na sklepowych półkach obok zwykłego chleba i bułek. Ten asortyment ma dłuższy termin przydatności niż świeże pieczywo z piekarni, a producentów obowiązują przy nim inne wymagania co do etykiety. Jest to sprytnie wykorzystywane.

Kontrola pieczywa ujawniła błędy w 6 na 10 podmiotów

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przyjrzała się bułkom do hot dogów, chlebowi tostowemu, tortillom, pitom i pinsom. Smak, zapach i wygląd nie budziły zastrzeżeń, problem pojawił się przy porównaniu składu z etykietą.

W 31,9 proc. partii wykryto nieprawidłowe "parametry fizykochemiczne". Najczęściej niezgodną z deklaracją zawartość cukrów, tłuszczu, białka i soli. Oznakowanie wypadło jeszcze gorzej: błędy dotyczyły 42,8 proc. wszystkich partii.

Inspektorzy kwestionowali między innymi:

  • Niepełne nazwy – na przykład "chleb proteinowy" bez wskazania, z czego rzeczywiście powstał.
  • "Bezglutenowy chleb z ziarnami z mąki ryżowej" – w składzie dominowała skrobia kukurydziana, a ryż był tylko dodatkiem.
  • "Tost maślany" – z grafiką masła na opakowaniu, choć w rzeczywistości zawierał "składnik złożony o smaku masła".
  • Pomijanie składników – na przykład serwatki ukrytej w produkcie złożonym.
  • Podawanie nazw innych niż faktycznie użyte – jak "mąka sojowa" zamiast odtłuszczonej mąki sojowej.
  • "W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami zastosowano sankcje przewidziane obowiązującymi przepisami prawa żywnościowego" – poinformowała IJHARS w komunikacie. Podobne wnioski przyniosło sprawdzanie, co naprawdę kryją kurortowe lody. Wcześniej pisaliśmy, że kontrola herbat ujawniła przykrą prawdę o niejednej znanej marce.

    Tortilla, pita i pinsa. Z czego powinny się składać?

    Wspólnym mianownikiem tych produktów jest obowiązek, by nazwa odpowiadała rzeczywistemu charakterowi wyrobu:

  • Tortilla – wywodzi się z Ameryki Łacińskiej, gdzie tradycyjnie wypiekano ją z mąki kukurydzianej. W Polsce częściej powstaje z mąki pszennej, elastycznej i wygodnej do zawijania farszy.
  • Pita – wypiek bliskowschodni, płaski i idealny do faszerowania.
  • Pinsa – ma korzenie włoskie. Jej podstawą jest mieszanka trzech mąk, pszennej, ryżowej i sojowej, oraz zakwas, a sam placek służy za podkład pod ser czy wędliny.
  • Podobnie jest z określeniami "razowy" i "orkiszowy": pierwsze zarezerwowane jest dla mąki pszennej lub żytniej typu 2000 z przemiału całego ziarna, drugie dla produktów, w których mąka orkiszowa faktycznie dominuje.

    Co musi znaleźć się na etykiecie pieczywa?

    Na liście składników wymienia się wszystkie surowce w kolejności malejącej, a składniki złożone, na przykład zakwas, rozbija się na to, z czego się składają. Substancje dodatkowe podaje się z nazwą funkcji i numerem E, na przykład "środek do przetwarzania mąki: kwas askorbinowy". Chleba nie wolno barwić, a jedynym wyjątkiem jest karmel w chlebie słodowym.

    QUID to obowiązek podania procentowej zawartości składnika wyeksponowanego w nazwie lub na opakowaniu: w toście z masłem trzeba wskazać, ile tego masła jest w środku. Producent przedłużający trwałość gazami musi dopisać "pakowano w atmosferze ochronnej".

    Podobne wymogi dotyczą deklaracji o błonniku. Napis "źródło błonnika pokarmowego" wolno umieścić przy zawartości minimum 3 g na 100 g, a "wysoka zawartość błonnika" wymaga już 6 g. Kontrola pokazała, że część producentów sięgała po takim haśle przy wyniku 4,7 g, wyraźnie poniżej wymogu.

    Podobne wątpliwości budzą nazwy w rodzaju "fit" czy "dietetyczny". Dietetyk biorący pod lupę chleb w Biedronce zauważył, same określenia niczego nie gwarantują.