Kobieta wyrzuca resztki jedzenia do śmietnika
Co drugi Polak wyrzuca resztki jedzenia do śmietnika Fot. Shutterstock

4,8 mln ton żywności – tyle marnuje się w Polsce każdego roku. Najwięcej – bo aż 60 proc. – wyrzucamy we własnych domach. To około 2,92 mln ton rocznie. Dla łatwiejszego zobrazowania skali można powiedzieć, że przeciętne gospodarstwo domowe pozbywa się rocznie nawet 165 kg jedzenia. Eksperci biją na alarm. – Te wyniki mnie zatrwożyły – mówi naTemat dr Zuzanna Jastrzębska-Krajewska, inicjatorka ogólnopolskiej kampanii, która ma potrząsnąć Polakami.

REKLAMA

Marnotrawienie żywności zaczyna się stawać problemem cywilizacyjnym i plagą w Polsce. Przyznajmy sami – wyrzucamy wszystko. Bo nie szanujemy jedzenia, mamy go za dużo, nie mamy czasu na przygotowywanie posiłków. Albo nie potrafimy sensownie robić zakupów.

47 proc. Polaków wyrzuca resztki posiłków co najmniej raz w miesiącu. 45 proc. przyznaje, że równie często zdarza się, że zakupiona przez nich żywność psuje się, zanim zostanie wykorzystana. Natomiast 62 proc. badanych jako główny powód wyrzucania żywności wskazuje jej zepsucie.

To pokazują wyniki najnowszego badania Norstat Polska, które przeprowadzono w ramach ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej "Dobry smak zaczyna się w Polsce. Nie marnuję. Wybieram odpowiedzialnie", która właśnie wystartowała.

– Wyniki badań mnie zatrwożyły. Nie sądziłam, że skala marnowania żywności w gospodarstwach domowych jest tak ogromna. Myślę, że jest to temat wstydliwy. Nie rozmawiamy o nim. Otwieramy lodówkę i ze wstydem wrzucamy do czarnego worka to, co się zepsuło. A na to patrzą nasze dzieci – mówi naTemat dr Zuzanna Jastrzębska-Krajewska, prezeska Fundacji Wspomagania Rozwoju Dzieci Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej, inicjatorka kampanii, w którą zaangażowanych jest wiele firm, organizacji i instytucji.

Najwięcej wyrzucamy owoców i warzyw. "To jest najbardziej zaskakujące"

Wyniki, które zaprezentowano 4 września, czarno na białym pokazują, co marnujemy najbardziej i jaka jest nasza świadomość.

Najwięcej wyrzucamy owoców (48 proc.) oraz warzyw (45 proc.). Na trzecim miejscu jest pieczywo (41 proc.). Potem jest przepaść. Dopiero w dalszej kolejności wyrzucamy nabiał (18 proc.), gotowe dania (14 proc.) i mięso (9 proc.).

– To jest najbardziej zaskakujące. Najwięcej marnujemy prostych rzeczy, których najłatwiej jest nie zmarnować, gdyż najłatwiej jest przetworzyć je na sosy, czy dżemy – wskazuje dr Zuzanna Jastrzębska-Krajewska.

Paradoksalnie ze świadomością nie jest źle. 57 proc. badanych uważa, że wie, jak ograniczać marnowanie żywności w swoim domu. A prawie 70 proc. Polaków uważa, że ograniczając marnowanie żywności w domu, może realnie wpływać na środowisko i otaczający świat.

Jednak wiedza to jedno, a praktyka drugie.

"Na świecie większość żywności marnuje się w gospodarstwach domowych"

Według danych Instytutu Ochrony Środowiska-PIB, co roku w Polsce marnuje się 4,8 mln ton żywności. Najwięcej – bo aż 2,92 mln ton, czyli ok. 60 proc. – wyrzucamy w swoich domach. "Oznacza to, że 6 na 10 kg jedzenia trafiającego do kosza pochodzi z polskich domów" – przekazują organizatorzy kampanii. Według ich wyliczeń przeciętne gospodarstwo domowe pozbywa się nawet 165 kg jedzenia rocznie. To tyle, ile wystarczyłoby dla jednej osoby na ponad 5 miesięcy.

– Potwierdza to ogólnodostępne dane dotyczące marnowania żywności. Rzeczywiście jest tak, że to my, konsumenci, i nasze gospodarstwa domowe, przyczyniają się w największym stopniu do marnowania żywności. To ponad połowa. Generalnie na świecie większość żywności marnuje się w gospodarstwach domowych. I to konsumenci powinni zrobić największy krok, jeśli chodzi o zmniejszenie skali marnowanej żywności – mówi naTemat prof. Krystyna Gutkowska, dyrektor Instytutu Nauki o Żywieniu Człowieka na SGGW.

Podkreśla: – Z całą pewnością powinniśmy coś z tym zrobić.

Okazuje się, że jeśli chodzi o marnowanie żywności, za gospodarstwami domowymi w Polsce daleko w tyle jest produkcja rolna (15 proc.), przetwórstwo (15 proc.), handel (7 proc.) i gastronomia (ok. 1 proc.).

38 proc. respondentów wybiera produkt polski nawet wtedy, gdy jest droższy od zagranicznego odpowiednika

Ogólnopolska kampania "Dobry smak zaczyna się w Polsce. Nie marnuję. Wybieram odpowiedzialnie" ma edukować i zachęcać do bardziej świadomych decyzji. Chce dotrzeć do szkół – 11 września na SGGW odbędą się bezpłatne warsztaty dla nauczycieli.

– Świadomość to jedno. A co z tym robimy to drugie. Teraz chodzi o to, żeby z tej wiedzy zbudować realny nawyk – mówi dr Zuzanna Jastrzębska-Krajewska.

W akcję zaangażowani są eksperci, przedstawiciele nauki, biznesu, i administracji publicznej. Partnerami kampanii są duże sieci handlowe, a także m.in. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, GUS, czy Politechnika Warszawska.

Ich dialog, jak czytamy, "ma służyć wypracowaniu Raportu Dobrych Praktyk i Rekomendacji w obszarze niemarnowania żywności". Duży nacisk kładą na współpracę z lokalnymi producentami – na krótką drogę dostaw, ograniczenie transportu i emisję CO2.

"Krótszy łańcuch dostaw może również sprzyjać zachowaniu świeżości produktów (...). W ten sposób decyzje podejmowane podczas zakupów mogą łączyć troskę o niemarnowanie żywności z szerszym podejściem do ochrony środowiska" – czytamy.

Jak wynika z badania, 38 proc. respondentów wybiera produkt polski nawet wtedy, gdy jest droższy od zagranicznego odpowiednika. A 30 proc. – jeśli jego cena będzie taka sama.

Jak jednak nie marnować żywności?

Dalsza część artykułu poniżej:

31 proc. badanych przygotowuje listę zakupową i się jej trzyma

Prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji tłumaczy, jakie działania podejmuje branża handlowa. I jak edukuje konsumentów.

– Współpracujemy z organizacjami pożytku społecznego, PCK, Caritas, bankami żywności. Przekazujemy duże ilości żywności dla najbiedniejszych. Zdajemy sobie sprawę, że jest bardzo duża pauperyzacja społeczeństwa, dlatego włączamy się w każde akcje charytatywne związane z przekazywaniem żywności. Wchodzimy w kampanie, które pomagają rolnikom sprzedać produkty, które nie nadają się już do sprzedaży, np. w ostatniej akcji "Polski Ziemniak, bohater każdego obiadu". Wspieramy gospodarstwa rolne, edukujemy – wymienia w rozmowie z naTemat dr Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Przez edukację starają się też budować świadomość wśród konsumentów. Na przykład, w jaki sposób należy czytać etykietydlaczego nie warto od razu wyrzucać przeterminowanego jedzenia.

– Żeby nie wyrzucać produktu, jeśli jest przed terminem ważności albo nawet kilka dni po, gdyż niektóre produkty absolutnie nadają się jeszcze do spożycia. Jeśli mamy obawy, najlepiej produkty wcześniej zamrozić albo przetworzyć i spożyć w późniejszym terminie. Usiadamy też konsumentów, żeby robić listy zakupowe. Żeby nie kupować na zapas. Żeby mniej nakładać na talerz. A jeśli coś zostanie, nie wyrzucać, tylko zachować i przetworzyć. Tu ważna jest edukacja już na poziomie przedszkolnym i szkolnym, w jaki sposób chronić żywność, bo w ten sposób chronimy też planetę – mówi.

Czy Polacy robią listy zakupowe? W badaniu Norstat zapytano, jak Polacy najczęściej planują zakupy spożywcze. Okazuje się, że 31 proc. badanych przygotowuje listę i się jej trzyma. 29 proc. – że przygotowuje listę, ale często kupuje produkty spoza niej. 22 proc. – planuje zakupy w pamięci. Mniej niż 10 proc. robi np. zakupy spontanicznie.

"Nie chodzi o to, żeby jeść produkty zepsute i szkodzić swojemu zdrowiu. Nikt absolutnie do tego nie namawia"

Dr Zuzanna Jastrzębska-Krajewska dostrzega pewne zmiany w nawykach Polaków. Uważa, że w tym zakresie idziemy do przodu, choć tempo może nie jest takie, jak byśmy chcieli. 

– Mam wrażenie, że powoli wraca moda na przetwory i szalenie mnie to cieszy. Ale chodzi o to, żeby angażować w to dzieci – mówi. Bardzo ważne dla niej jest to, żeby edukować od najmłodszych lat. Żeby maluchy nie dostawały niespójnych komunikatów od rodziców. Bo z jednej strony słyszą: "Jedz, bo się zmarnuje". A z drugiej strony widzą, jak rodzice wyrzucają zepsute produkty z lodówki.

Inicjatorka akcji wskazuje też na samo przechowywanie żywności – kupujemy bardzo nowoczesne sprzęty, ale nie mamy pojęcia, gdzie, na jakich półkach w lodówce, powinny być przechowywane produkty.

– Chciałabym przekazać, żeby nie nakładać sobie presji, że już nigdy nic nie zmarnuję. Bo nie chodzi o to, żeby jeść produkty zepsute i szkodzić swojemu zdrowiu. Nikt absolutnie do tego nie namawia. Chodzi o to, że będę dużo mniej marnować. Że ta skala w ciągu roku czy miesiąca w moim gospodarstwie domowym się zmniejszy. Że bardziej rozumnie będę wkładać produkty do koszyka ze świadomością, ile będę w stanie zjeść, przetworzyć, czy jaki mamy plan na tydzień. Ważne jest czytanie etykiet. Bo czytać umiemy, ale nie umiemy potem przetwarzać informacji – mówi.

Powód ograniczania marnowania żywności? "Oszczędność pieniędzy

W badaniu zapytano jeszcze Polaków o to, jak ważne są dla nich wskazane powody ograniczania marnowania żywności. Aż 90 proc. postawiło na oszczędność pieniędzy. Pozostałe wyniki przestawiały się następująco:

  • szacunek dla żywności i pracy osób, które ją wytworzyły (89 proc.)
  • dawanie dobrego przykładu dzieciom, domownikom, rodzinie, znajomym (83 proc.)
  • troska o środowisko (80 proc.)
  • 72 proc. badanych jako powód wskazało "możliwość przeznaczenia nadwyżek żywności dla osób potrzebujących".

    Wyszła też jeszcze jedna ciekawa rzecz – osoby powyżej 62. roku życia dwa razy rzadziej deklarują marnowanie żywności niż osoby z pozostałych kategorii wiekowych. Mimo częstszego kontaktu młodszych grup z materiałami edukacyjnymi na ten temat.