TK, prof. Sadurski u Jacka Pałasińskiego
Trybunał Konstytucyjny zacznie działać "na uchodźstwie"? Prof. Sadurski o mozliwych scenariuszach. Fot. naTemat.pl

Klucze do gmachu nie mogą decydować o tym, czy działa Trybunał Konstytucyjny – przekonuje prof. Wojciech Sadurski. W „Allegro ma non troppo” Jacka Pałasińskiego przedstawia pomysł wyjścia z impasu i ostro ocenia tempo przywracania praworządności. Ale gdy pada pytanie o sposób na usunięcie Karola Nawrockiego, studzi oczekiwania.

REKLAMA

Zdaniem prof. Wojciecha Sadurskiego przeciągający się kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego nie rozwiąże się przez dalsze czekanie. Profesor proponuje, by prawidłowo wybrani sędziowie zebrali się poza dotychczasową siedzibą i rozpoczęli pracę.

Odpiera przy tym zarzut, że chce tworzyć konkurencyjną instytucję. W jego ocenie o prawowitości Trybunału rozstrzygają sędziowie i sposób ich powołania, a nie dostęp do budynku przy alei Szucha.

W programie Jacka Pałasińskiego "Allegro ma non troppo", prof. Sadurski odnosi się też do napięć geopolitycznych, ocenia podział prawników wokół naprawy państwa, wskazuje granice możliwości odwołania prezydenta Nawrockiego, odnosi się do Węgier, a także zdecydowanie krytykuje tempo przywracania praworządności w Polsce.

Trybunał Konstytucyjny poza gmachem?

Prof. Wojciech Sadurski mówi o ośmiorgu sędziach, którzy mogliby rozpocząć orzekanie. Jak argumentuje, do rozpatrywania większości spraw wystarczają składy pięcioosobowe. Odróżnia to od zwołania zgromadzenia ogólnego, do którego potrzebne jest większe grono. Jego propozycja zakłada więc rozpoczęcie pracy bez czekania na rozstrzygnięcie wszystkich problemów organizacyjnych.

– Nie będzie dwóch Trybunałów. Będzie jeden, jedyny Trybunał, który ze względu na siłę fizyczną wykonywaną czy demonstrowaną przez pana Święczkowskiego nie może się zebrać w swoim zwyczajowym miejscu, ale to w ogóle nie ma żadnego znaczenia, gdzie się zbiera. Ważne jest, że ta ósemka się zbierze – przekonuje Sadurski.

Profesor przewiduje, że do tego grona mogliby dołączyć niektórzy sędziowie wybrani za rządów PiS. Wyraźnie zaznacza jednak, że to hipoteza. Powołuje się na docierające do niego sygnały o zmęczeniu dominacją Bogdana Święczkowskiego, a nie na przesądzoną decyzję tych osób.

Wejście policji nie zakończy sporu

Prof. Sadurski analizuje też wariant siłowego wejścia do siedziby TK. Jego zastrzeżenie jest konkretne: samo otwarcie drzwi nie sprawi, że sędziowie zostaną dopuszczeni do rzeczywistego udziału w pracach. Nawet usunięcie Święczkowskiego mogłoby oznaczać, że jego miejsce zajmie ktoś, kto nadal będzie kwestionował status części nowo wybranych osób.

Dlatego profesor wzywa samych sędziów do działania. W rozmowie ujmuje ich postulowaną postawę następująco:

– A teraz w przełożeniu na Trybunał Konstytucyjny ta ósemka musi wziąć też sprawy w swoje ręce. Zostaliśmy wybrani, jesteśmy już sędziami, dosyć tego, dosyć siedzenia w korytarzu, dosyć przeglądania papierów czy tam gazet przed wejściem do Trybunału. My bierzemy sprawy w swoje ręce, zbieramy się, skrzykujemy się i zaczynamy działać.

Dlaczego władza nie korzysta z jego propozycji? Sadurski podejrzewa wpływ krytycznych opinii innych prawników, ale nie przedstawia tego jako wiedzy o decyzjach rządu. Zaznacza, że nie należy do kręgu osób wtajemniczonych i nie rozmawia na ten temat ani z premierem Donaldem Tuskiem, ani z ministrem Waldemarem Żurkiem.

Spór o granice naprawy państwa

Rozmowa odsłania też głębszy konflikt w środowisku prawników krytycznych wobec zmian wprowadzonych przez PiS. Według Sadurskiego zgoda dotyczy diagnozy, ale kończy się przy wyborze metod naprawy. Jedni żądają bezwzględnego respektowania obowiązujących przepisów, również tych budzących zastrzeżenia. On przekonuje, że nadzwyczajna sytuacja wymaga sięgnięcia po rozwiązania kontrowersyjne z perspektywy tradycyjnego podejścia do praworządności.

Profesor nie ukrywa, że reprezentuje stanowisko mniejszościowe. Nie zgadza się jednak na dyskredytowanie kolegów: gdy prowadzący ostro ocenia prof. Marcina Matczaka, Sadurski odmawia przyłączenia się do osobistej krytyki. Broni swojego pomysłu, ale uznaje powagę sporu.

Nawrockiego nie da się "odprzysiąc"

Gotowość do niestandardowych rozwiązań nie oznacza poparcia dla każdej politycznej koncepcji. Pytany o przedstawiony przez prowadzącego pomysł Romana Giertycha dotyczący głosowania nad ważnością zaprzysiężenia prezydenta, Sadurski zastrzega, że nie zna oryginalnej wypowiedzi posła. Do samej propozycji odnosi się sceptycznie.

– To jest dziwna koncepcja. Muszę przyznać, że nie oglądałem i nie słyszałem tej wypowiedzi pana mecenasa i posła Giertycha. Trudno mi tak szybko się do niej ustosunkować. Wydaje mi się, że w tej chwili nie ma takiej możliwości prawnej – mówi.

W jego ocenie Zgromadzenie Narodowe nie ma kompetencji do odwołania zaprzysiężenia. Tym mocniej wybrzmiewa główne przesłanie rozmowy: szukać sposobów przywrócenia działania instytucji, ale umieć wskazać granice własnych propozycji.

W pełnym odcinku "Allegro ma non troppo" prof. Wojciech Sadurski wyjaśnia także, czego Polska mogłaby nauczyć się z węgierskich doświadczeń i dlaczego naprawę demokracji uważa za warunek siły państwa w niebezpiecznych czasach. Odcinek można obejrzeć na górze strony oraz naszym kanale YouTube pod tym linkiem.