Kadr z filmu "Godzilla Minus Zero"
"Godzilla Minus Zero" łapie pierwsze recenzje. Sprzątnie "Diunie 3" spod nosa Oscara za najlepsze efekty specjalne? Fot. materiał prasowy

"Godzilla Minus Zero" jest sequelem "Godzilli Minus One" z 2023 roku, uznawanej za jedną z najlepszych odsłon serii o kaiju. Nowy film Takashiego Yamazakiego właśnie doczekał się pierwszych recenzji krytyków, z których wynika, że radioaktywny jaszczur-gigant znów podnosi stawkę. "Diuna: Część trzecia" nie będzie bezpieczna podczas przyszłorocznej gali Oscarów.

REKLAMA

"Godzilla Minus One" była niebywałym osiągnięciem. Efekty do widowiska o tak wielkiej skali i z tak ogromnym rozmachem stworzyła – jak podkreślał sam reżyser Takashi Yamazaki – względnie mała ekipa. Japoński filmowiec i Kiyoko Shibuya, ekspertka od efektów wizualnych, nadzorowali pracę nad 35-osobowym zespołem, który w ciągu ośmiu miesięcy stworzył 610 ujęć VFX w studiu Chōfu (wiele współczesnych produkcji bazuje na około tysiącu ujęć). Nic dziwnego, że w 2024 roku Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przyznała produkcji Oscara za najlepsze efekty wizualne.

Japończycy doskonale wiedzą, jak się robi filmy o kultowym kaiju (tak popularnym w kraju kwitnącej wiśni jak Pikachu i Hello Kitty). "Godzilla Minus Zero", która trafi do polskich kin już 6 listopada tego roku, zbiera pierwsze oceny wśród krytyków filmowych, przynosząc miłośnikom franczyzy ulgę. Sequel "Godzilli Minus One" jest większy, niebezpieczniejszy i przede wszystkim "zaczyna się z hukiem".

"Godzilla Minus Zero" nadchodzi. Powróci arcywróg jaszczura

Przypomnijmy, że akcja "Godzilli Minus One" rozgrywała się tuż po II wojnie światowej, w cieniu bezwzględnej kapitulacji Japonii i ataku atomowego na Hiroszimę oraz Nagasaki. W filmie z 2023 roku gargantuiczny jaszczur – symbol zagrożenia nuklearnego – spustoszył tokijską dzielnicę Ginza, a w finale w pewnym sensie został pokonany własną bronią. Protagonista, pilot kamikaze o imieniu Koichi Shikishima, uznany przez część rodaków za tchórza, wleciał samolotem wprost w paszczę kaiju. Na pokładzie maszyny znajdowały się materiały wybuchowe. Potwór przygotowywał się wówczas do ataku zwanego "atomowym zionięciem", ale na darmo. W wyniku ludzkiej kontrofensywy jego głowa została rozerwana na malutkie części. Zwłoki giganta spoczęły na dnie Zatoki Sagami.

"Godzilla Minus Zero" przeniesie widzów do roku 1949. "Japonia zmaga się z bolesną walką o odbudowę" – czytamy w oficjalnym opisie. Koichi wiedzie względnie ciche życie z żoną Noriko i adoptowaną córką Akiko, gdy nowy kaiju, Król Ghidora, który przebudził się pod owianym mrocznymi legendami lasem Aokigahara, uderza w miasto Matsumoto, leżące ponad 200 kilometrów od Tokio. W międzyczasie szczątki Godzilli regenerują się w wodach Oceanu Spokojnego.

Dalsza część artykułu poniżej.

W obsadzie bezpośredniej kontynuacji "Godzilli Minus One" powracają Ryunosuke Kamiki ("Twoje imię") i Minami Hamabe ("Shin Kamen Raider"). Skład aktorski zasilają jeszcze m.in. Jun Kunimura ("Kill Bill"), Masami Nagasawa ("Mother"), Sakura Ando ("Złodziejaszki") i Min Tanaka ("Samuraj – Zmierzch").

Toho Studios przeznaczyło znacznie większy budżet na realizację filmu. Choć zespół od efektów specjalnych powiększył się, Yamazaki nie zamierzał rezygnować z połączenia efektów cyfrowych z efektami praktycznymi (tokusatsu), które uczyniło z "Godzilli Minus One" arcymistrzowski hołd dla oryginalnej "Godzilli". Warto wspomnieć, że "Godzilla Minus Zero" jest pierwszą japońską produkcją nakręconą przy użyciu kamer IMAX.

Pierwsze recenzje filmu "Godzilla Minus Zero". Ma aż 95 proc. na Rotten Tomatoes

W agregatorze Rotten Tomatoes krytycy filmowi przyznali "Godzilli Minus Zero" odznakę "świeżego pomidora" (95 proc. pozytywnych ocen z 22 recenzji). Zdaniem dziennikarzy sequel filmu sprzed trzech lat przerósł najśmielsze oczekiwania. "Zapierająca dech w piersiach akcja, wyraziste postacie i mocne, pełne niuansów wątki sprawiają, że jest to olśniewające widowisko, które trzeba zobaczyć na największym i najgłośniejszym ekranie" – napisał Dan Bayer z portalu Next Best Picture.

"Godzilla Minus Zero" ponownie scala przejmujący dramat rodzinny z typowym dla kaiju kinem akcji. "Łączy w sobie walkę na śmierć i życie z grozą, a także rozmachem filmu katastroficznego. Nie popada jednak w przesadę; podobnie jak poprzednik, film stawia na jakość efektów wizualnych, a nie na ich liczbę" – wspomniał Jesse Hassenger na łamach brytyjskiego dziennika "The Guardian", podkreślając, że choć produkcja koncentruje się w znacznej mierze na ludziach, "coraz bardziej oczywiste staje się, że żyjemy w świecie potworów". Zgodnie z zapowiedziami twórców: "Godzilla ma być tłem".

Dalsza część artykułu poniżej.

QUIZ: Czy rozpoznasz film sci-fi po kadrze?

logo
Quiz

1 / 11 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Fot. materiał prasowy

"Niezależnie od tego, czy chcesz doświadczyć subtelnej ludzkiej empatii, czy po prostu zobaczyć Godzillę robiącą to, co potrafi najlepiej, jednego możesz być pewien: 'Godzilla Minus Zero' cię zniszczy" – dodał Alfred Castaneda z Shade Studios.

Jednym z największych pretendentów do przyszłorocznej statuetki Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii "najlepsze efekty specjalne" jest "Diuna: Część trzecia" Denisa Villeneuve'a. Dwie poprzednie części adaptacji prozy Franka Herberta zdołały sięgnąć po Oscara. Czy "Godzilla Minus Zero" może zagrozić filmowi z Timothéem Chalametem? Istnieje na to duża szansa.