Donald Tusk
Donald Tusk w swoim nowym podcaście. Fot. X / Donald Tusk

W poniedziałkowe popołudnie (28 września) na terenie Lubelszczyzny zawyły syreny. Było to związane z zagrożeniem ataku z powietrza. Ostatecznie okazało się, że dron spadł po stronie ukraińskiej, ale bardzo blisko przejścia w Dorohusku. Tymczasem Donald Tusk ruszył ze swoim podcastem, w którym mówi o cenach paliwa i bije w Karola Nawrockiego.

REKLAMA

28 września RCB rozesłało do mieszkańców alerty. "UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów" – brzmiała treść wiadomości. W regionie słychać było syreny. Alert odwołano o godz. 17:23. O tej sytuacji zaczęła mówić cała Polska, bowiem okazało się, że rosyjski dron uderzył niedaleko przejścia granicznego w Dorohusku, w pobliżu miejscowości Jagodzin w zachodniej Ukrainie.

Alerty na wschodzie, a Tusk o cenach paliw

Minęło kilkadziesiąt minut od tego zdarzenia, a na profilu Donalda Tuska na platformie X pojawił się odcinek jego nowego podcastu. Nie było w nim jednak mowy o zagrożeniu w przestrzeni powietrznej Polski, a o cenach paliw.

– W tej sprawie nie mam wątpliwości. Bo OK, można się zgodzić, że on (prezydent – przyp. red.) ma inne poglądy, ja mam inne poglądy. Są jakieś spory o różne rzeczy, ale tutaj sytuacja jest ewidentna: prezydent i jego ludzie uznali, że im gorzej będzie się działo w Polsce, im gorzej będą mieli Polacy, tym trudniej będzie miał rząd (...) Uznali, że blokowanie obniżenia cen paliw zaszkodzi rządowi – mówił premier, nawiązując do ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, której nie podpisał jeszcze Karol Nawrocki.

Czytaj także:

Przypomnijmy, że złożona obecnie ustawa jest już drugim podejściem rządu w tej sprawie. Wcześniejsza wersja ustawy, która miała sfinansować obniżki VAT-u i akcyzy z podatku nałożonego na nadzwyczajne marże koncernów, została w lipcu skierowana przez Karola Nawrockiego w trybie kontroli prewencyjnej do Trybunału Konstytucyjnego. W efekcie program CPN wygasł, a minister energii Miłosz Motyka wprost ochrzcił obecne rekordy na stacjach paliw mianem "cen Karola Nawrockiego".

Tymczasem Donald Tusk w swoim podcaście mówił dużo o sytuacji na rynku paliwowym, nawiązując do wojny na Bliskim Wschodzie, aby płynnie przejść do argumentów za wprowadzeniem w życie wspomnianej ustawy.

Tusk do Nawrockiego: Apeluję, podpisuj prezydencie...

– Chcę, żeby wszyscy zrozumieli – i kieruję te słowa do tych, którzy mają coś do zrobienia, tak jak prezydent – na czym polega istota tego pomysłu z podatkami od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Wszyscy czekamy z takim napięciem, czy prezydent podpisze ustawę, która umożliwi nałożenie takiego specjalnego podatku – mówił wymownie szef rządu.

– Szukamy sposobu, żeby nie zrujnować firm paliwowych, w tym Orlenu, tylko by uszczknąć kawałek tortu i te pieniądze przeznaczyć na obniżenie VAT-u i akcyzy. Wtedy będziemy mogli ponownie wprowadzić ceny regulowane. To brzmi skomplikowanie, ale mamy to przemyślane i rozrysowane. Nie chcemy tego brać z budżetu państwa, bo musielibyśmy komuś zabrać – argumentował Tusk.

Na koniec znów zwrócił się do Nawrockiego. – Jeszcze raz apeluję, podpisuj prezydencie. Jest szansa, że przed świętami będziemy mieli choć trochę tańsze paliwo na naszych stacjach – skwitował Tusk.