
Rządowy pakiet CPN będzie obowiązywać już tylko do końca sierpnia, po czym ceny paliw znów wzrosną. Minister energii Miłosz Motyka poinformował w sobotę, że rząd nie przewiduje przedłużenia programu, a za winnego tej decyzji wskazał prezydenta Karola Nawrockiego.
Część rządowego pakietu Ceny Paliw Niżej została ponownie uruchomiona 17 sierpnia i zgodnie z zapowiedziami potrwa do 31 sierpnia. Jego głównymi założeniami jest obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 do 8 proc. oraz wprowadzenie maksymalnej ceny detalicznej benzyny i oleju napędowego. Minister energii Miłosz Motyka zdradził powody, dla których rząd nie przedłuży CPN-u.
Minister energii wskazuje winnego wyższych cen na stacjach
W sobotę 29 sierpnia Miłosz Motyka gościł na wydarzeniu Campus Polska Przyszłości w Olsztynie, gdzie dzień wcześniej premier Donald Tusk również wbił dwie szpile Karolowi Nawrockiemu. Minister energii został zapytany przez dziennikarzy PAP o dalsze losy paliwowej osłony dla kierowców.
– Zaplanowaliśmy program CPN do końca sierpnia, na tyle pozwoliło nam finansowanie z budżetu. Program działałby dalej, gdybyśmy mieli podpisaną, a nie odesłaną do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o ponadnormatywnych, nadzwyczajnych zyskach koncernów naftowych. To było działanie polityczne pana prezydenta. Prezydent zablokował finansowanie pakietu CPN na kolejne tygodnie i miesiące – wskazał Miłosz Motyka, cytowany przez serwis money.pl.
Szef resortu energii wyjaśnił, że to właśnie z powodu blokady ze strony głowy państwa oraz bardzo napiętego budżetu państwa – z którego środki muszą być przeznaczane na obronność, infrastrukturę, edukację, zdrowie czy pomoc społeczną – rząd nie przewiduje przedłużenia tego pakietu.
Minister przedstawił również, jak dokładnie wyglądają koszty funkcjonowania programu. Zaznaczył, że tylko ostatnie dwa tygodnie obowiązywania CPN-u kosztowały budżet państwa około pół miliarda złotych, natomiast całościowy koszt pakietu wyniósł blisko 5 mld zł.
– To były wydatki nieplanowane, bo były w trakcie roku i są wysiłkiem dla budżetu, na który się wszyscy składamy. Szkoda, że pan prezydent wolał stanąć po stronie koncernów naftowych. Od 1 września obowiązują ceny Karola Nawrockiego na stacjach benzynowych – podsumował minister, cytowany przez money.pl.
Zobacz także
Nowy podatek w Trybunale Konstytucyjnym
Przypomnijmy, że w piątek 24 lipca prezydent Karol Nawrocki poinformował, że "skierował w trybie kontroli prewencyjnej do Trybunału Konstytucyjnego ustawę nakładającą nowy podatek na rynku paliw". W opublikowanym nagraniu wytłumaczył, co stało za jego decyzją.
– Nie podpiszę ustawy, wobec której istnieją tak poważne wątpliwości konstytucyjne. Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną – argumentował prezydent.
Dodajmy, że nowy podatek (tzw. windfall tax) w założeniu rządu miał obciążyć te podmioty z sektora paliwowego, które wygenerowały nadmiarowe zyski dzięki destabilizacji rynku energii, wywołanej konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie. Pieniądze pozyskane z opodatkowania koncernów miały posłużyć do sfinansowania programu CPN dla kierowców.
Na decyzję prezydenta szybko zareagował Donald Tusk, który zaznaczył, aby "pamiętać o tym przy dystrybutorach". Działania głowy państwa otwarcie skrytykował również minister finansów i gospodarki. Andrzej Domański podkreślił, że skierowanie przez Karola Nawrockiego ustawy do TK zablokowało 4 mld zł dla budżetu państwa, które miały zostać przeznaczone na pakiet chroniący obywateli przed wysokimi cenami paliw.






