
W środę 30 września rano w polskiej przestrzeni powietrznej zaczęło operować lotnictwo wojskowe. Lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze, a mieszkańcy woj. podkarpackiego i lubelskiego dostali alert RCB.
Powodem są rosyjskie uderzenia na terytorium Ukrainy, prowadzone z użyciem środków napadu powietrznego. Nie ma powodów do paniki. Jak wynika z komunikatów Dowództwa Operacyjnego RSZ, Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i PANSA (Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej), wojsko działa prewencyjnie.
Aktualizacja: Dowództwo Operacyjne RSZ powiadomiło o 7:45 w nowym wpisie na X o zakończeniu działań wojska. "Informujemy, że nie zaobserwowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej" – czytamy w komunikacie. Systemy obrony i radary wróciły do standardowej działalności.
Lotnictwo wojskowe w polskiej przestrzeni powietrznej. Co podało DORSZ?
Dowództwo Operacyjne RSZ opublikowało wpis na X o godz. 6:07. Wojsko uruchomiło niezbędne siły i środki, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego (radary) osiągnęły stan gotowości.
"Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów" – czytamy w komunikacie.
Skutki dla cywili wskazała PANSA. "W związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze" – napisała agencja na X.
To nie pierwszy taki poranek. We wrześniu podobne komunikaty pojawiały się m.in. 8, 16, 17, 18 i 23 września. W dostępnych komunikatach nie ma jeszcze informacji o zakończeniu operowania lotnictwa.
Alert RCB w woj. lubelskim i podkarpackim. Czy to powtórka z poniedziałku?
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa opublikowało wpis na X o godz. 6:00. "UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów." – brzmiała treść wiadomości wysłanej do odbiorców na terenie woj. podkarpackiego i lubelskiego.
W naTemat pisaliśmy w poniedziałek 28 września, że dron z Rosji uderzył 2 km od przejścia granicznego z Polską. Uderzenie nastąpiło po stronie ukraińskiej, w okolicy przejścia Dorohusk-Jagodzin.
Odprawy wstrzymano, a później przejście trzeba było ewakuować. "Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej" – napisał wtedy na X szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Zobacz także
Rosja coś knuje? Rekordowy budżet na armię w 2027 roku
Według Reutersa, który powołuje się na dokumenty Kremla, w 2027 roku Moskwa chce wydać na zbrojenia 17,1 biliona rubli (ok. 775 mld zł). Dotychczasowy rekord od początku wojny to 13,5 biliona rubli (ok. 610 mld zł), a w ciągu kolejnych trzech lat na cele militarne ma trafić nawet 50 bilionów rubli (ok. 2,3 bln zł).
Budżet Rosji mocno do odczuje. Deficyt w 2026 roku ma sięgnąć około 3,2 proc. PKB, choć pierwotnie planowano 1,6 proc., a dług publiczny w 2027 roku wyniesie 21,7 proc. i przekroczy próg 20 proc. przyjęty przez rosyjskie ministerstwo finansów.
Zełenski przekazał, że mobilizacja w Rosji już trwa: rośnie liczba zwerbowanych do armii, a w planach jest też werbunek cudzoziemców. W Rosji przebywa 8 tys. żołnierzy z Korei Północnej, a przygotowywane jest wysłanie kolejnych 10 tys. Jako przykład transferu technologii Zełenski wskazuje uruchomienie w Korei Północnej produkcji dronów uderzeniowych typu Shahed.






