Złapać czy gonić króliczka? Prezes NRA punktuje prokuraturę Żurka.
Złapać czy gonić króliczka? Prezes NRA punktuje prokuraturę Żurka fot. naTemat

Państwo chce osądzić Marcina Romanowskiego, czy tylko go ścigać? Mec. Przemysław Rosati krytykuje niespójność prokuratury i tłumaczy, jak list żelazny może pomóc w rozliczeniu sprawy Funduszu Sprawiedliwości. W sporze o Trybunał Konstytucyjny wskazuje z kolei na możliwe konsekwencje prawne dla Bogdana Święczkowskiego.

REKLAMA

List żelazny dla Marcina Romanowskiego wywołuje polityczne oburzenie, ale mec. Przemysław Rosati odwraca perspektywę: co państwo zyska, jeśli podejrzany nadal pozostanie poza jego zasięgiem?

W "Rozmowie naTemat" prezes NRA wytyka prokuraturze brak konsekwencji i przypomina, że celem jest rozstrzygnięcie sprawy przed sądem. Równie stanowczo ocenia blokowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wskazując na możliwą odpowiedzialność Bogdana Święczkowskiego.

Romanowski w Polsce czy niekończący się pościg?

Mec. Rosati stawia sprawę jasno: jeśli dotychczasowe działania nie doprowadziły do sprowadzenia byłego wiceministra sprawiedliwości przed polskie organy ścigania, trzeba ocenić rozwiązanie, które może zapewnić jego udział w postępowaniu. W tym kontekście mówi o liście żelaznym jako o "ostatniej desce ratunku" dla wymiaru sprawiedliwości.

– Z perspektywy obywatela oburza mnie to, że ta sprawa jest niewyjaśniona, żeby była sprawa jasna. Chciałbym, żeby ona była wyjaśniona. Chciałbym, żeby w Polsce istniała realna odpowiedzialność osób pełniących funkcje publiczne – podkreśla.

Jak wyjaśnia, list żelazny wiąże się z obowiązkami: stawianiem się na wezwania, pobytem w obranym miejscu w Polsce i zakazem utrudniania postępowania. Rozmówca wskazuje też na poręczenie majątkowe oraz możliwość odwołania listu. Nie jest to rozstrzygnięcie o winie ani niewinności Romanowskiego.

Rosati dostrzega przy tym gorzki wymiar sytuacji: ewentualny powrót odbywałby się w pewnym sensie na warunkach podejrzanego, skoro państwo nie zdołało skutecznie go sprowadzić. Zastrzega jednak, że omawiana decyzja sądu jest nieprawomocna, a kontrola odwoławcza może przynieść inne rozstrzygnięcie.

Sprzeciw prokuratora. Zasady zależne od interesu?

Najostrzejsza krytyka dotyczy przepisu pozwalającego prokuratorowi sprzeciwiać się wydaniu listu żelaznego. Prezes NRA uważa to rozwiązanie za niekonstytucyjne: w jego ocenie daje ono jednej ze stron postępowania pozycję nadrzędną wobec sądu.

Wskazuje przy tym na paradoks. Romanowski należał do obozu, który wprowadził kwestionowane rozwiązanie, a teraz korzysta na podważaniu jego konstytucyjności. Z kolei – jak zauważa Przemysław Rosati – środowisko krytykujące wcześniej ten przepis dziś kieruje wymiarem sprawiedliwości, a prokuratura domaga się jego stosowania.

Zdaniem adwokata za tym sporem ginie podstawowe pytanie: jak doprowadzić do rozpoznania sprawy z udziałem podejrzanego? Mecenas ocenia postawę prokuratury jako niespójną i domaga się decyzji, jaki cel rzeczywiście chce ona osiągnąć.

Wyroki są wykonywane. Ludzie siedzą w więzieniach

Gość naTemat odnosi się również do kwestionowania statusu sędziego, który wydał decyzję. Apeluje, by minister sprawiedliwości powściągał emocje w ocenach sędziów. Zwraca uwagę, że spór o nominacje po 2018 roku ma bardzo konkretne skutki dla obywateli.

– Powiem państwu coś, co jest absolutnie bardzo przyziemne. Ja mam wielu klientów, którzy są po wyrokach, prawomocnych wyrokach, wydanych przez sędziów, o których mówi pan minister, i ci ludzie odbywają te wyroki. Siedzą w więzieniach – mówi.

Mec. Rosati nie neguje problemu systemowego. Podkreśla jednak, że orzeczenia funkcjonują w obrocie prawnym, a zastrzeżenia należy podnosić w odpowiednich procedurach. Wskazuje także, że prokuratura nie złożyła wniosku o wyłączenie sędziego w omawianej sprawie.

Święczkowski z większym problemem?

Drugi kluczowy wątek rozmowy dotyczy TK i ślubowania Macieja Berka. W ocenie prezesa NRA wybór sędziego przez Sejm jest skuteczny, a ustawowy wymóg ślubowania nie powinien blokować wykonywania mandatu. Sam wymóg uważa za niekonstytucyjny, argumentując, że konstytucja nie przewiduje udziału prezydenta w tej procedurze.

Odpowiedzialność za niedopuszczanie prawidłowo wybranych sędziów do orzekania wiąże przede wszystkim z działaniami szefa TK.

– Natomiast uniemożliwienie wykonywania czynności orzeczniczych przez prawidłowo wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego obciąża pana Święczkowskiego. I tutaj rzeczywiście należy poruszać się w kategoriach rozważań o łamaniu konstytucji i potencjalnych skutkach z tego wynikających. Oczywiście w obszarze prawa karnego, artykułu 231 kodeksu karnego – ocenia.

W całej "Rozmowie naTemat" mec. Przemysław Rosati rozwija także wątek finansowania Trybunału Konstytucyjnego i wyjaśnia, dlaczego polityczna presja nie może zastępować procedur. Jest do obejrzenia na górze strony i na naszym kanale YouTube pod tym linkiem.