policja
Szokująca sprawa ze Szczecina Fot. shutterstock

Prokuratura prowadzi postępowanie wobec dwóch funkcjonariuszy z komisariatu w Szczecinie. Sprawa dotyczy przekroczenia uprawnień oraz dopuszczenia się napaści na osobie odsiadującej wyrok. Funkcjonariusze mieli zmienić się w oprawców wobec mężczyzny, który wcześniej skrzywdził niemowlę.

REKLAMA

Sprawa sięga sierpnia 2024 roku. To wtedy matka 9-miesięcznej dziewczynki miała ją zostawić w mieszkaniu ze swoim konkubentem. Gdy wróciła, zauważyła u dziecka obrażenia wskazujące na to, że mogło dojść do g**tu. Niemowlę trafiło do szpitala, a mężczyzna został aresztowany.

Policjanci ze Szczecina sami mieli stać się oprawcami. Więzień pozwał ich za wykorzystanie

Ostatecznie mężczyzna usłyszał wyrok 20 lat więzienia za to, co zrobił dziewczynce. Teraz sprawa wróciła. Okazuje się, że za ofiarę podał się sam skazany. Według doniesień Onetu i "Gazety Wyborczej" dwóch policjantów z komisariatu Szczecin Pogodno podejrzewa się o dokonanie samosądu na mężczyźnie. Po jego zatrzymaniu mieli się nad nim pastwić i z**cić służbową pałką.

Sprawa owiana jest tajemnicą, a prokurator Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie potwierdziła jedynie, że "obecnie toczy się postępowanie wobec dwóch funkcjonariuszy". – Sprawa dotyczy art. 231 (nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – przyp. red.) oraz innych – przekazała Onetowi.

Z nieoficjalnych informacji przekazanych dziennikarzom od osoby zaznajomionej ze sprawą wynika, że wśród "innych" zarzutów pojawia się też art. 197 Kodeksu karnego, w którym mowa o z***niu lub doprowadzeniu do innej czynności o podobnym charakterze.

Z kolei "Gazeta Wyborcza" dowiedziała się, że policjanci te zarzuty usłyszeli dopiero w czerwcu tego roku. Pogrążyć miały ich nie tylko zeznania więźnia, który dopuścił się okropnych czynów na niemowlęciu, ale także byłej już dziś funkcjonariuszce wspomnianego komisariatu.

To kolejny głośny proces dotyczący mundurowych – w 2022 roku sąd zmienił wyrok ws. byłego dzielnicowego, który podglądał i nagrywał kobiety w sklepie.

Zawieszeni policjanci jednak zwolnieni z aresztu

Co więcej, prokuratura chciała tymczasowo aresztować podejrzanych i zawieszonych w czynnościach służbowych policjantów, ale ostatecznie opuścili zakład. A sprawą zajmowały się w sumie trzy składy sędziowskie. Najpierw sąd rejonowy odmówił zastosowania tymczasowego aresztowania. Mówiono wówczas o tym, że na zeznania więźnia trzeba patrzeć z ostrożnością. Później tę decyzję zażaliła prokuratura. Sąd okręgowy przychylił się do tego zażalenia i umieścił podejrzanych w areszcie.

Kolejne zażalenie złożył obrońca policjantów i wtedy inny skład sędziowski, ale w tym samym Sądzie Okręgowym w Szczecinie, rozpatrywał tę sprawę. Ostatecznie zwolnił (zawieszonych w czynnościach) mundurowych z aresztu, powołując się na ten sam argument, co sąd pierwszej instancji.

Prawnik Radosław Flasza, broniący policjantów, przekonuje dziś, że "jego klienci stali się ofiarami pomówienia" i będzie walczył o "oczyszczenie ich z tych zarzutów". Sprawa wciąż jest rozpatrywana. Ze względu na jej charakter (i tajemnicę śledztwa) prokuratura oraz prawnik nie udzielają więcej komentarzy.