
Komenda Główna Policji składa wniosek do prokuratury o ochronę dóbr osobistych. To bezpośrednia odpowiedź na działania TV Republika, która upubliczniła wizerunek oraz dane personalne policjanta mającego brać udział w piątkowej interwencji u Tomasza Sakiewicza.
Na antenie TV Republika wyemitowano materiał, w którym ujawniono nazwisko oraz zdjęcie funkcjonariusza wykonującego obowiązki służbowe w trakcie piątkowej interwencji w domu Tomasza Sakiewicza po fałszywym alarmie. Na tzw. pasku pojawił się napis o treści: "[Imię i Nazwisko], funkcjonariusz Kierwińskiego, złamał prawo. Skoordynowany atak reżimu Tuska na Republikę".
Do sprawy w serwisie X odniosła się Karolina Gałecka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, publikując zrzut ekranu z Republiki.
"To nie jest dziennikarstwo. To nie jest telewizja. To zwykłe zaszczuwanie polskich policjantów, którzy codziennie ryzykują zdrowie i życie, wykonując swoją służbę" – napisała ostro Gałecka, zapowiadając, że Polska Policja nie zostawi tego bez reakcji i skieruje sprawę do sądu. Dodała także, że TV Republika, która tonie finansowo, publikując dane policjanta przekroczyła po raz kolejny granice przyzwoitości.
Policja potwierdza: "Dokumenty są w drodze do prokuratury"
Onet poprosił rzeczniczkę MSWiA o dodatkowy komentarz. Karolina Gałecka nie kryła oburzenia postawą stacji. – Doszło do ujawnienia danych osobowych policjanta, który był na służbie i wykonywał swoje obowiązki, jak każdy inny funkcjonariusz. W imię czego publikuje się jego imię, nazwisko i wizerunek? To niedopuszczalne. Dlatego złożony zostanie wniosek o zaprzestanie naruszania jego dóbr osobistych. Telewizja Republika po raz kolejny przekroczyła granicę związaną ze szkalowaniem funkcjonariuszy policji. Takich zachowań nie można tolerować i pozostawiać bez reakcji – podsumowała.
Złożenie odpowiednich dokumentów oficjalnie potwierdził Onetowi również rzecznik Komendy Głównej Policji, podinspektor Robert Opas. Zaznaczył przy tym, że tym razem to cała instytucja bierze na siebie ciężar procesowy, chroniąc swojego człowieka. – Potwierdzam, Komenda Stołeczna Policji będzie wnioskować o ściganie z urzędu i obronę dobrego imienia funkcjonariuszy. Wiele razy policjanci musieli się sami bronić w takich przypadkach. Tym razem nastąpi to z ramienia komendy. Przemawia za tym ważny interes publiczny. Wniosek zostanie złożony jeszcze dziś. Dokumenty są w drodze do prokuratury – przekazał podinspektor.
Zobacz także
Interwencja policji w domu Tomasza Sakiewicza
Przypominamy, że w piątek 15 maja w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika pojawiła się policja. Tomasz Sakiewicz od razu oświadczył w serwisie X, że funkcjonariusze mieli działać nielegalnie. Argumentował to brakiem powodu do interwencji, niską wiarygodnością komunikatów o zagrożeniu i brakiem imienników wraz z numerami na mundurach policjantów. Sakiewicz określił działania policji mianem "użycia siły", dziwił się też, dlaczego go nie wylegitymowano. Sam później przyznał w mediach społecznościowych, że gdy weszła policja, szykował się do wyjścia – był wówczas ubrany jedynie w koszulkę i bokserki.
"Reżim Tuska prześladuje TV Republika", "Nękanie i zastraszanie dziennikarzy Republiki i ich rodzin – seria przestępczych incydentów" – tak zdarzenie przedstawiała natomiast sama stacja Sakiewicza. Z kolei według stanowiska funkcjonariuszy ich działanie było w pełni uzasadnione. "Jeszcze raz podkreślamy, że to informacja o realnym zagrożeniu życia i potrzeba jego ochrony determinowała zdecydowany sposób prowadzenia interwencji przez wysłany na miejsce patrol" – poinformowali mundurowi.
Rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji odczytał też zapis zgłoszenia: "Dzień dobry, dzwonię z linii zaufania. Chciałabym zgłosić zagrożenie życia. Dostałam wiadomość. Podyktuję: jestem na ulicy Wiktorskiej (tu w zgłoszeniu padł dokładny adres) w Warszawie. Popełniam s*mobójstwo w toalecie". – Po usłyszeniu takich informacji policjanci nie mogli się nie pojawić – zauważył podkom. Jacek Wiśniewski.
Jak już wcześniej informowaliśmy w naTemat, w ciągu ostatnich kilku dni doszło do innych fałszywych wezwań policji. Mundurowi interweniowali m.in. w domu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
