
Film "The Social Reckoning" Aarona Sorkina został zaprezentowany na specjalnym pokazie dla krytyków. Ci twierdzą, że kontynuacja "The Social Network" to "solidny sequel” oraz "surowa ocena Marka Zuckerberga". Szef Mety może się bać?
"The Social Network" pokazał nam, jak powstał Facebook. Mark Zuckerberg został w filmie przedstawiony jako osoba z jednej strony nieporadna towarzysko, z drugiej jako socjopata, który wytrwale dąży do celu, jakim jest zbudowanie globalnego portalu społecznościowego. Jednocześnie się nim brzydziliśmy i mu kibicowaliśmy. W "The Social Reckoning" ocena twórcy "Twarzoksiążki" jest już ponoć bardziej surowa.
Tym razem Jessego Eisenberga w roli miliardera zastąpił Jeremy Strong. Film przedstawia dramatyczne kulisy sprawy "akt Facebooka". Chodzi o wyciek danych firmy, który miał miejsce w 2021 roku, za którym stała sygnalistka Frances Haugen (Mikey Madison). Sprawę nagłośnił wtedy dziennikarz "The Wall Street Journal" Jeff Horwitz (Jeremy Allen White). Z dokumentów firmy wynikało, że menedżerowie platformy doskonale wiedzieli o destrukcyjnym wpływie swoich algorytmów na społeczeństwo (w tym dzieci), ale przedkładali zyski nad bezpieczeństwo użytkowników.
Temat wcale nie stracił na aktualności. W sierpniu ruszył proces, w którym 29 amerykańskich stanów zarzuca Mecie zaprojektowanie Facebooka i Instagrama tak, by uzależniały dzieci – chodziło o pozew na ponad bilion dolarów. Zaledwie półtora tygodnia po rozpoczęciu rozprawy Meta zawarła ugodę – nie przyznaje się do celowego szkodzenia użytkownikom, ale zapłaci łącznie do 18 miliardów dolarów rozłożonych na okres 10 lat. Pieniądze zostaną przekazane m.in. na programy wsparcia zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Meta wprowadzi też w USA zmiany dla nieletnich.
Pierwsze opinie o "The Social Reckoning". Mark Zuckerberg powraca
Jak na razie film widzieli krytycy. Co piszą po specjalnym pokazie? Joey Magidson, redaktor serwisu Awards Radar, od razu zaznacza, że "'The Social Reckoning' nie jest takim arcydziełem jak 'The Social Network'", ale i tak seans "całkowicie" go "pochłonął".
Z kolei krytyk filmowy Manuel São Bento twierdzi, że "The Social Reckoning" jest na tym samym poziomie co jego prequel, ale "ten film jest ważniejszy", a reżyser Aaron Sorkin pokazuje, że Facebook to straszna firma, "która doskonale wiedziała, co robiła". Dodał również, że "kluczowa dla filmu debata na temat wolności słowa nie daje prostych odpowiedzi".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Sama Mikey Madison ma być "znakomita w roli sygnalistki kierującej się miłością, a nie zawiścią", z kolei "Zuckerberg w wykonaniu Jeremy'ego Stronga to karykatura, w której autentyczność mimo wszystko" da się uwierzyć".
Matt Neglia, redaktor naczelny Next Best Picture, zauważył jednak, że "materiał ten sprawia wrażenie spóźnionego o pięć lat", a sam film cechuje się wartką akcją i "barwnymi dialogami, które czasem wywołują śmiech, choć głównie dlatego, że wiemy, iż nie istnieje świat, w którym prawdziwi ludzie – czy to w sieci, czy w rzeczywistości – rozmawialiby w ten sposób".
Krytyk Tom Chatalbash broni produkcji, którą uważa za wciąż aktualną, i chwali kreacje aktorskie, szczególnie Stronga, którego rola "wykracza poza zwykłe naśladownictwo". Ten wspomniany aktor i Jeremy Allen White spotkali się już zresztą na planie biografii "Bossa", o czym pisaliśmy w tekście o recenzjach "Springsteen: Ocal mnie od nicości".
Luke Hearfield podchodził do filmu sceptycznie, ale ostatecznie był mile zaskoczony tym, co produkcja oferuje pod względem komentarza społecznego i scenariusza Sorkina, choć dostrzegł też pewne mankamenty w reżyserii i zakończeniu, które "ociera się o banał".
"The Social Reckoning: W sieci konsekwencji" trafi do polskich kin już 9 października. Nadchodzi też film o Samie Altmanie, prezesie OpenAI od ChatGPT. Nowe dzieło Luki Guadagnino zbiera owacje i, co ciekawe, jest porównywane z "The Social Network".




