Szef Meta Mark Zuckerberg na tle logo Facebooka
29 stanów pozwało Metę o uzależnianie dzieci. Facebook i Instagram może stracić lajki Fot. Creative Salim / Shutterstock

Ruszył proces, w którym stawką jest 1,4 bln dolarów (czyli ponad 5 bilionów złotych, a żeby to pojąć: bilion to jedynka i aż dwanaście zer!) i los jednych z najpopularniejszych aplikacji świata. 29 amerykańskich stanów zarzuca Mecie, że zaprojektowała Facebooka i Instagrama tak, by uzależniały dzieci. Sama firma uważa, że kary mogą zbliżyć się do jej całej wartości giełdowej.

REKLAMA

Wszystko zaczęło się od pozwu z jesieni 2023 roku. Podpisały go wtedy 33 stany, dziś w grze zostało 29. Na pierwszej linii frontu walczą prawnicy z Kolorado, Kalifornii, New Jersey i Kentucky. Zarzuty są dwa: toksyczny, uzależniający design platform oraz nielegalne zbieranie danych dzieci.

Według serwisu TechPolicy.Press firma łamie tym samym COPPA (to federalna ustawa chroniąca prywatność dzieci poniżej 13. roku życia w sieci). O wyniku zdecyduje jednoosobowo sędzia Yvonne Gonzalez Rogers, bo ośmioosobowa ława przysięgłych pełni w tej sprawie wyłącznie rolę doradczą. Proces rozpoczął się dziś (18 sierpnia) w Oakland.

Koniec lajków, filtrów i nieskończonego scrollowania. Tego żądają Amerykanie

Stany chcą dosłownie wywrócić Instagrama i Facebooka do góry nogami. Żądają skasowania licznika polubień, wyłączenia nieskończonego przewijania ekranu i autoodtwarzania wideo.

BBC dodaje, że chcą też obowiązkowej weryfikacji rodzicielskiej, usunięcia części filtrów zmieniających wygląd oraz końca znikających Stories. Na celowniku jest też zakaz zakładania wielu kont.

Algorytmy i manipulacja dopaminą na celowniku prokuratorów

Prawnicy uderzają w samo serce platform, czyli ich algorytmy. Prokuratorzy twierdzą, że to mechanizmy celowo manipulujące naszą dopaminą (to neuroprzekaźnik nagrody w mózgu: daje nam szybki strzał radości niczym narkotyk). Terapeuci pracujący z dziećmi od lat powtarzają zresztą to samo: internet, gry, media społecznościowe uzależniają.

Zmiany miałyby objąć całe USA, ale z pewnością wpłynęłaby na cały świat. "Pokażemy ławie przysięgłych, że Meta ukrywała to, co wiedziała o szkodach, jakie jej produkty wyrządzają młodym ludziom, bo odwracanie wzroku było bardziej opłacalne" – powiedział Russell Coleman, prokurator generalny Kentucky. Nazwał tę sprawę największym procesem o ochronę konsumentów w historii USA.

Kary kosmicznych rozmiarów. Meta może się nie wypłacić

Meta wylicza, że kary mogą dobić do astronomicznych 1,4 bln dolarów. To prawie tyle, ile wynosi cała rynkowa wartość firmy (a zatem wartość wszystkich jej akcji na giełdzie – ok. 1,5 bln dolarów, czyli ok. 5,6 bln zł).

Prokuratorzy mówią raczej o kwocie bliższej 200 miliardów dolarów (ok. 740 mld zł), z kolei BBC donosi o żądaniach rzędu biliona dolarów, ok. 3,7 bln zł. Skąd ten bałagan w liczbach? Tego nikt do końca nie wyjaśnia, ale suma tak czy siak będzie rekordowa.

Mark Zuckerberg i Adam Mosseri będą zeznawać

Przed sądem mają gęsto tłumaczyć się same szychy: Mark Zuckerberg (twórca Facebooka i CEO Mety) oraz szef Instagrama, Adam Mosseri. Zuckerberg przed sądem stawał już wcześniej w głośnej sprawie antymonopolowej.

Sporym problemem dla Mety jest jednak jej były pracownik, Arturo Bejar. Prawnicy USA mają go przepytywać przez trzy godziny, choć firma stawała na głowie, by go zablokować.

Meta odrzuca wszystkie oskarżenia, twierdząc, że Stany nie trzymają się faktów, tylko gonią za astronomiczną wypłatą. Jednak oskarżenia wcale nie są na wyrost. Niecałe dwa tygodnie temu firma dostała w Nowym Meksyku 942 mln dolarów kary (ok. 3,5 mld zł).

Sędzia nazwał ją "public nuisance", czyli zagrożeniem publicznym w stylu fabryki zatruwającej powietrze i nakazał m.in. usunięcie liczników lajków dla użytkowników poniżej 18 lat. Meta zapowiedziała apelację od tego wyroku.

QUIZ: Wyjątkowo nostalgiczny. Przejdzie go tylko ten, kto pamięta, jak to było przed laty

Quiz

1 / 15 Która pralka była symbolem polskich domów przed laty?

Wściekły Brzoska i zakaz social mediów do 15. roku życia w Polsce

W Polsce też mamy z Metą na pieńku. Szef InPostu, Rafał Brzoska, wkurzył się na zalew fake newsów z jego wizerunkiem i 14 sierpnia ostro skrytykował polski zarząd platformy. Nazwał ich "polskimi marionetkami w światowym koncernie" i zasugerował szukanie nowej pracy.

Jego profil na Instagramie (227 tys. obserwujących) nagle został zablokowany, a internauci zaczęli się zastanawiać, czy Meta mści się na Rafale Brzosce. Meta tłumaczyła się wykryciem nietypowej aktywności, ale Brzoska po odzyskaniu konta skwitował to krótko: "Państwo w państwie – widać managementu nie można obrażać ani wywoływać do tablicy. No chyba, że to przypadek".

Tymczasem rząd idzie na wojnę ze smartfonami w szkołach. Koalicja Obywatelska wraz z MEN szykuje zakaz korzystania z social mediów dla osób poniżej 15. roku życia. Jak mieliby to sprawdzić? Przez weryfikację wieku za pomocą europejskiego portfela tożsamości cyfrowej (coś podobnego do mObywatela).

Przepisy miałyby wejść w życie na początku 2027 roku. Ministra edukacji Barbara Nowacka powiedziała, że "To, co funkcjonuje obecnie, jest fikcją", a posłanka Monika Rosa dorzuciła, że wielkie platformy cyfrowe "na nieszczęściu naszych dzieci zarabiają ogromne pieniądze".

Z mediów społecznościowych korzysta u nas 1,4 mln dzieci w wieku 7–12 lat (raport "Internet dzieci"), a przeciętny polski nastolatek ma aż 6,5 konta i siedzi w social mediach 3 godziny i 23 minuty dziennie (raport NASK "Nastolatki"). To właśnie przez te statystyki 10-letnie dzieci z kontami w social mediach stały się tematem politycznym.

Komisja Europejska bada uzależniający design, a Francja pokazuje granice zakazów

Sprawie przygląda się też Komisja Europejska, która od maja 2024 roku bada uzależniający design Facebooka i Instagrama, grożąc karą do 6 proc. rocznego światowego obrotu.

Zakazy to jednak prawnie śliski temat, nawet jeśli chodzi o dzieci. We Francji pomysł odcięcia od platform osób poniżej 15. roku życia właśnie upadł, bo Rada Konstytucyjna uznała, że zbyt mocno uderza w wolność wypowiedzi nieletnich.

Nasz polski projekt czeka więc ostre starcie z rzeczywistością, a wyrok z kalifornijskiego Oakland może pomóc tylko w kwestii Mety, ale niepokojących serwisów społecznościowych ze sprytnymi algorytmami jest znacznie więcej.