
Nadchodząca zima 2026 roku może nas mocno zaskoczyć. Dotychczasowe wyliczenia meteorologów oraz statystyki z ostatnich dwóch dekad weźmie w łeb. Wszystko za sprawą wyjątkowego zjawiska atmosferycznego, które wyraźnie zmodyfikuje globalne wzorce pogodowe. Ostatecznie zima w Polsce, choć na razie nie zapowiada się mocno mroźnie, to prawdopodobnie zaskoczy nas krótkimi epizodami naprawdę srogiej aury.
Za oknem próżno już szukać słonecznej złotej jesieni. Choć w pierwsze dni października było pięknie: ciepło, bezchmurnie i nie padało, to od 9 października zmianę widać gołym okiem, a ubieranie dziecka na cebulkę znów staje się codziennością. Jak będzie w kolejnych tygodniach?
W październiku nie zapowiadają się jakieś spektakularne anomalie pogodowe. W ujęciu ogólnym temperatury mają być nawet wyższe od normy ok. 0,5–1,5 stopni Celsjusza. Odchylenia będą dotyczyły głównie wschodniej i południowej Polski. Podobnie listopad zapowiada się z wyższą temperaturą niż przez ostatnie dwadzieścia lat. Tak przynajmniej wynika z modelu pogodowego Global Forecast System (GFS), który opracowują eksperci z amerykańskiego Narodowego Centrum Prognoz Środowiskowych (NCEP) i na którym oparta jest prognoza pogody do końca 2026 roku.
Zima 2026 zaskoczy nas? Meteorolodzy nie mają złudzeń
A co z zimą 2026? Prognozy długoterminowe pokazują, że zima na początku może się okazać cieplejsza niż zwykle. W grudniu średnie temperatury w całej Polsce mają być wyższe od normy dla tego okresu, ale już opady powinny zmieścić się w normie.
"I tutaj bardzo ważne zastrzeżenie, że ciepły grudzień nie oznacza grudnia bez śniegu ani mrozu, bo prognoza sezonowa opisuje średnią z całego miesiąca i tutaj wystarczy przewaga tych łagodnych okresów, aby miesiąc zakończył się powyżej normy, nawet jeśli między nimi wystąpi kilkudniowy epizod z całodobowym mrozem czy intensywnymi opadami śniegu" – przekazała rzeczniczka IMGW Agnieszka Prasek w rozmowie z Polsat News.
El Niño może wywrócić wszystko do góry nogami
Ale co najciekawsze, nadchodząca zima 2026/2027 zapowiada się wyjątkowo interesująco z meteorologicznego punktu widzenia, bowiem ma nas czekać zjawisko El Niño najsilniejsze w historii i to właśnie ono może wywrócić dotychczasowe przewidywania do góry nogami.
Zobacz także
Przypomnijmy, że El Niño to zjawisko klimatyczne polegające na okresowym wzroście temperatury powierzchni wód we wschodniej części równikowego Pacyfiku. Jest to związane z osłabieniem pasatów, czyli stałych i ciepłych wiatrów wiejących w strefie międzyzwrotnikowej od wyżów zwrotnikowych ku równikowemu niżowi.
Choć de facto mowa tutaj o zjawiskach po drugiej stronie globu, to zasięg wpływu El Niño dotyczy jednak całej powierzchni Ziemi. Im wzrost temperatury wód większy tym prawdopodobieństwo anomalii pogodowych też jest wyższe. W 2023 roku zjawisko w Polsce sprzyjało falom upałów i występowaniu tzw. powodzi błyskawicznych.
El Niño już rekordowe silne
Typowe epizody El Niño, które do tej pory zbadano, to wzrost temperatury o około 1-2 stopnie, a już wartość przekraczająca 2 stopnie uznawana jest za "wyjątkowo silne zjawisko". W związku z tym, że El Niño namiesza w pogodzie na całym świecie, rozkład pogody nad Europą, który znamy od lat, może przynieść duże, niespodziewane – nawet dla samych meteorologów – zmiany.
Z komunikatu NOAA z 8 października 2026 r. wskaźnik El Niño nasila się. Obecnie już przekroczył 2 stopnie (ma dokładnie 2,1). Natomiast w części wschodniego równikowego Pacyfiku anomalie przekraczały nawet plus 4 stopnie.




