
Spadają na pola nawet z 35 km wysokości. Mowa o styropianowych pudełkach z anteną, które mają konkretne zadanie i są wysyłane ze specjalnych stacji pomiarów. Można je zatrzymać, ale są pewne warunki, które trzeba przy tym spełnić.
Styropianowe pudełka z anteną to radiosondy meteorologiczne. O tym, że ludzie znajdują je na polach, wspomina portal trojmiasto.pl. Urządzenia te służą do pomiaru temperatury, wilgotności, ciśnienia, kierunku i prędkości wiatru. W trakcie lotu transmitują dane do naziemnych stacji odbiorczych drogą radiową. Wystająca z pudełka antena ma im w tym pomóc.
Styropianowe pudełka na polach to radiosondy
Takie radiosondy przyczepiane są do balonu (napełnionego wodorem) na długiej lince. Po osiągnięciu odpowiedniej wysokości (ok. 30–35 km) balony pękają i całość spada na ziemię. Co ciekawe radiosondy wypuszczane są na ok. 1300 stacjach pomiarów aerologicznych rozmieszczonych na całym świecie. Jak podaje obserwator.imgw.pl w Polsce funkcjonują cztery takie stacje: w Łebie, Legionowie, Tarnowie i we Wrocławiu.
"Wraz ze wzrostem wysokości i spadkiem ciśnienia powietrza balon się powiększa – jego średnica przy powierzchni ziemi wynosi 1,5 m, a na wysokości 30 km już ponad 6 m. Balon nie może rosnąć w nieskończoność. Na wysokości ok. 35 km jego powłoka pęka i resztki wraz z radiosondą spadają na ziemię. Od miejsca wypuszczenia do miejsca upadku na ziemię balon może przy silnym wietrze przebyć ponad 200 km" – czytamy w komunikacie obserwatorów IMGW.
A dlaczego te urządzenia są opakowane w styropian? Styropianowa obudowa służy do ochrony delikatnej elektroniki i baterii przed ekstremalnym mrozem panującym w wyższych partiach atmosfery.
Co zrobić z takim znaleziskiem?
Taka radiosonda to nie jest zagrożenie ani sprzęt szpiegowski, choć – jak wtedy, gdy przy granicy spadł balon meteorologiczny – takie znaleziska nierzadko stawiają na nogi służby. Większość z nich to standardowe urządzenia IMGW. Mogą nawet pochodzić ze stacji z krajów sąsiednich, np. z Niemiec lub Czech, bo wiatr może je przenieść.
Zobacz także
Ci, którzy chcą, mogą je zabrać. Instytuty meteorologiczne zazwyczaj nie zbierają zużytych sond z powrotem. Istnieje nawet cała społeczność hobbystów ("łowcy sond"), którzy śledzą ich loty i kolekcjonują znalezione egzemplarze.
Ważna jest jednak prawidłowa utylizacja – elektrośmieci nie wolno wyrzucać do zwykłego kosza. Jeśli nie chcesz zatrzymać pudełka, odetnij plastikowe elementy, wyjmij baterię i nie zostawiaj jej w zasięgu dzieci (wystarczy chwila nieuwagi, by dziecko połknęło baterię guzikową czy inną drobną baterię), a następnie oddaj baterie do punktu zbiórki elektroodpadów (PSZOK).
Istotne jednak, aby zachować pewne środki ostrożności. Szczególnie przy liniach energetycznych. Jeżeli pudełko lub linka balonu zawisły na liniach wysokiego napięcia, pod żadnym pozorem nie należy ich dotykać. Naprawdę lepiej nie próbować ściągać ich samemu. Nie należy też wrzucać radiosondy do ognia. Resztki balonu mogą zawierać palny wodór.
Co istotne, jeśli już taką radiosondę z balonem znajdziemy, nie powinno się jej rozbierać na części pierwsze i na przykład zostawiać foliowego balonu w lesie lub na polu – najlepiej wyrzucić do plastikowych odpadów. Nie należy też dewastować czyichś upraw rolnych tylko po to, by odszukać radiosondę i ją zabrać.




