
13-letnia Roksana Jurczyszyn z warszawskiej Ochoty zapewniła rodziców przez telefon, że za 10 minut będzie w domu. Gdy zadzwonili do niej ponownie, jej telefon był już wyłączony, a kontaktu z dziewczynką nie ma od soboty do dziś. Rodzice opublikowali w sieci poruszający apel.
Z relacji rodziców opublikowanej na facebookowym profilu "Gdziekolwiek jesteś" wynika, że Roksana wyszła z mieszkania przy ulicy Raszyńskiej 10 października około 18:00. Rodzicom powiedziała, że idzie do koleżanki mieszkającej niedaleko.
O 20:40 zauważyli w aplikacji lokalizującej dzieci, że jest w okolicach Bulwarów Wiślanych, więc zadzwonili, a ona obiecała, że będzie w domu za 10 minut. O 21:00 jej telefon był już wyłączony.
Zaginiona Roksana Jurczyszyn. Rodzice proszą o znak życia
Wpis zaczyna się od apelu podpisanego przez rodziców. "Roksanko, córeczko, umieramy z niepokoju. Błagamy, jeśli to czytasz, daj nam jakikolwiek znak życia" – czytamy na profilu.
Rodzice piszą, że nie wiedzą już, gdzie szukać i kogo pytać. Napisała też, że dziewczynka nigdy wcześniej nie sprawiała kłopotów wychowawczych, nie znikała i nie zrywała kontaktu, więc to zachowanie jest dla niej bardzo nietypowe.
Rysopis zaginionej 13-latki z warszawskiej Ochoty
Jak wynika z komunikatu Komendy Rejonowej Policji Warszawa III, Roksana wyszła z domu w sobotę (10 października) o 15:00 (rodzice podają 18:00) i do tej pory nie nawiązała kontaktu z rodziną. Policjanci opisują ją tak:
W apelu opublikowanym przez rodziców włosy opisano jako ciemny blond, a spodnie jako szare dżinsy typu dzwony. Dziewczynka ma zielone oczy, a przy sobie szarą torebkę, nieaktywny telefon, legitymację szkolną i kartę komunikacji miejskiej.
Zobacz także
Co ustaliła policja w sprawie zaginięcia Roksany?
Poszukiwania prowadzą policjanci z ochockiej komendy. Rzeczniczka komendy asp. Małgorzata Gębczyńska potwierdziła redakcji Polsat News, że zaginięcie Roksany jest zgłoszone i trwa akcja, ale na razie nie może zdradzić szczegółowych okoliczności sprawy. – Miała wrócić i nie powróciła – powiedziała policjantka.
Priorytetem jest ustalenie miejsca pobytu dziewczynki. Na razie nie planuje się uruchomienia alarmu Child Alert, czyli systemu, który błyskawicznie rozpowszechnia informację o zaginionym dziecku. Poszukiwania zaginionych dzieci w stolicy kończą się czasem szczęśliwie, jak w historii dwóch dziewczynek z Pragi Północ odnalezionych w Lasku Bielańskim.
Informacje o Roksanie można przekazywać do Komendy Rejonowej Policji Warszawa III przy ulicy Opaczewskiej 8 (telefony 47 723 93 50, 47 723 93 51 i 723 93 43), pod numerami 112 i 997 albo na adres oficer.prasowy.krp3@ksp.policja.gov.pl. Rodzina prosi także o udostępnianie apelu opublikowanego na profilu "Gdziekolwiek jesteś", bo przy tak młodej osobie liczy się każda minuta.
Co wiadomo o ostatnich godzinach Roksany Jurczyszyn?
Nowe, choć na razie nieoficjalne informacje przedstawił we wtorek (13 października) "Fakt", powołując się na podcast "Podejrzani" Patryka Szulca. Krótko przed godziną powrotu rodzina zorientowała się, że telefon Roksany loguje się w okolicach Mostu Świętokrzyskiego.
Dziewczynka miała wtedy zapewnić, że dojedzie do domu metrem, a po 21:00 jej telefon był już nieaktywny, choć lokalizacja nadal wskazywała okolice mostu.
Szulc podkreśla, że 13-latka choruje na padaczkę i nie wzięła z domu leków, które powinna przyjmować na stałe. Rodzina twierdzi też, że policja sprawdziła bilingi i część kamer, ale nie zorganizowała poszukiwań na większą skalę.
Koleżanki dziewczynki mówią, że widziały, jak szła w stronę metra, a dalszych losów nie znają. Same miały też ustalić, że około 3:00 w nocy mogła być widziana w klubie nocnym. Jak opowiada ciotka zaginionej, policja sprawdziła tamtejszy monitoring, na którym widać wchodzącą Roksanę, ale nie widać, jak wychodzi.
– Niech wraca, nie boi się, tylko wraca do domu – apeluje mama Roksany w rozmowie z Patrykiem Szulcem. Całość to na razie nieoficjalne ustalenia, na co zwraca uwagę także "Fakt", więc trudno powiedzieć, jak łączą się one z ostatnim sygnałem z telefonu przy Moście Świętokrzyskim.






