
DC Studios poniosło kolejną porażkę, gdy wypuściło do kin "Supergirl". Body horror "Clayface" ma jednak szansę uratować markę. W pierwszych opisach szczęściarzy, którzy widzieli już ten film, pojawia się porównanie do obrazu, który zachwycił w tym roku publiczność.
"Clayface" pojawi się w kinach 23 października. W social mediach już teraz trwa gorąca debata o tym, czy film uratuje DC. Pierwsze krótkie opisy są jednak bardzo pozytywne.
"Clayface", czyli co? Pierwsze reakcje na nowy film DCU
Najpierw parę słów o fabule. Matt Hagen (Tom Rhys Harries) to gwiazda Hollywood. Nie wszyscy jednak go kochają. Pewnego dnia zostaje na trwale oszpecony przez przestępców. W ten sposób traci wszystko, co miał: urodę i karierę. Nagle odkrywa jednak przełomową terapię, która przywraca mu dawny wygląd. Pojawiają się jednak dziwne skutki uboczne. Wszystko popycha go w stronę okrutnej zemsty.
Warto dodać, że w komiksach Clayface nie był konkretną postacią. W świecie Batmana były to dziwne istoty, które potrafiły modyfikować swój kształt. Tylko jedną z nich był Hagen. Nie był jednak aktorem, a poszukiwaczem skarbów, który przypadkowo miał kontakt z radioaktywnym materiałem, który zamienił go w Clayface'a.
Aktorem był Basil Karlo, który oszalał ze złości, gdy nie obsadzono go w roli jednego z horrorów. Zabił kilku członków obsady. Mordów dokonywał przebrany za Clayface Killera, postać, którą grał w innym filmie.
Nadchodzi DC, na które czekaliśmy
Co z tego pojawi się w filmie? Jak na razie trudno mieć pewność co do szczegółów fabuły. Trwa też embargo na recenzje, ale w sieci można przeczytać już pierwsze ich zajawki. I tak np. konto DC Film News porównało jednak produkcję do "Obsesji", czyli tegorocznego hitu – niskobudżetowego horroru, który niespodziewanie okazał się nie tylko sukcesem artystycznym, ale też komercyjnym.
Influencerka AnniesHorror była bardziej dosadna i napisała, że film jest "zaj**iście wspaniały". W innych recenzjach i postach pojawiają się porównania do "Muchy" Davida Cronenberga i "Darkmana" Sama Raimiego. Sugeruje to więc brutalny body horror. Wielu widzów chwali też odtwórcę głównej roli. Harriers ma kraść ten film.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Czy film okaże się aż tak udany?
Podkreślę to jednak jeszcze raz: jak na razie nie mamy do czynienia z pełnymi recenzjami, więc trudno oszacować, czy obraz jest aż tak udany, jak chcą to widzieć koneserzy gatunku. Zresztą sama "Supergirl" też była początkowo chwalona, a jednak, gdy tylko trafiła do kin na całym świecie, niemal wszyscy jednogłośnie uznali, że tym razem DC poniosło sromotną porażkę.
W naszej recenzji zwracaliśmy uwagę, że Milly Alcock ratuje nową "Supergirl", ale pod spodem kryje się spory bałagan – film cierpi na scenariuszowe problemy i nierówne tempo. Gdy tylko trafił do kin na całym świecie, niemal wszyscy jednogłośnie uznali, że tym razem DC poniosło sromotną porażkę.
Warto też zwrócić uwagę na pewien często pomijany element: na pozytywne opinie mógł wpłynąć fakt, że na pokazie pojawili się aktorzy – Tom Rhys Harries, Naomi Ackie, James Watkins i Peter Safran. Do tego doszło meet&greet dla uczestników. Ten element psychologiczny – możliwość zobaczenia aktorów na żywo – mógł wpłynąć na odbiór obrazu.
Jedno jest pewne: jesienny kalendarz premier należy do kina gatunkowego. “Clayface” trafił zresztą na nasze zestawienie 15 najbardziej wyczekiwanych filmów 2026 roku obok największych blockbusterów sezonu. Na weryfikację entuzjastycznych zapowiedzi poczekamy do 23 października.




