
Kilka dni temu James Hetfield, wokalista Metalliki, powiedział, że on i jego koledzy z zespołu celowo nie mówią ze sceny o polityce. Słowa te bardzo zabolały Rogera Watersa, który w odpowiedzi postanowił obrazić swojego kolegę z branży.
Czy muzycy powinni wypowiadać się o polityce? Naiwne wynurzenia Bono z U2 czy lewicujących członków Rage Against the Machine mogą sugerować, że lepiej i dla fanów, i artystów byłoby, gdyby ci ostatni jednak zajęli się jedynie tworzeniem muzyki. Teraz dyskusję na ten temat wywołał na nowo lider Metalliki, który zasugerował, że muzycy są po prostu od grania. Problem w tym, że jego słowa oburzyły jednego z najbardziej rozpolitykowanych artystów na świecie.
James Hetfield nie chce mówić o polityce
Metallica gra obecnie serię spektakularnych koncertów w hali Sphere. To sprawiło, że światło reflektorów ponownie padło na zespół. W sobotę 10 października James Hetfield dość niewinnie rzucił ze sceny, że on i jego koledzy nie chcą mówić o polityce.
– Jesteśmy tu... bez ściemy... jesteśmy tu, żeby zapomnieć o całym tym gó*nie z zewnątrz, jasne? Przesłanie Metalliki to miłość, energia i ciężka muzyka! – powiedział współtwórca legendarnego "Master of Puppets".
Warto dodać, że dla fanów "Mety" nie jest to nic nowego. Już pod koniec lat 80., gdy hitem okazała się ballada "One", opowiadająca o tragicznym losie żołnierza, który zostaje okaleczony w czasie I wojny światowej, muzycy upierali się, że piosenka nie ma szczególnie antywojennego przesłania. I to mimo tego, że pojawiła się na albumie "...And Justice For All", na którym teksty opowiadają w sporej mierze o polityce (np. "Shorest Straw" mówi o Komisji McCarthy'ego, która fanatycznie zajmowała się w USA wykrywaniem komunistycznych szpiegów i agentów ZSRR).
Po swojej czwartej płycie Metallica faktycznie unikała już polityki (może poza "Don't Tread On Me", który to utwór znalazł się na "Black Albumie"). I teraz Hetfield bardzo dobitnie to podkreślił, niespodziewanie wywołując jednak burzę w social mediach.
Roger Waters ma dość Hetfielda
Słowa wokalisty Metalliki nie przypadły do gustu byłemu członkowi Pink Floyd, Rogerowi Watersowi, który od dawna komentuje konflikt izraelsko-palestyński. Do tego słynie z wypowiedzi tłumaczących politykę Władimira Putina.
Teraz ten legendarny muzyk pojawił się w podcaście "Katie Halper Show" i postanowił przy okazji skomentować słowa Hetfielda.
– Możemy przestać gadać o tym kut**ie? Mam go już serdecznie dość. Po prostu pokazuje, że jest kompletnym dup**em. Ma IQ na poziomie trzech punktów i szczerze mówiąc, nie wiem, po co w ogóle o nim rozmawiamy – to nikt i zawsze nim pozostanie – powiedział Waters.
Warto jednak dodać, że Hetfield ma zdecydowanie rację w tym, że muzycy nie mają obowiązku, a nawet nie powinni – szczególnie jeżeli nie mają też wiedzy – wypowiadać się na tematy polityczne.
Zobacz także
Metallica stawia dziś na rozrywkę, nie na manifesty
Zresztą kierunek, w jakim idzie zespół, widać gołym okiem na koncertach. Po ostatniej wizycie w Polsce pisaliśmy, że występ grupy Metallica to coraz więcej show i coraz mniej metalu. Podobne wnioski przyniosła nasza relacja: Metallica zagrała w Chorzowie, ale koncert pokazał największy problem zespołu – przewidywalna setlista i profesjonalne widowisko zamiast ryzyka.
Ta zmiana ma też swoją cenę. I to dosłownie. Jak wyliczaliśmy, Metallica zagrała w Polsce dla pieniędzy, a ceny na koncercie w Chorzowie zwalały z nóg.




