
Podczas piątkowego protestu przed Trybunałem Konstytucyjnym funkcjonariusze zatrzymali Piotra W., który – według nagrań opublikowanych przez policję – nie odpowiadał na prośbę o okazanie dokumentów. Potem doszło do szarpaniny, po kotek usłyszał znacznie poważniejsze zarzuty. Jednak warszawski sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec mężczyzny.
"Sąd nie uwzględnił absurdalnego wniosku prokuratury o areszt dla Piotra W. i podzielił stanowisko obrony. Pan Piotr po ponad 50 godzinach wraca do domu. Areszt to ostateczność, a nie poczekalnia do prokuratora" – napisała na portalu X (dawnym Twitterze) Magdalena Prządka-Leszczyńska, pełnomocniczka zatrzymanego. Informację tę przekazała również członkini zarządu Ordo Iuris, adwokatka Magdalena Majkowska.
Głośne zatrzymanie Piotra W. Sąd nie zgodził się na tymczasowy areszt
Jak podkreśliła w swoim wpisie Prządka-Leszczyńska, "prokuratura domagała się zastosowania najbardziej dolegliwego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania".
"Stanowisko moje oraz Magdy Majkowskiej i Bartosza Malewskiego z Ordo Iuris przedstawione przed sądem było jasne. Do zastosowania środka w postaci tymczasowego aresztowania konieczne jest spełnienie łącznie warunków: przesłanki ogólnej, przesłanki szczególnej, braku przesłanek negatywnych oraz wykazania przez organ, że żaden inny środek o charakterze wolnościowym nie zabezpieczy prawidłowego toku postępowania karnego. W tej sprawie nie ma ani jednej przesłanki, która pozwala pozbawić człowieka wolności przed wyrokiem" – dodała.
Przypomnijmy, że stołeczna policja opublikowała dwa nagrania z głośnego zatrzymania Piotra W. na Marszałkowskiej. Jedno trwało pięć minut i pochodziło z kamerki policjanta, a drugie nakręcono już na komendzie. Służby przekonują, że filmy pokazują bierny i czynny opór zatrzymanego, ale jego pełnomocniczka mówi o przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Na jednym z ujawnionych nagrań funkcjonariusze podbiegli do mężczyzny przy przejściu dla pieszych i zaczęli interwencję, gdy ten stał na czerwonym świetle. Gdy poprosili go o odsunięcie się od krawędzi jezdni, zaczął się szarpać i uciekać, a potem pobiegł do budynku przy Marszałkowskiej. Przy drzwiach upadł na ziemię. Funkcjonariusze obezwładnili go w przedsionku lokalu, a policjantka poinformowała, że jest zatrzymany za znieważenie policjanta i naruszenie jego nietykalności cielesnej. – Dusisz mnie! – krzyczał przytrzymywany mężczyzna. – Nie duszę cię – zapewniał policjant.
Sytuację skomentował w mediach społecznościowych prezes Prawa i Sprawiedliwości. "Nie ma zgody na bezprawie! Tej władzy trzeba zawsze patrzeć na ręce! Dzięki naszym interwencjom obnażyliśmy kłamstwa, przemoc i łamanie zasad towarzyszące zatrzymaniu p. Piotra w miniony piątek. Nawet sąd nie był w stanie przychylić się do absurdalnego wniosku prokuratury Żurka" – napisał Jarosław Kaczyński.




