
– Nie ma już miejsc w autokarach. Jest mnóstwo chętnych. Bez przerwy dzwonią telefony – powtarzają kolejni politycy PiS. Rozmawiamy w piątek, dzień przed wielką manifestacją, którą Jarosław Kaczyński zwołał przed Trybunałem Konstytucyjnym. – Będzie dużo ludzi. Ale partia jest biedna jak mysz kościelna, bo zabrali nam pieniądze, więc finansujemy transport z własnej kieszeni – słychać. Czy będzie to więc wielki zryw, czy klapa? Przed nami test mobilizacji PiS. Co może oznaczać?
Media społecznościowe od czwartku zalewane są apelami parlamentarzystów i radnych PiS o udział w "wielkiej manifestacji" przed Trybunałem Konstytucyjnym, którą na 17 października o godz. 14:00, zwołał Jarosław Kaczyński.
– Czy są jakieś odgórne instrukcje przed tym dniem? – pytam.
– Tak. Mobilizacja. Żeby mobilizować elektorat i organizować wyjazd. Żeby pokazać, że naród jest zdeterminowany i takie działania jak z panem Berkiem będą napiętnowane – odpowiada poseł PiS Grzegorz Matusiak.
Oczywiście PiS nie raz się mobilizował. Gorzej było z frekwencją. Na przykład Protest Wolnych Polaków z 11 stycznia 2024 roku w Warszawie miał według PiS przyciągnąć ok. 300 tys. osób, a według ratusza uczestników było ok. 35 tys. A jeden "wielki marsz" Jarosława Kaczyńskiego – wbrew szumnym zapowiedziom – w ogóle się nie odbył.
A jeśli tym razem mobilizacja okaże się fiaskiem?
– Nie wierzę w to. U mnie brakuje miejsc. Zainteresowanie jest bardzo duże. Co chwila są telefony. Myślę, że będzie bardzo duża frekwencja, bo ludzie orientują się, że to jest walka o Polskę. To już nie jest tylko walka między PiS a PO. Ludzie są zdeterminowani. Mówią, że jak będzie trzeba, to pojadą – odpowiada poseł PiS.
Z jego miasta, Jastrzębia-Zdrój, do Warszawy jadą busy, dużo osób przyjedzie prywatnymi autami i pociągiem. Będą też górnicy w mundurach. – Z całego okręgu już jest jeden autobus, ale szykujemy następne możliwości transportu, bo zgłaszają się kolejne osoby – mówi.
Czarnek: Niech w sobotę cała Polska usłyszy nasz głos
To pierwsza taka mobilizacja PiS chyba od marszu prezydenta Karola Nawrockiego w 2025 roku. Dla prezesa Prawa i Sprawiedliwości to ważny moment. Sam użył takiego określenia. – To bardzo ważny moment. Wielka prośba. Naprawdę wielka prośba. Przyjeżdżajcie – apelował. Jak stwierdził Jarosław Kaczyński, to demonstracja "w obronie trybunału, praworządności, suwerenności i Polski po prostu".
"Niech w sobotę cała Polska usłyszy nasz głos – tych, którzy nie zgadzają się na siłowe przejmowanie instytucji przez obecną władzę" – wtórował na X Przemysław Czarnek.
Przypomnijmy, od połowy września przed Trybunałem Konstytucyjnym stoi miasteczko namiotowe "obrońców" TK ze środowiska Klubów Gazety Polskiej i PiS. Od 14 października, gdy sędzia Maciej Berek złożył ślubowanie w Sejmie, sytuacja rozpala zaś polską scenę polityczną do czerwoności, a politycy PiS zachowują się, jakby dostali wiatru w żagle.
Po rozłamie w partii, wielkiej frustracji, nieudanych akcjach antyimgracyjnych i fatalnych sondażach, wreszcie coś się dzieje, co rozpala emocje. Tym razem frustracji w rozmowach nie słychać.
Polityk PiS: Protest na pewno będzie duży, bo wybierają się na niego ludzie z całej Polski
– Nawet gdy byłem w sklepie, to słyszałem, jak ktoś mówił: "Kupuję, bo jadę pod Trybunał Konstytucyjny". Ludzie się organizują. Oburza ich to, co się dzieje. Budzą się. Chcą pokazać swoje niezadowolenie. U nas w partii nastroje też są bardziej budujące. Ostatni sondaż dał nam 25 proc. poparcia – reaguje jeden z polityków PiS.
Faktycznie, w najnowszym sondażu OGB (Ogólnopolskiej Grupy Badawczej) zrealizowanym dla Stan360.pl, Koalicja Obywatelska zdobyła poparcie na poziomie 35,9 proc. (spadek o 0,6 pkt proc. w porównaniu z wrześniem), a PiS 25 proc., w dodatku był to wzrost o 2,4 pkt proc. względem ubiegłego miesiąca.
Ale to jeden sondaż. A jeśli w sobotę będzie marna frekwencja? Cała Polska zobaczy, że Jarosław Kaczyński nie zdołał zmobilizować dziesiątek czy setek tysięcy ludzi.
– Protest na pewno będzie duży, bo wybierają się na niego ludzie z całej Polski. Z kim się nie rozmawia, to wszędzie się organizują. Prezes wywołał nas do tablicy. Powiedział: "Proszę o mobilizację", więc wszyscy się mobilizują. Ale tu chodzi o to, żeby pokazać, że jesteśmy za praworządnością. To nie jest test wyborczy dla całej prawicy. To nie jest taki marsz, jak robił Tusk – przekonuje parlamentarzysta PiS.
– My jedziemy pod trybunał, żeby wyrazić swoje niezadowolenie na to, co się dzieje w TK. I nawet jak tysiąc ludzi z Polski przyjedzie w obronie trybunału, to będzie dobrze – odpowiada polityk.
Jak twierdzą inni, do Warszawy mają też przyjechać młodzi zwolennicy PiS.
– Proszę się nie dziwić, że pod trybunałem widać głównie starsze osoby. Młodzi na co dzień pracują, mają swoje zajęcia. Pod trybunałem są tacy, którzy mają więcej czasu – słyszę.
Co więc PiS szykuje w sobotę? Czego to będzie test?
"Myślę, że będzie duża mobilizacja. Są chętni. Sami się zgłaszają"
Po apelu Kaczyńskiego na Facebooku błyskawicznie ruszyła mobilizacja, zapisy i przekrzykiwanie się na górnolotne hasła: "Dołącz do nas i wyraź swoje przywiązanie do Konstytucji oraz polskich wartości!", czy "Pamiętajmy o znaczeniu Konstytucji i zasad państwa prawa".
Niektórzy posłowie PiS zostawiali nawet swoje numery telefonów. "Osoby zainteresowane wspólnym wyjazdem proszę o kontakt" – wzywał jeden z nich.
– Myślę, że będzie duża mobilizacja. Są chętni. Sami się zgłaszają. Dzwonią, pytają, czy będzie transport – powtarzają kolejni parlamentarzyści z różnych stron Polski. Ile osób może przyjechać do Warszawy?
50, 60, 25... – padają różne liczby, które jednak nie robią efektu "wow".
Jeden z polityków PiS zasłania się pogodą i tym, że manifestacja została zwołana w ostatniej chwili. – Ludzie mogą mieć inne plany na weekend – twierdzi.
Inny ewentualną słabą frekwencję tłumczy tak: – Niestety, partia jest biedna jak mysz kościelna, bo zabrali nam pieniądze, więc finansujemy transport z własnej kieszeni. Ale ja też muszę liczyć koszty. Chętnie wysłałbym do Warszawy kilka autokarów, tylko mnie na to nie stać. Kto za to zapłaci? Nikt nie będzie się zadłużał.
Jak twierdzi, są politycy, którzy sami płacą z własnej kieszeni za transport. Inni robią składki i ludzie zbierają się na wynajęcie busów. Dużo wyborców PiS jedzie na własny koszt.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Politolog: Tu chodzi bardziej o mobilizację obrazkową. Nieważne, czy pod trybunałem będzie 5 tys., czy 15 tys. ludzi
Patrząc z boku w tej mobilizacji chodzi jednak o coś więcej. Wiadomo, że sytuacja PiS nie jest najlepsza. Od miesięcy partia Jarosława Kaczyńskiego zalicza złe wyniki w sondażach, a notowania w różnych badaniach spadały poniżej 20 proc. Konfederacja mocno depcze jej po piętach. Do tego prezydent Nawrocki – jak ujawnił Onet – forsuje pakt senacki z Konfederacją Grzegorza Brauna, co miało wywołać wściekłość wśród senatorów PiS.
Z tego punktu widzenia mobilizacja wygląda zupełnie inaczej.
– To jest dobry moment dla PiS, że temat, który wpasowuje się w ich narrację, trafił się akurat teraz i mogą go wykorzystać – mówi o Trybunale Konstytucyjnym politolog dr hab. Bartłomiej Biskup.
Jarosław Kaczyński, jak uważa, kuje więc żelazo póki gorące i wykorzystuje ten moment. – Tu chodzi bardziej o mobilizację obrazkową. Nieważne, czy pod trybunałem pojawi się 5 tys., czy 15 tys. ludzi. To nie ma znaczenia. Bardziej chodzi o obrazek, który pokaże, że pod sztandarem zagrożenia dla państwa partia potrafi zmobilizować swój elektorat oraz wyborców, którzy odeszli od popierania PiS – mówi.
Jednak ta mobilizacja być może za jakiś czas może przełożyć się na sondaże.
– Inne partie opozycji nie ogłaszają dziś mobilizacji, tylko robi to PiS, który potrzebuje tego, bo stracił trochę wyborców. Część przeszła do Konfederacji, część do Morawieckiego. A na scenie politycznej zaczynają się już układanki przedwyborcze, kto z kim. W PiS też muszą się do tego szykować. Gdyby udało im się podreperować sondaże, to byłby ważny argument dla PiS i w ewentualnym pakcie senackim, i w innych rozmowach o koalicjach przedwyborczych – komentuje Barłomiej Biskup.
Może to być też argument, gdy będą chcieli przyciągnąć wyborców i posłów Rozwoju Plus. Będą też mogli zwrócić się do tych, co odeszli do Konfederacji: – My jesteśmy prawdziwymi obrońcami demokracji, a nie Konfederacja.
Poseł PiS: Nasze wewnętrze sondaże pokazują, że poparcie nam rośnie
W międzyczasie Kaczyński zaczął mówić o jedności. Zabrzmiało jak wielki powrót. – Wszystko, co przeszkadza jedności, trzeba odrzucić. Wszystko, co wynika z naszych, mówię tu w tym wypadku o politykach, ludzkich słabości, bo przecież nikt z nas nie jest idealny, też trzeba próbować odrzucić – mówił podczas wiecu PiS w Krakowie 15 października.
– Osobiste ambicje trzeba schować do kieszeni. Wszelkiego rodzaju urazy, spory o to, co kiedyś było, też trzeba schować – dodał jeszcze.
Czy sobotnia mobilizacja może być testem tej jedności? Mateusz Morawiecki oficjalnie potwierdził już, że na "jedność PiS" nie ma co liczyć. "Idziemy do wyborów samodzielnie! Z własnym programem, własną wizją i odwagą, by walczyć o przyszłość Polski!" – zapowiedział tego samego dnia na X.
Ale wiadomo też, że Mateusz Morawiecki pojawiał sie przed trybunałem, był również na nagłym spotkaniu u prezydenta Karola Nawrockiego ws. TK. Czy będzie na "wielkiej manifestacji" PiS?
– Wszystkie środowiska prawicowe mają pokazać niezadowolenie z tego, co robi rząd z trybunałem. To nie jest jeszcze kampania wyborcza. Musimy skupić się na trybunale. Dlatego wszystkie środowiska mają prawo przyjść go bronić – reaguje dyplomatycznie polityk PiS.
Inny na hasło "Morawiecki" nie gryzie się w język: – Pewne pociągnięcia Mateusza są nie do zaakceptowania. Gdyby wytrzymał presję, to dziś w sondażach bylibyśmy na poziomie KO. A mamy to, co mamy. Ciągle musimy gonić KO, ale już ich doganiamy. Na finale będziemy pierwsi. Jak widać rozłam bardzo nam nie zaszkodził. Nadal jesteśmy najmocniejszą siłą na prawicy. Moim zdaniem Konfederacja jest już pod sufitem. Nie jest w stanie zdobyć więcej poparcia.
Ale jak dodaje, emocje po rozpadzie już opadły. – Przełknęliśmy to, że był rozłam. Oczywiście nie ucieszyło nas odejście Mateusza, ale są już pierwsze powroty. A nasze wewnętrze sondaże pokazują, że poparcie nam rośnie.
Na pytanie o ewentualny pakt senacki z Braunem, odpowiadają, że to trudny temat. – Jest niezadowolenie, ale musimy myśleć rozsądnie, jak możemy wygrać – odpowiada jeden z polityków.





