
Kim Dzong Un miał doznać wylewu, zapaść w śpiączkę, a nawet umrzeć w Pekinie. Nie przedstawiono wiarygodnych dowodów, ale pogłoski zdążyły obiec media. Potem północnokoreańska propaganda pokazała przywódcę na wystawie odzieży i obuwia. Fala spekulacji wiele mówi nam jednak o kondycji mediów, ale też rodzi pytania o trwałość północnokoreańskiej dyktatury.
W komentarzu naTemat Paweł Orlikowski przygląda się fali spekulacji o losie przywódcy Korei Północnej. Internet zdążył już pochować Kim Dzong Una, gdy północnokoreańskie media pokazały go… na wystawie butów.
Skąd wzięły się pogłoski o śmierci dyktatora i dlaczego niepotwierdzone doniesienia tak szybko trafiły do międzynarodowych nagłówków?
Od wpisu do opowieści o zmianie władzy
Wśród osób rozpowszechniających doniesienia był chiński działacz opozycyjny Wanjun Xie. Jego wpisy przedstawiały historię rzekomego krwotoku mózgowego Kima, pilnego leczenia w Pekinie i śmierci. Pojawiła się nawet opowieść o dziewięciu tysiącach chińskich żołnierzy, którzy mieli zabezpieczać sukcesję.
Brzmiało to jak scenariusz politycznego thrillera. Problem w tym, że nie pokazano wiarygodnych dowodów. Mimo to pogłoski trafiły do publikacji medialnych, między innymi brytyjskiego tabloidu "The Sun".
Orlikowski zwraca uwagę na mechanizm powielania takich wiadomości. Kolejne nagłówki mogą stworzyć wrażenie, że informacja została wielokrotnie potwierdzona. Tymczasem wiele publikacji nie musi oznaczać wielu niezależnych źródeł.
Zobacz także
Buty jako polityczny komunikat
Według państwowej agencji KCNA Kim Dzong Un 19 października 2026 roku odwiedził wystawę odzieży i obuwia. Następnego dnia opublikowano fotografie, na których towarzyszą mu żona Ri Sol Dzu i córka Kim Dzu Ae.
Ta scena staje się obrazem propagandowej normalności: przywódca jest obecny, ogląda produkty, otacza go rodzina i urzędnicy. Przekaz można odczytać jako demonstrację ciągłości władzy. Nie dowodzi to jednak, że samą wizytę zorganizowano specjalnie w odpowiedzi na plotki.
Fotografie nie są też dokumentacją medyczną. KCNA pozostaje narzędziem reżimu, a niezależne potwierdzenie daty wykonania zdjęć jest ograniczone. Nie daje to jednak podstaw, by uznawać za prawdziwą nieudokumentowaną historię o śmierci.
Córka i siostra. Sukcesja pełna niewiadomych
Wraz z pogłoskami wróciły nazwiska Kim Jo Dzong, siostry przywódcy, i jego córki Kim Dzu Ae. Pierwsza odgrywa istotną rolę w politycznej komunikacji reżimu. Druga coraz częściej pojawia się u boku ojca.
Żadna z tych obserwacji nie oznacza, że doszło do przekazania władzy. Rozważania o przyszłej sukcesji trzeba oddzielać od twierdzeń o dokonanym przewrocie. Władza w Korei Północnej zależy również od aparatu partyjnego, wojska i służb.
W 2020 roku Kim także był bohaterem dramatycznych pogłosek, po których ponownie pojawił się publicznie. Dziś najważniejsze pytanie dotyczy więc źródeł i dowodów.
Cały komentarz można obejrzeć w materiale wideo na górze strony oraz na kanale YouTube naTemat pod tym linkiem.






