Dwayne Johnson jako Maui w Vaianie
Aktorska Vaiana już na Disney+ Fot. materiały prasowe

Na Disney+ wpłynęła już aktorska "Vaiana" – zaledwie trzy miesiące po kinowej premierze. Skąd ten pośpiech? Disney próbuje uratować finanse po kinowej klapie remake'u uwielbianej animacji. Studio Myszki Miki poniosło wielomilionowe straty. Nie pomógł nawet The Rock.

REKLAMA

"Vaiana", a właściwie "Moana", to aktorska wersja animacji z 2016 roku o nastoletniej córce wodza z polinezyjskiej wyspy Motunui, która wyrusza w niebezpieczną podróż, by ocalić swoją społeczność. Po drodze spotyka półboga Mauiego, który początkowo wcale nie jest skory do pomocy, ale w końcu łączy siły ze śmiertelniczką. Rolę Mauiego powtórzył Dwayne Johnson (który zaskoczył fanów peruką), a Vaianę tym razem sportretowała Catherine Laga'aia.

Film animowany "Vaiana: Skarb oceanu" był hitem. Zarobił ponad 643 mln dolarów na świecie i zdobył dwie nominacje do Oscara: za najlepszy pełnometrażową animację i piosenkę "How Far I'll Go" (w polskie wersji "Pół kroku stąd"). Kontynuacja, "Vaiana 2" z 2024 roku, przekroczyła miliard dolarów wpływów. Nic dziwnego, że Disney postanowił kuć żelazo póki gorące i zamówił wersję aktorską, mimo że historia Polinezyjki miała dopiero dziesięć lat – wcześniej wytwórnia Myszki Miki brała na tapet raczej starsze animowane klasyki (choć teraz pracuje nad "Zaplątanymi" z 2010 roku).

"Nowa produkcja nawiązuje do popularnego oryginalnego filmu animowanego, który jest najchętniej oglądanym filmem w historii Disney+, z wynikiem ponad 1,5 miliarda godzin oglądania na całym świecie. Aktorska reinterpretacja uwielbianej historii zaprasza do ponownego spotkania z ukochanymi bohaterami i muzyką – od dobrze znanych przebojów jak 'Pół kroku stąd' i 'Twoje ja', po nową piosenkę 'Along the Way'. Produkcja niezmiennie zachowuje ducha oryginału, jednocześnie zabierając widzów w ekscytującą, nową podróż" – zaprasza na film Disney +, w którego bibliotece w środę zagościła już aktorska "Vaiana".

Aktorska "Vaiana" zaliczyła klapę w kinach. Odkuje się w streamingu?

Tegoroczny film, który miał premierę w lipcu, niestety nie powtórzył sukcesu animowanego przeboju i zaliczył finansową klapę. Zarobił na świecie tylko 323,7 milionów dolarów przy 250 milionach dolarów budżetu.

Aby film kinowy wyszedł na zero, musi zarobić w kinach przynajmniej dwa razy więcej niż koszty produkcji, ponieważ mniej więcej połowa wpływów z biletów trafia do właścicieli kin. W przypadku aktorskiej "Vaiany" próg rentowności wynosił minimum 550–600 milionów dolarów, co oznacza że film z The Rockiem wygeneruje dla Disneya wielomilionowe straty. Stąd szybka (zaledwie po trzech miesiącach) premiera w streamingu, w którym studio będzie próbowało podreperować finanse.

Nie pomogły słabiutkie recenzje krytyków. Na Rotten Tomatoes nowa "Vaiana" ma zaledwie 33 procent pozytywnych ocen ekspertów. "Morze wcale nie wzywa w tej rozczarowującej, nowej wersji Vaiany – produkcji, która tylko udowadnia, że animowany oryginał był znacznie lepszą przygodą" – brzmi konsensus. Widzom kolejny aktorski film bardziej się spodobał – aż 87 procent ich ocen jest pochlebna.

Dalsza część artykułu poniżej.

Co się stało? Ponieważ klasycznych animacji do przerobienia zostało już niewiele (a "Pocahontas" nie wchodzi w grę), Disney zaczął sięgać po produkcje z XXI wieku. Problem w tym, że 2016 rok był zaledwie dekadę temu, a niedawno do kin wleciała "Vaiana 2" – widzowie czekają raczej na "Vaianę 3", niż powtórkę historii, którą dobrze znają.

"Jeszcze rok temu aktorski 'Lilo i Stitch', oparty na animacji z 2002 roku, przekroczył granicę miliarda dolarów wpływów. To pokazuje, że widzowie nie odwrócili się od remake'ów. Nie oznacza to jednak, że do kina pójdą wyłącznie dlatego, że Disney odświeżył kolejną popularną historię i zastąpił animację efektami CGI – zwłaszcza gdy oryginał od lat jest dostępny na Disney+" – pisało "Variety", zaznaczając, że na aktorskie remake'i idziemy dla nostalgii. Ta w przypadku "Vaiany" zwyczajnie nie zdążyła się jeszcze obudzić.

– Disney powinien zadać sobie pytanie, ile czasu potrzeba, aby film animowany stał się klasykiem. Jak właśnie zobaczyliśmy, sam sukces kasowy jeszcze tego nie gwarantuje. Klasykiem zostaje się z upływem lat, a nie wyłącznie dzięki wysokim wpływom – mówił wówczas w rozmowie z branżowym magazynem David A. Gross, szef firmy konsultingowej FranchiseRe.