Parterowy dom z garażem i trawnikiem, dom na zgłoszenie czy na pozwolenie
Parterowy dom z ogródkiem. Ile metrów ma naprawdę, widać dopiero w rzucie. Fot. Dariusz Jarzabek / Shutterstock

Małe domy kuszą coraz więcej osób, bo nie mają schodów, mają ogródek i nie wymagają kredytu na 30 lat. W ofertach i katalogach wraca przy tym ta sama liczba, czyli 63 m2, choć tak naprawdę nie ma jej w żadnym przepisie. Zacząłem szukać, skąd się wzięła.

REKLAMA

Mam pewne podejrzenie. Od 3 stycznia 2022 r. wolno stojący dom o powierzchni zabudowy do 70 m2, budowany na własne potrzeby mieszkaniowe, stawia się na samo zgłoszenie, bez pozwolenia na budowę.

I to ten przepis napędza całą modę. Liczba 63 brzmi za to jako liczba, która spokojnie mieści się pod limitem. W naTemat pisaliśmy już o domu 63 m2 bez schodów i korytarzy, ale w liczeniu metrów jest haczyk.

Dlaczego akurat 63 m2? Liczba, która tylko udaje zgłoszenie

Z naszego przeglądu projektów wynika, że chodzi o dwa różne metraże. Limit 70 m2 dotyczy powierzchni zabudowy (obrysu domu po zewnętrznej krawędzi ścian), a katalogi podają zwykle powierzchnię użytkową wnętrza. Jeden z projektów ma 64,61 m2 w środku i 87,01 m2 zabudowy, inny 63,70 m2 i 87,98 m2.

Oba wymagają zwykłego pozwolenia na budowę. W limicie mieszczą się realnie domy o wnętrzu rzędu 47–53 m2. Taki z 50,6 m2 użytkowej zajmuje na działce 68 m2. Czy 63 m2 w środku da się więc zgłosić? Zwykle nie. Podejrzewam, że niektórzy łapią się właśnie na samą liczbę. 63 brzmi jak prawie 70, a dom z takim wnętrzem zajmuje na działce nawet 88 m2.

Jak wygląda dom 63 m2 w środku? Plusy i minusy

Typowy dom 63 m2 to parterówka albo nowoczesna stodoła, czyli wydłużony prostokąt z dachem dwuspadowym, często bez okapu, z drewnem lub blachą na elewacji i przeszkloną ścianą szczytową.

W środku mieści się otwarta strefa dzienna z aneksem kuchennym, łazienka i dwie sypialnie, a czasem trzy, ale bardzo skromne. Do tego dochodzi wiatrołap albo kotłownia, a sufit bywa otwarty pod kalenicę i zamiast piętra jest antresola.

Brakuje za to garderoby, spiżarni i długich korytarzy. Taki dom pasuje parze, singlowi i młodemu małżeństwu na start, a także seniorom, którym na starość zaczynają przeszkadzać schody.

Na plus przemawia kilka rzeczy:

  • Brak pozwolenia – wystarczy zgłoszenie, bez kierownika i dziennika budowy, a prace można zacząć zaraz po nim. Działa to tylko przy zabudowie do 70 m2.
  • Niższa cena – według raportów portalu OnGeo z połowy 2026 r. dom o wnętrzu ok. 63 m2 kosztuje brutto od 233 000 do 283 500 zł w stanie surowym zamkniętym i od 378 000 do 567 000 zł pod klucz, bez działki.
  • Parter bez schodów – wygodnie na starość i bez metrów zabranych przez klatkę schodową.
  • Wrażenie przestrzeni – otwarty strop sprawia, że 50 metrów wygląda na znacznie więcej.
  • Na minus:

  • Brak miejsca na rzeczy – bez garderoby i spiżarni ubrania i zapasy trzeba upchnąć w szafach.
  • Szklarnia latem – duże przeszklenie bez rolet i markiz nagrzewa salon.
  • Wyższe rachunki za ogrzewanie – ciepło ucieka pod kalenicę, więc wysokie wnętrze bywa droższe w ogrzewaniu.
  • Brak ciszy – w otwartym wnętrzu dźwięki niosą się po całym domu, więc kiedy ktoś gotuje albo ogląda telewizję, reszta domowników to słyszy.
  • Darmowy projekt i tania działka. Gdzie jest haczyk?

    W katalogu GUNB projekt domu do 70 m2 można pobrać za darmo, ale darmowy nie znaczy gotowy do budowy. Brakuje w nim projektu zagospodarowania działki, więc adaptacja u architekta kosztuje, o czym pisaliśmy w tekście o darmowych projektach domów do 70 m2.

    Z ziemią bywa taniej. Pod taki dom wystarcza 500 m2, a w najtańszych województwach wychodzi to 61–67 tys. zł, jak zestawiliśmy w tekście o tanich działkach pod dom do 70 m2. Do tego dochodzi uzbrojenie, a koszty budowy domu rosną najmocniej od kilku lat.

    Najpierw trzeba jednak sprawdzić w gminie plan ogólny, bo bez niego nie wydadzą nowych wuzetek, a działka, na której wolno było budować, może stać się bezwartościowa. Bez tego wymarzony, bezpłatnyh projekt zostanie tylko na papierze.