Bunkier w Berlinie, w którym zmarł Adolf Hitler
Niemiecka prasa: zburzyć bunkier Hitlera Fot. Shutterstock

Pozostałości bunkra Kancelarii Rzeszy w Berlinie należy wyburzyć. Są nieistotne, a w stolicy Niemiec nie brakuje miejsc dokumentujących nazistowskie zbrodnie – twierdzi dziennik "Die Welt".

REKLAMA

Autor komentarza Alan Posener odnosi się do sporu o przyszłość ostatnich pozostałości Kancelarii Rzeszy w Berlinie: czy miejsce to, zwane potocznie bunkrem Hitlera, należy rozebrać i zabudować, czy przekształcić w miejsce pamięci. Posener nie pozostawia wątpliwości co do swojego stanowiska: "Te nazistowskie ruiny nikomu nie są potrzebne" – pisze w tytule artykułu.

Posener przypomina, że Nowa Kancelaria Rzeszy w Berlinie, wzniesiona w 1939 roku, była pełnym przepychu centrum władzy Adolfa Hitlera, zbudowanym na gruncie odebranym Żydom. Po upadku Trzeciej Rzeszy obiekt rozbierano "kamień po kamieniu, marmurowa płyta po marmurowej płycie", a w schyłkowym okresie NRD teren zabudowano blokami.

Architekci: bunkier należy zachować

Od lat istnieją plany, by zabudować również pustą działkę przy ul. Voßstraße kompleksem biurowo-mieszkalnym. Inwestorzy są gotowi, jednak podczas prac koparką natrafiono na pozostałości zespołu bunkrów. "Nie chodzi, rzecz jasna, o 'bunkier Führera', który – co znamienne – spoczywa zamknięty pod placem zabaw dla dzieci. Odkryto schron przeciwlotniczy przeznaczony dla mniej ważnych pracowników Kancelarii Rzeszy" – czytamy w "Die Welt".

Chociaż nie ma tam zbyt wiele poza pustym piwnicznym pomieszczeniem i metalowymi drzwiami, różne berlińskie stowarzyszenia opowiadają się za zachowaniem tego obiektu. Wśród nich jest również Stowarzyszenie Architektów i Inżynierów w Berlinie-Brandenburgii.

Autor "Die Welt" cytuje stanowisko stowarzyszenia: "Bunkier to ostatni zachowany materialny ślad dawnego centrum władzy reżimu narodowosocjalistycznego. Należy zachować ten historycznie znaczący obiekt i przekształcić go w ośrodek dokumentacyjny poświęcony dawnej dzielnicy rządowej nazistowskich Niemiec".

Pozostałości po Trzeciej Rzeszy to nie relikwie

Alan Posener jest odmiennego zdania. Jak pisze, bunkier nie jest "historycznie znaczący", a pod względem architektonicznym jego pomieszczenia są "zupełnie nieistotne". Berlinowi zaś nie brakuje ośrodków dokumentujących historię reżimu nazistowskiego – "od Domu Konferencji w Wannsee na zachodzie po kasyno oficerskie w Karlshorst na wschodzie, gdzie Wehrmacht skapitulował. Pomiędzy nimi znajdują się między innymi Topografia Terroru, Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, Miejsce Pamięci Niemieckiego Ruchu Oporu i wiele innych" – pisze autor.

Jak zaznacza, dobrze, że tak jest, ale to nie znaczy, że trzeba udostępniać publiczności każdą pozostałość po Trzeciej Rzeszy – uważa. "Niemiecka stolica została zaśmiecona architekturą dwóch dyktatur. Należałoby zburzyć znacznie więcej takich budowli. Tego chcieliby przeciwnicy nazistów i komunistów – nie tego, byśmy z nabożną czcią zachowywali każde "świadectwo epoki", jak gdyby chodziło o relikwię świętego" – pisze Alan Posener w "Die Welt".

Opracowanie: Maciej Wiśniewski (Die Welt/wis)