
"Backrooms. Bez wyjścia" Kane'a Parsonsa jest obok "Obsesji" Curry'ego Barkera najgłośniejszym horrorem tego roku. Jeden z gigantów streamingu postanowił umilić widzom nadchodzące Halloween i dodać do swojej oferty film o przestrzeniach liminalnych.
Zanim "Backrooms. Bez wyjścia" trafiło na wielki ekran, było internetowym fenomenem. Wszystko zaczęło się od zdjęcia wrzuconego na forum 4chan. Od fotografii mrocznego pomieszczenia z żółtawą tapetą i prostokątnymi lampami, rzucającymi chłodne światło. Internauci dobudowali do niej całą mitologię o "zapleczach", czyli niekończących się pokojach ukrytych za fasadą opustoszałych korytarzy i nie tylko. To klasyczny przykład tzw. przestrzeni liminalnej, czyli pustego, dziwnie znajomego miejsca, które budzi jednocześnie nostalgię i niepokój (to stąd bierze się strach przed pustym korytarzem).
Kane Parsons rozsławił ten motyw na swoim kanale Kane Pixels, gdzie opublikował popularny krótkometrażowy "The Backrooms (Found Footage)". Wytwórnia A24, która specjalizuje się w kinie grozy (dała widzom m.in. "Czarownicę: Bajkę ludową z Nowej Anglii" Roberta Eggersa, "Dziedzictwo. Hereditary" Ariego Astera i "Mów do mnie!" braci Philippou), powierzyła młodemu twórcy wyreżyserowanie pełnego metrażu. Ryzyko się opłaciło, gdyż film zarobił globalnie ponad 400 mln dolarów przy budżecie szacowanym na około 10 mln USD.
Horror "Backrooms. Bez wyjścia" już w streamingu. Seans uszyty pod tegoroczne Halloween
Kalifornia, lata 90. Clark prowadzi sklep meblowy, który miał być żyłą złota, a przynosi mu wyłącznie straty. Presja finansowa niszczy mu zarówno życie zawodowe, jak i prywatne. Pewnej nocy w piwnicy sklepu mężczyzna odkrywa przejście, którego nie ma na planach budynku. Prowadzi ono do labiryntu słabo oświetlonych korytarzy, rozchodzących się we wszystkich kierunkach. O swoim odkryciu Clark opowiada terapeutce Mary Kline, a potem kompletuje ekipę, która ma udokumentować tajemnicze miejsce kamerą VHS.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
W obsadzie "Backrooms. Bez wyjścia" znaleźli się Chiwetel Ejiofor ("Zniewolony. 12 Years a Slave"), Renate Reinsve ("Wartość sentymentalna"), Finn Bennett ("Rycerz Siedmiu Królestw"), Lukita Maxwell ("Ona słucha"), Mark Duplass ("Dziwak"), Avan Jogia ("56 dni") i Chelah Horsdal ("Elegia"). Scenariusz napisał Will Soodik, który pracował przy futurystycznym serialu "Westworld".
Kane Parsons zamienia tytułowe zaplecza w metaforę późnego kapitalizmu, dając widowni świetne występy pierwszoplanowych aktorów (Ejifora i Reinsve). Pełnometrażowy debiut 21-letniego reżysera ma jednak pewne słabości. "Reżyser rzucił się na alegoryczną, wielowątkową narrację, lecz nie mógł pogodzić jej z efekciarską realizacją, przez co jego film ogląda się jak składankę napoczętych pomysłów" – podkreślałam w swojej recenzji Backrooms: Bez wyjścia" nie straszy. Robi coś znacznie gorszego z twoją głową.
Dalsza część artykułu poniżej.
QUIZ: Czy rozpoznasz kultowy horror po jednym kadrze?
1 / 20 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?
Fot. materiał prasowy
Część postaci drugoplanowych ginie pod grubą warstwą meta-wątków, a całość wieńczy "zakończenie wiszące w próżni i czekające na kontynuację". Sequel jest już w drodze. Za sterami znów stanie Parsons.
"Backrooms. Bez wyjścia" wylądowało w środę (28 października) w bibliotece Prime Video. Data debiutu w streamingu nie jest przypadkowa. W końcu trwa sezon horrorów, a za moment odbędzie się Halloween. Dzieło Parsonsa można dorzucić do 9 filmów i seriali z dreszczykiem.




