Łysy mężczyzna z brodą w białej koszulce polo mówi, w tle rozmyta hala, Marcin Gortat i imię jego syna
Urzędniczka nie dowierzała. Gortat i tak postawił na swoim. Fot. Lens Strong / Shutterstock

Marcin Gortat od dawna wiedział, że jego syn będzie nazywał się Marcin Gortat Junior. Urzędniczka usłyszała to jednak z niedowierzaniem i stwierdziła, że w polskim prawie takiego zapisu nie ma. Koszykarz nie odpuścił i znalazł sposób, by imię syna Marcina Gortata zostało zapisane tak, jak sobie wymarzył.

REKLAMA

Swoją istorię opowiedział w podcaście Radosława Majdana dla Przeglądu Sportowego Onet. Na początku roku Gortat został ojcem, a syna, którego urodziła żona, Żaneta Stanisławska oficjalnie nazwał Marcin Junior Gortat. "Junior" nie stoi więc na końcu, tylko w środku, bo zamiast dopisku do nazwiska został drugim imieniem. Ciekawy i mało znany kompromis.

Dlaczego urzędniczka nie przyjęła imienia Marcin Gortat Junior?

Wszystko miało pójść jak z płatka. Po wyborze imienia koszykarz zadzwonił do urzędu, żeby załatwić dziecku paszport. – Kiedy wybraliśmy imię i zadzwoniliśmy do urzędu miasta, żeby przygotować paszport i tak dalej, to pytają, jak się syn nazywa – opowiadał Gortat.

Urzędniczka usłyszała "Marcin Gortat Junior" i oświadczyła, że "w polskim prawie nie ma czegoś takiego jak junior na końcu:. Gortat przywołał Andrzeja Plutę Juniora i Igora Milicicia Juniora, ale takie dopiski funkcjonują wyłącznie umownie, a nie w dokumentach.

Dopiero drugi telefon przyniósł rozwiązanie. Po konsultacji z przełożoną urzędniczka zgodziła się wpisać "Junior" jako drugie imię. – Został Marcin Junior Gortat i fajnie, że to się przyjęło – podsumował koszykarz.

Ojcostwo zmieniło go zresztą jeszcze bardziej. – Bardzo mi się życie wywróciło pozytywnie. Czasami nie pozytywnie, szczególnie, jak młody nie śpi w nocy, ale bardzo pozytywnie obróciło się do góry nogami – wytłumaczył.

Ile imion można nadać dziecku w Polsce?

Przepisy dają na taki trik miejsce, bo dziecku wolno nadać dwa imiona. Art. 59 ustawy z 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego mówi, że osoba zgłaszająca urodzenie składa oświadczenie "o wyborze nie więcej niż dwóch imion dla dziecka".

Imię nie może być zdrobniałe ani ośmieszające czy nieprzyzwoite, ale może być obce. Gdy urząd ma wątpliwości, kierownik USC może odmówić przyjęcia oświadczenia i wybrać dziecku imię z urzędu.

Czy w Polsce są zakazane imiona?

Formalnej listy zakazanych imion nie ma. Rada Języka Polskiego przekonuje, że to "wskazówka dla urzędników, mająca na celu identyfikację imion mogących sprawiać trudności w codziennym funkcjonowaniu".

Teoretycznie na nieoficjalnej liście jest m.in. Boromir i Tupak, ale i tak w bazie PESEL figuruje 10 Boromirów, choć żadnego Tupaka. Podobnych przykładów jest więcej, co widać w zestawieniu najdziwniejszych imion dzieci w Polsce.

Wszystko więc zależy, na kogo trafimy w USC. Z jednej strony fantazja rodziców potrafi wygrać z urzędnikami, z drugiej para z Katowic usłyszała odmowę dla imienia Blik, bo to nazwa systemu płatniczego. Gortat miał zdecydowanie więcej szczęścia, a słynne nazwisko też się z pewnością przydało.