Leszek Lichota z dzieckiem na ręku w Znieczuleniu
"Znieczulenie" to nowy hit Netfliksa Fot. Netflix

Wystarczyła jedna doba. "Znieczulenie", pierwszy polski serial medyczny Netfliksa, zadebiutowało 4 listopada, a już następnego dnia było na szczycie listy najchętniej oglądanych seriali w Polsce. Widzowie uwielbiają, a krytycy w większości chwalą. I wszyscy zgadzają się co do jednego: Leszek Lichota jest tu znakomity.

REKLAMA

Polska nagle pokochała szpitale. Najpierw hitowy "SOR" od TVP i Prime Video, teraz "Znieczulenie" od Netfliksa. I wygląda na to, że w tym starciu serialowych lekarzy czerwona platforma również ma się czym pochwalić.

"Znieczulenie" trafiło na Netfliksa w środę, 4 listopada, od razu ze wszystkimi ośmioma odcinkami. Już w czwartek serial był liderem rankingu TOP 10 seriali w Polsce, przed "Garścią kłamstw", "Uprowadzoną: Natalee Holloway" i "Pułapką" z Agatą Kuleszą.

O czym jest "Znieczulenie"? Leszek Lichota znowu gra lekara

Dawid Łazarz (Leszek Lichota) to wybitny neurochirurg z warszawskiej kliniki. Jego kariera rozpada się po śmiałej, ale nieudanej operacji. Łazarz trafia do szpitala na prowincji, w Suwałkach, gdzie musi nauczyć się nowych zasad i zmierzyć z lokalną społecznością.

Problem w tym, że Łazarz nie zna pokory. Łamie reguły, żeby ratować pacjentów, co budzi zarówno podziw, jak i kontrowersje. Konflikty z systemem, etyką lekarską i ordynatorem, który chce się go pozbyć, są nieuniknione. Brzmi trochę jak polski "Dr House" i polskie "The Pitt" w jednym. I faktycznie czuć ducha obu hitów, choć "Znieczulenie" mocno stoi na własnych nogach i nie chce nikogo kopiować.

Serial wyreżyserował Łukasz Ostalski ("Kiedy ślub?"), a scenariusz napisali Dana Łukasińska, Bartosz Janiszewski, Beata Halastra i Marcin Ciastoń. Twórcom pomagał Neal Baer, lekarz i producent kultowego "Ostrego dyżuru". Obok Lichoty grają m.in. Karolina Gruszka, Aleksandra Popławska, Dorota Kolak, Masza Wągrocka, Krzysztof Stelmaszyk i Mariusz Bonaszewski.

"Znieczulenie" z Lichotą to hit, który na dodatek ma świetne oceny

Oceny są entuzjastyczne. Na Filmwebie serial ma już średnią 7,9/10 od ponad tysiąca widzów, a w komentarzach roi się od zachwytów i próśb o drugi sezon. Na IMDb ma 7,4/10. Widzowie piszą, że obejrzeli cały sezon za jednym zamachem. Krytycy są z kolei zgodni co do jednego: to serial Lichoty. Mimo że surowsi niż widzowie, to doceniają nowy hit Netfliksa.

Dalsza część artykułu poniżej.

Bartosz Czartoryski z Filmwebu, który dał serialowi 7/10, docenia, że choć serial korzysta ze sprawdzonej formuły i znanych schematów, "robi z nich dobry użytek". "Żadna to nowa jakość, bynajmniej, zbytnia zachowawczość, nawet mimo odpalanych co jakiś czas sztucznych ogni, nie pozwala serialowi wybić się do poziomu produkcji premium. Jest to jednak porządna robota, trochę staroszkolna z uwagi na zastąpienie artystycznej ambicji przyzwoitym rzemieślnictwem. I to jest w porządku" – napisał.

Jeszcze bardziej entuzjastyczny jest serwis naEkranie, który wystawił 8/10 i stwierdził, że w starciu z "SOR-em" tę rundę "zdecydowanie wygrywa czerwona platforma". Spider's Web nie bawi się w półśrodki i ogłasza, że Netflix zrobił najlepszy polski serial medyczny. "Telemagazyn" chwali z kolei, że szpital w "Znieczuleniu" wygląda jak prawdziwy szpital, a nie sterylny plan zdjęciowy.

"Dobry, w pozytywnym sensie stworzony na zachodnią modłę serial medyczny. Bywa miałko obyczajowo, a dwa ostatnie odcinki trochę za bardzo pędzą z wątkami, ale na plus trzeba mu zapisać, że właściwie każdej ważniejszej postaci daje soczystą kulminację. Kapitalnie obsadzony" – ocenia z kolei Łukasz Kołakowski z Movies Room. A PPE.pl podsumowuje krótko: polski serial medyczny? "Tak, to naprawdę się udało".