Leszek Lichota jako lekarz w "Znieczuleniu" Netflixa
Leszek Lichota nowu przywdział lekarski kitel Fot. Netflix

Polska telewizja nagle pokochała szpitale. Po "SOR-ze" od TVP i Prime Video na Netfliksa trafiło właśnie "Znieczulenie" z Leszkiem Lichotą w roli genialnego, ale aroganckiego neurochirurga. O ile pierwszemu serialowi zdecydowanie bliżej do "The Pitt", o tyle nowa produkcja Netfliksa przywodzi na myśl polskiego "Dr House'a". Pytanie, czy słusznie.

REKLAMA

Od kilku lat seriale medyczne przeżywają renesans i wchodzą w nową generację, a wszystko za sprawą "The Pitt". Hit HBO z Noahem Wyle'em (obwołanym w tym roku przez magazyn "People" najseksowniejszym żyjącym mężczyzną), w którym każdy odcinek przedstawia jedną godzinę z 15-godzinnego dyżuru na przepełnionym SOR-ze w Pittsburghu, zdobył za dwa sezony aż 11 nagród Emmy. Nic dziwnego, że Polska też postanowiła zawalczyć o własne "The Pitt" i to od razu dwoma serialami.

Pierwszy był "SOR" w reżyserii Sary Bustamante-Drozdek i Sylwii Rosak, który 20 października zadebiutował w TVP2 i na Prime Video (tam od razu ze wszystkimi 12 odcinkami). Z Sebastianem Delą i Sonią Mietielicą w rolach głównych od razu wskoczył na szczyt rankingu Prime Video, a pierwszy odcinek w telewizji obejrzało prawie 1,2 mln widzów.

Ale czy to polskie "The Pitt"? Na razie zdecydowanie nie. Inspirację amerykańskim hitem czuć aż za mocno, a fabule i realizmowi wiele brakuje. To jednak całkiem smaczna odtrutka na medyczne telenowele, które od lat dominują w naszej telewizji. Teraz do gry wchodzi Netflix, które chce zdetronizować koprodukcję TVP i Prime Video.

"Znieczulenie" na Netfliksie. Serial medyczny z Lichotą brzmi jak mieszanka "Dr House'a" i "The Pitt"

"Znieczulenie" to pierwszy polski dramat medyczny Netfliksa, który od 4 listopada można oglądać na platformie. Dawid Łazarz (Leszek Lichota) to wybitny neurochirurg, którego kariera w dużym szpitalu legła w gruzach po śmiałej, ale nieudanej operacji. Zmuszony do odejścia z prestiżowej kliniki, trafia do szpitala na prowincji. Tam poznaje zżytą lokalną społeczność i nieznane sobie zasady, a jego gotowość do łamania reguł, by ratować pacjentów, budzi zarówno podziw, jak i kontrowersje. Łazarzowi brakuje pokory, więc konflikty z systemem i etyką lekarską są nieuniknione.

Brzmi trochę jak polski "Dr House" i to jest pierwsza różnica wobec "SOR-u": tu w centrum stoi przede wszystkim jeden bohater. Ale jest też coś, co łączy "Znieczulenie" z "The Pitt": ambicja medycznego realizmu. Nad zgodnością z realiami pracy w szpitalu czuwali konsultanci medyczni, a twórcom pomagał Neal Baer, lekarz, scenarzysta i producent kultowego "Ostrego dyżuru", czyli serialu, w którym przez lata doktora Cartera grał... Noah Wyle.

Serial wyreżyserował Łukasz Ostalski ("Kiedy ślub?"), a scenariusz napisali Dana Łukasińska ("Infamia"), Bartosz Janiszewski ("Scheda"), Beata Halastra i Marcin Ciastoń. Pierwszy sezon liczy osiem odcinków. Obok Lichoty zobaczymy m.in. Karolinę Gruszkę, Aleksandrę Popławską, Maszę Wągrocką, Dorotę Kolak, Krzysztofa Stelmaszyka, Mariusza Bonaszewskiego i Magdalenę Koleśnik.

Dalsza część artykułu poniżej.

Leszek Lichota znów w kitlu. Widzowie go znają i lubią

"Znieczulenie" to dla Lichoty powrót do medycyny, bo w 2023 roku zagrał chirurga, ikonicznego profesora Rafała Wilczura, w netfliksowym "Znachorze", który okazał się wielkim hitem platformy. A to tylko jedna z wielu rozpoznawalnych ról w jego karierze.

Szeroka publiczność poznała go jako Grzegorza Ziębę w "Na Wspólnej", grał też w "Prawie Agaty". Prawdziwą aktorską klasę pokazał jednak jako Wiktor Rebrow, strażnik graniczny z Bieszczad w znakomitej "Watasze" HBO, jednym z najlepszych polskich seriali wszech czasów. Widzowie pamiętają go również z drugiego sezonu "Kruka", z "Przesmyku" i "Zachowaj spokój" na podstawie powieści Harlana Cobena.

Czy "Znieczulenie" okaże się polskim "The Pitt", polskim "Dr House'em", a może serialem, który będzie stał na własnych nogach? Albo będzie niewypałem? Przekonamy się po seansie. Jedno jest jednak pewne: jeśli ktoś ma udźwignąć ten serial na własnych barkach, to właśnie Lichota.