Latarnia zgasła, załoga przepadła. Wyjaśniamy tajemnicę Flannan
Latarnia zgasła, załoga przepadła. Wyjaśniamy tajemnicę Flannan. fot. naTemat

Gdy statek zaopatrzeniowy dotarł na Eilean Mòr, nikt nie czekał przy przystani. W latarni panował porządek, lampa była przygotowana do pracy, ale trzej mężczyźni zniknęli. Ich ciał nigdy nie odnaleziono. W "Biurze Tajemnic" Bartosz Migas przygląda się zagadce, którą przez dekady obudowywano przerażającymi opowieściami.

REKLAMA

W grudniu 1900 roku na szkockiej wyspie Eilean Mòr służbę pełnili James Ducat, Thomas Marshall i Donald MacArthur. Od najbliższej zamieszkanej wyspy dzieliły ich około 32 kilometry oceanu. Znali sztormy i samotność. Mieli dbać o światło ostrzegające statki przed niebezpiecznym wybrzeżem. W połowie miesiąca latarnia przestała jednak świecić.

Nikt nie odpowiedział na syrenę

Statek Hesperus miał przywieźć zaopatrzenie i zmiennika 20 grudnia. Sztormy opóźniły podróż o sześć dni. Kiedy jednostka wreszcie dotarła na miejsce, na maszcie nie było flagi, a przy platformie przeładunkowej nie stał żaden z latarników. Syrena i race sygnałowe pozostały bez odpowiedzi.

Na ląd wysłano Josepha Moore’a, który miał przejąć służbę. W środku zastał pościelone łóżka i uporządkowane pomieszczenia. Ogień wygasł, zegary zatrzymały się. Nie było śladów walki. Lampa została wyczyszczona, a zapas parafiny uzupełniony. Wyglądało to tak, jakby zwykły dzień pracy nagle się urwał.

Uwagę zwróciła odzież ochronna. Brakowało wodoodpornych płaszczy Ducata i Marshalla, ale płaszcz MacArthura pozostał w budynku. Czy wybiegł w pośpiechu, żeby pomóc kolegom? Ten szczegół stał się jedną z najważniejszych wskazówek.

Dziennik grozy i kolacja, której nie było

Z czasem historia zaczęła obrastać w sensacyjne dodatki. Krążyły rzekome zapiski z dziennika latarni: o potężnej burzy, wspólnych modlitwach i płaczącym MacArthurze, uchodzącym za człowieka o twardym charakterze. Miały sugerować, że doświadczeni mężczyźni zetknęli się z czymś wyjątkowo przerażającym.

Jak wyjaśnia Migas, nie ma dowodów na autentyczność tych wpisów. Ich emocjonalny charakter nie pasuje do technicznych, służbowych dzienników. Wątpliwości budzi także zgodność opisów z warunkami pogodowymi.

Podobnie jest z niedokończonym posiłkiem i przewróconym krzesłem. Ten sugestywny obraz miał dowodzić, że latarnicy nagle zerwali się od stołu i wybiegli na zewnątrz. Tymczasem pochodzi z wiersza Wilfreda Gibsona, opublikowanego w 1912 roku. Raporty wskazywały na uporządkowaną kuchnię i umyte naczynia. Literacka scena zaczęła funkcjonować jako fakt.

Ocean zostawił ślady. Ale nie wszystkie odpowiedzi

Najważniejsze materialne wskazówki znajdowały się przy zachodniej platformie przeładunkowej. Zniknęła skrzynia na liny, poręcze zostały połamane, a ciężki kamienny blok przesunięty. Zniszczenia świadczyły o ogromnej sile fal.

Nadinspektor Robert Muirhead, który znał zaginionych i przeprowadził dochodzenie, uznał, że mężczyźni zostali porwani do morza. Według przedstawionego w podcaście prawdopodobnego scenariusza Ducat i Marshall zeszli zabezpieczyć sprzęt. MacArthur mógł zobaczyć zagrożenie i ruszyć im na pomoc bez płaszcza. Wtedy również jego dosięgła fala.

Nie da się jednak odtworzyć ostatnich chwil załogi z pewnością. Migas zwraca uwagę, że nie wiadomo dokładnie, kiedy powstały zniszczenia przy platformie. Mogły pochodzić ze sztormu, który nastąpił już po zaginięciu. Nie przekreśla to hipotezy o fali, lecz ogranicza siłę tego dowodu.

Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie pozostaje tragiczne: trzech ludzi zginęło podczas wykonywania obowiązków lub próby ratowania kolegów. Brak świadków i ciał zostawił miejsce na domysły. Kolejne opowieści wypełniły je potworami, duchami i szpiegami. Zagadka pozostała, ale wiele jej najbardziej niezwykłych elementów dopisano dopiero później.