
"Jeżeli interpretacją słów premiera będzie wniosek o zawieszeniu nas w prawach członków PO, to niewykluczone, że będziemy zmuszeni do odejścia" – mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" poseł Jacek Żalek, który wraz z Jarosławem Gowinem przewodzi frakcji konserwatywnej w PO.
REKLAMA
Poseł Żalek w rozmowie z "Rz" deklaruje, że wraz z Gowinem czeka na "konkretne propozycje współpracy", które miałbym im przedstawić premier Donald Tusk. Jego zdaniem taka powinna być konsekwencja wewnętrznych wyborów w partii, które wygrał Tusk, a w których Gowin zdobył 20 proc. głosów.
"Te wybory w oczywisty sposób umocniły ministra Gowina, któremu nie dawano żadnych szans w starciu z premierem. W pełnej skali wyników wyborów, uwzględniając frekwencję, to aż 10 proc. Gowina jest wyrazem poparcia postulatu powrotu do porzuconych korzeni i wartości, a tylko 38 proc. Tuska to przejaw swoistego wotum nieufności w szeregach własnej partii" – przekonuje parlamentarzysta.
Narzeka także, że podczas kampanii wyborczej Tusk nie chciał debatować ze swoim kontrkandydatem. "Wystarczyło odmówić sobie udziału w jednym meczu piłki nożnej, by wygospodarować półtorej godziny niezbędnej do udzielenia Polakom odpowiedzi na nurtujące ich pytania. (…) Można było odnieść wrażenie, że tylko Jarosław Gowin zabiega o poparcie" – twierdzi.
Dziennikarz pyta Żalka, czy zgadza się z tezą, że rekonstrukcję rządu Tusk powinien zacząć od siebie. "Jeżeli nie będzie potrafił zaproponować konkretnych zmian w rządzie i jakości rządzenia, to odpowiedzialnym zachowaniem byłoby podanie się do dymisji. Wierzę, że deklaracja premiera o współpracy z ministrem Gowinem pozwoli uniknąć takiej sytuacji" – słyszy w odpowiedzi.
Z PO odeszło już tylu członków, że można by z nich stworzyć nową partię. Równorzędną Platformie, która traci zaufanie opinii publicznej, co pokazują sondaże. Nie traktowałbym tego jako zapowiedzi budowy nowej partii, ale konieczności odbudowy PO.
Z Platformy odszedł już jeden z czołowych konserwatystów, John Godson. "Myślałem o tym ze względu na dysonans jaki zachodzi tu szczególnie w sprawach światopoglądowych oraz różne naciski" – tłumaczył na zwołanej we wtorek konferencji prasowej.
Źródło: "Rzeczpospolita"

