
Profesor Jacek Rońda, jeden z ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza badającego katastrofę smoleńską, czuje się prześladowany i podsłuchiwany przez "ubecję". O swoich podejrzeniach opowiedział w wywiadzie dla "Naszego Dziennika".
W rozmowie z Anną Ambroziak prof. Rońda opowiedział o przesłuchaniach w prokuraturze. Jego zdaniem przesłuchujący go prokurator Karol Kopczyk zachowywał się prowokacyjnie i starał się udowodnić, że Rońda jest "dyletantem w zakresie lotnictwa". - Nigdy nie powiedziałem, że jestem ekspertem lotniczym, jestem ekspertem od balistyki - tłumaczył profesor.
Rońda czuje się prześladowany. Stwierdził, że jego telefony są podsłuchiwane przez 24 godziny na dobę.
Prof. Jacek Rońda
w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
Rońda powiedział, że rozmawiał o sprawie ze swoimi kolegami od telekomunikacji, ci śmiali się, że "ubecja" urządziła sobie telekonferencję z udziałem Rońdy i jego rozmówców.
Prof. Jacek Rońda
w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
Profesor postanowił być zapobiegliwy. - Po tym przykrym doświadczeniu wyrzuciłem do kosza moje dwa telefony komórkowe i kupiłem cztery nowe, na kartę i z doładowaniem. Systematycznie wyrzucam do kosza jeden z nich, co kilka dni - powiedział.
Zaznaczył jednak, że jeśli dostanie zaproszenie na tzw. konferencję smoleńską w PAN, oczywiście się na niej pojawi.
Źródło: naszdziennik.pl
