
Ministrowie uciekają z tonącego statku? Do Sławomira Nowaka i Barbary Kudryckiej dołączył Michał Boni. Minister Administracji i Cyfryzacji powiedział w wywiadzie dla dodatku do "Gazety Wyborczej", że odchodzi z rządu. Teraz spróbuje swoich sił w Parlamencie Europejskim. Jego następcą został europoseł Rafał Trzaskowski.
Najpierw do dymisji podał się minister transportu Sławomir Nowak. Chwilę potem dołączyła do niego szefowa resortu szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka. Teraz do tego grona możemy zaliczyć także ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego. Jeden z najlepiej ocenianych współpracowników premiera z pierwszej kadencji w rozmowie nowym wydaniem "Polityki Ekstra" zdradził, że odchodzi z rządu.
Do takiego wniosku doszedł po rozmowie z premierem, ale przyznaje, że był gotowy zarówno odejść, jak i kontynuować swoją pracę w radzie ministrów. Jak widać Donald Tusk wolał scenariusz numer jeden.Teraz Boni – na pocieszenie – spróbuje przenieść się do Parlamentu Europejskiego, gdzie już pracuje jego żona (w Komisji Europejskiej).
Michał Boni
Michał Boni wyjaśnia, że nie ma poczucia jakoby stracił zaufanie premiera. Nie zgadza się także ze stwierdzeniem, że jego ministerstwo powinno zostać zlikwidowane. Jego zdaniem sektor technologi informacyjnych jest wielką rewolucją, którą dopiero zaczynamy rozumieć. Następcą Boniego będzie dotychczasowy europarlamentarzysta Rafał Trzaskowski.
Minister zdradził także, że doradzał premierowi, by poza nim wszyscy w rządzie – poza samym Tuskiem – powinni pójść do wymiany. Na ich miejsce powinna przyjść nowa ekipa 30-40-latków.
