Odmienne zdanie w sprawie Smoleńska dzieli Polaków głębiej, niż wielu z nas sądziło.
Odmienne zdanie w sprawie Smoleńska dzieli Polaków głębiej, niż wielu z nas sądziło. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

O Smoleńsk spierają się nie tylko politycy i dziennikarze. Z badań wynika, że także podział pomiędzy zwykłymi ludźmi jest głębszy, niż wielu z nas się wydaje: sięga nawet do naszej prywatności i wpływa na to, z kim się zadajemy, a za kogo nie chcielibyśmy wydać córki…

REKLAMA
Stwierdzenie, że Polacy są podzieleni w sprawie Smoleńska, to dziś truizm. Ale 10 kwietnia podział ten odczuć można wyjątkowo wyraźnie. Tego dnia bowiem temperatura smoleńskich sporów, jak co roku, dramatycznie skacze w górę.
W polityce drużyna “oszołomów” obrzuca się oskarżeniami i wyzwiskami z drużyną “zaprzańców” jeszcze głośniej niż zwykle. Antoni Macierewicz zupełnie otwarcie opowiada o “smoleńskiej zbrodni”, na co Adam Szejnfeld bez wahania nazywa polityka Prawa i Sprawiedliwości “nekrofilem”.
Niestety “smoleńska gorączka” udziela się też zwykłym ludziom: widać to w internetowych komentarzach, słychać w rozmowach, widać w spojrzeniach, jakie posyłają sobie na Krakowskim Przedmieściu mieszkańcy “Lemingradu” i manifestujący przedstawiciele “ludu smoleńskiego”.
Ale okazuje się, że Smoleńsk to coś więcej niż przedmiot rocznicowych dyskusji czy sporów. Badania pokazują, że stosunek do katastrofy/zamachu dzieli nas na o wiele, wiele mocniej, rzutując na nasze codzienne, prywatne życie. Nawet na to, z kim zawieramy znajomość, a kogo wyniośle ignorujemy!
Leming pogardza smoleńskim ludem?
W wywiadzie, jakiego “Super Expressowi” udzielił psycholog społeczny z UW, dr hab. Michał Bilewicz, badacz opowiadał o tym, jak głęboko sięga “smoleński podział”, który w ostatnich czterech latach przeorał polskie społeczeństwo. Chodziło mu o badanie z 2013 roku, w którym porównywano elektoraty PiS, Solidarnej Polski i PJN z wyborcami PO, Ruchu Palikota i SLD.
dr hab. Michał Bilewicz
za "Super Expressem"

O ile co czwarty wyborca PiS, SP i PJN nie znał osobiście nikogo, kto byłby przekonany, że w Smoleńsku doszło do nieszczęśliwego wypadku lotniczego - tak prawie połowa wyborców PO, Ruchu Palikota i SLD nie zna ani jednego człowieka wierzącego w zamach! CZYTAJ WIĘCEJ


Te wyniki nie są krzepiące – zwłaszcza dla rzekomo “otwartych” i “liberalnych” przeciwników tezy o zamachu. Okazuje się bowiem, że ludzie ci bardzo skutecznie wykluczają ze swojego horyzontu wszystkich, którzy w sprawie Smoleńska mają od nich odmienne zdanie. I są w tym nawet bardziej radykalni od “smoleńskiego ludu”, którym pogardzają.
Ktoś mógłby powiedzieć, że te liczby wynikają jedynie z tego, że zwolenników teorii Antoniego Macierewicza jest w polskim społeczeństwie mniej (co również ma oparcie w badaniach): nie dziwi więc, że wielu respondentów nikogo takiego nie zna. Ale to nie do końca prawda. Osoby przyjmujące oficjalne wyjaśnienia w sprawie katastrofy często deklarują wprost, że nie chcą mieć nic wspólnego ze “smoleńską sektą”.
dr hab. Michał Bilewicz
za "Super Expressem"

Co piąty wyborca PO, SLD i Ruchu Palikota nie chciałby pracować z osobą przekonaną o zamachu, co szósty nie zaakceptowałby sąsiada o tego typu poglądach i nie zgodziłby się na małżeństwo członka rodziny z taką osobą. Pod tym względem wyborcy PiS, Solidarnej Polski i PJN są bardziej otwarci (...). CZYTAJ WIĘCEJ


Sytuacja poza kontrolą
Kiedy zobaczyłem wyniki badań, o których mówił dr Bilewicz, pomyślałem od razu: “Kurczę, czy to wszystko nie zaszło już za daleko? Czy gdzieś po drodze nie przesadziliśmy z tą smoleńską awanturą?”.
Bo niby rozumiem, że w tym sporze nie chodzi tylko o Smoleńsk, ale o wiele innych różnic światopoglądowych: od stosunku do Kościoła po aborcję i opinię o Unii Europejskiej. I zdaję sobie sprawę, że irracjonalny upór, z jakim niektórzy głoszą sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem tezy, być może zasługuje tylko na społeczny ostracyzm. Ale tak czy inaczej sytuacja zaczyna wymykać się chyba spod kontroli...
Miałem kiedyś znajomego – kibica jednej z warszawskich drużyn. Kiedy zaczynał spotykać się z jakąś dziewczyną, obowiązkowo zadawał jej pytanie: “Legia czy Polonia?”. Od odpowiedzi zależało, czy znajomość ma jakąkolwiek przyszłość. Czy zmierzamy w kierunku sytuacji, w której takim uniwersalnym testem stanie się dla nas Smoleńsk? Oby nie.