Bartłomiej M. idzie do aresztu tymczasowego. Poręczenie Rydzyka nie zrobiło wrażenia na sądzie

Paweł Kalisz
W poniedziałek były rzecznik MON Bartłomiej M. został zatrzymany przez agentów CBA. We wtorek słynny protegowany wiceprezesa PiS Antoniego Macierewicza usłyszał zarzuty prokuratorskie, a w środę sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu młodego polityka. Bartłomiej M. spędzi za kratami co najmniej najbliższe trzy miesiące.
Bartłomiej M. decyzją sądu został zatrzymany w areszcie na trzy miesiące. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Bartłomiej M. jest podejrzany m.in o powoływanie się na wpływy i czerpanie z tego korzyści materialnych. Sprawa dotyczy okresu, kiedy szefem resortu obrony był Antoni Macierewicz.
Według ustaleń śledczych, były szef MON miał nie wiedzieć o działaniach swojego podwładnego.

Jednym z wydarzeń, które zwróciło uwagę śledczych w sprawie Bartłomieja M., była organizacja koncertu z okazji 40-lecia powstania Komitetu Obrony Robotników oraz wystawy multimedialnej w Kielcach. Zdaniem CBA, ta wystawa w ogóle nie doszła do skutku, a koncert odbył się, ale w innym miejscu.


Sąd w środę przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o skierowaniu Bartłomieja M. do aresztu tymczasowego, gdzie spędzi co najmniej trzy miesiące. Jak informowaliśmy w naTemat.pl, we wtorek były szef MON Antoni Macierewicz informował, że za Bartłomieja M. poręczył o. Tadeusz Rydzyk. Nic to jednak byłemu rzecznikowi MON nie pomogło.