Ujawniono kulisy odwołania udziału Polski w szczycie V4. Morawiecki czekał do ostatniej chwili

Rafał Badowski
Konflikt polsko-izraelski wszedł w nową fazę. Polska w reakcji na wypowiedź szefa izraelskiej dyplomacji o Polakach, którzy "wyssali antysemityzm z mlekiem matki", odwołała swój udział w szczycie V4. "Dziennik Gazeta Prawna" przybliża kulisy podjęcia tej decyzji przez Mateusza Morawieckiego.
Mateusz Morawiecki do ostatniej chwili miał czekać na przeprosiny Izraela. Fot. Maciej Jaźwiecki / Agencja Gazeta
Mateusz Morawiecki do ostatniej chwili czekał na przeprosiny Izraela za słowa ministra spraw zagranicznych – czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej". Oczekiwania Morawieckiego były takie, że do południa Israel Katz wycofa się ze swych słów.

Tak się jednak nie stało i Polska ostatecznie odwołała swój udział w szczycie V4 w Izraelu. Według "DGP" obecnie strona polska zastanawia się, czy możliwe są "kolejne ataki ze strony Izraela".

– W Izraelu nie znajdziemy bardziej przychylnego Polsce polityka niż Netanjahu. Nawet lewica jest bardziej radykalna, a co dopiero prawica – powiedział "DGP" jeden z polskich dyplomatów. Jak twierdzi gazeta, polska strona jest przekonana, że napięcie między naszym krajem a Izraelem ustąpi dopiero po kwietniowych wyborach parlamentarnych w Izraelu.


Odwołanie przez Polskę udziału w izraelskim szczycie tłumaczył w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Mateusz Morawiecki. – Dbanie o dobre imię Polski uważam za jeden z fundamentalnych naszych obowiązków(...) Trzeba się szanować – tłumaczył szef rządu.

W ocenie premiera przez takie gesty Polska pokazuje, że jest silniejszym krajem.
Konferencja bliskowschodnia jest sygnałem, że boksujemy – stosując porównanie sportowe – w wyższej wadze. Oczywiście tam też można zostać uderzonym. Ale nie ma nic za darmo, bez ryzyka – tłumaczył Morawiecki.

źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"