"Wiedziała, na co się pisze". Tak ocenił Meghan, że skradł cały program. Kim jest polski książę?

Katarzyna Zuchowicz
W jakimś sensie Jan Lubomirski-Lanckoroński stał się bohaterem poniedziałkowego programu w TVN24. Jego występ nie przeszedł bez echa. Potomek arystokratycznej rodziny był jednym z gości komentujących wywiad księcia Harry'ego i Meghan i bardzo szybko dał się zapamiętać.
Jan Lubomirski-Lanckoroński komentował w TVN24 wywiad z księciem Harrym i Meghan. Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta


Jan Lubomirski-Lanckoroński był pierwszą osobą, która komentowała głośny na cały świat wywiad. Przypomnijmy, TVN24 był jedyną stacją w Polsce, która pokazała rozmowę Oprah Winfrey z księciem Harrym i Meghan.


Książę pochwalił się, że zna księcia Karola i Camillę i jest z nimi w kontakcie, zwłaszcza z księżną wymienia korespondencję. Poza tym jego kuzyn, Alexi Lubomirski, robił zdjęcia podczas ślubu księcia Harry'ego i Meghan.

Chwilę później widzowie usłyszeli, jak potomek arystokratycznego rodu z Polski bez ogródek ocenił żonę brytyjskiego księcia. Właściwie można wyciągnąć wniosek, że książę nie bardzo uwierzył w słowa, które z jej ust padły w rozmowie.
Z powodu tych komentarzy Jan Lubomirski-Lanckoroński trafił na Pudelka i Plotka, piszą o nim inne media, nie mówiąc o bezlitosnych komentarzach sporej części internautów. Nie wszystkim jego wystąpienie się spodobało, choć rozległy się też brawa. Co takiego powiedział?

Jan Lubomirski-Lanckoroński w TVN24

– Ten dramat nie do końca miał miejsce w taki sposób, jak słyszymy w relacji w wywiadzie. Nie mogę się do końca zgodzić również z tym, że było to jakieś duże zaskoczenie dla Meghan Markle. Wchodząc do takiej rodziny, będąc dorosłą kobietą po przejściach, wiedziała, na co się pisze. Mam wrażenie, że podeszła do tego na zasadzie, że 'jak ja już tam wejdę, to trochę pozmieniamy te zasady" – komentował zwierzenia Meghan Markle.

Mówił też o tym, że wchodząc do rodziny królewskiej Meghan nie spodziewała się, że bycie księżną, będzie wiązało się z taką ilością obowiązków. A – jak podkreślił – nie można zapominać, "rodzina królewska, to nie jest zwykła rodzina, jest to jednak rodzina, która pełni służbę, i to służbę narodowi, która trwa 24 godziny na dobę". I to nie jest tak, że można sobie nagle zrezygnować z obowiązków.

– Myślę, że to było chyba podstawowym i głównym problemem Meghan Markle, a propos funkcjonowania w rodzinie królewskiej. Ona nie spodziewała się, że bycie księżną, a tak naprawdę "bajkowa księżniczka", będzie wiązało się z taką liczbą obowiązków. Sądzę, że mimo wszystko myślała o tym jako o pewnym dodatku do jej kariery aktorskiej – usłyszeliśmy.

Kim jest Jan Lubomirski-Lanckoroński

Jest prezesem Fundacji Książąt Lubomirskich i prezesem Grupy Landeskrone. Pochodzi z polskiego rodu książąt Lubomirskich herbu Szreniawa bez krzyża. Jest prawnikiem, byłym mężem Dominiki Kulczyk, ojcem trójki dzieci.

W 2020 roku pojawił się na liście 100 najbogatszych Polaków według tygodnika "Wprost", ale jak przypominają dziś media, nie zawsze był milionerem. Przed laty założył z kolegą w Poznaniu bar "Sandwich Express".

"Wspólnie stawialiśmy pierwsze kroki w biznesie fast-foodowym. Najpierw był malutki lokalik, wielkości jednej trzeciej gabinetu, w którym się teraz znajdujemy, zaczynaliśmy od tego, że po nocach przygotowywaliśmy produkty, nieraz też sami robiliśmy i sprzedawaliśmy rankiem kanapki" – opowiadał w rozmowie z lokalnym portalem z Przeworska. Potem były kolejne lokale. W 2003 roku pierwszy raz ulokował zyski na giełdzie, zajął się nieruchomościami.

"Teraz ma Pan trochę tych budynków…" – zagaiła go dziennikarka. Był 2015 rok. "Trochę więcej niż na początku. Mamy obiekty w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Gdańsku. Głównie w centrach dużych polskich miast. Wiodące znajdują się w Warszawie. Na chwilę obecną mamy tu trzy inwestycje deweloperskie i jedną biurową. Myślimy o kilku następnych" – odpowiedział.

Wywiad zaczynał się od słów: "Na drogie biurowce zarabiał sam, znane historii nazwisko nie raz było przekleństwem. Kiedyś pracował w poznańskim sandwich barze i nosił ubrania po bogatszych krewnych z zagranicy. Dzisiaj uśmiecha się, gdy słyszy, że mówi się o nim Jan Lubomirski- książę". "Chciałbym być godnym następcą swoich przodków" – podkreślił jednak.

Ale na pewno często komentuje w mediach wydarzenia dotyczące brytyjskiej rodziny królewskiej, nie pierwszy raz opowiada też o relacjach z księciem Karolem i jego żoną, a także o znanym fotografie Alexim Lubomirskim. Sam na ślubie księcia Harry'ego nie był. – Ja częściowo mieszkam w Wielkiej Brytanii, mamy tam jeden z naszych domów, akurat teraz złożyło się, że jesteśmy tutaj, ale wysłaliśmy wysłannika rodzinnego, czyli Alexiego Lubomirskiego, który będzie robił zdjęcia. Oczywiście żartuję, bo to zostało dogadane bezpośrednio przez niego i Kensington Palace. Zresztą pierwsze te zdjęcia, które też książę Harry i Meghan Markle mieli robione jeszcze za narzeczeństwa, właśnie też robił Alexi – opowiadał w 2018 roku w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w RMF FM.

Kim jest Alexi? Urodził się w Wielkiej Brytanii, dziś mieszka w Nowym Jorku. Fotografował znane modelki, mówił, że jego ulubioną była Anja Rubik, ale najbardziej znany jest ze zdjęć książęcego ślubu. Nie wychowywał się w Polsce, nie uczył się polskiego, pierwszy raz przyjechał tu w wieku 18 lat. Jednak wziął ślub na zamku w Wiśniczu, który kiedyś należał do rodziny.

"Kiedy dowiedziałem się od mamy, że mam tytuł księcia, miałem 11 lat. Najpierw byłem podniecony: 'Wow, jestem księciem', ale potem mama uświadomiła mi, że to już nic nie znaczy, że nic nie zostało z dawnego majątku i wszystko wygląda zupełnie inaczej niż 400 lat temu' – opowiadał kilka lat temu w wywiadzie dla "Elle". Dziś widać, że Jan Lubomirski-Lanckoroński pęka z dumy, gdy o nim mówi.
Jan Lubomirski-Lanckoroński o Alexim
dla RMF FM, 19.05.2018

Tak, to jest kuzyn, są na dwie linie. Aktualnie ja jestem z linii Dubrowieńskiej, on jest z linii Rówieńskiej na Ukrainie, dawnego miasta Równe, które należało do naszej rodziny. Jak najbardziej. Należymy też do tej samej organizacji rodzinnej. (...) Kibicuję mu i uważam, że jego kariera jest fantastyczna. On fotografuje od wielu lat, współpracował z Mario Testino przez długi czas. Jest bardzo poważany, jeżeli chodzi o świat mody". Czytaj więcej

Ale nie tylko o nim.

Zna księcia Karola i Camillę

– Ja na przykład niedawno byłem na urodzinach księżnej Camilli. (...). Księcia Karola miałem okazję poznać w Polsce zresztą, już kilkanaście lat temu, notabene w jednym z naszych dawnych pałaców, czyli Willi Decjusza w Krakowie. Było to bardzo miłe spotkanie, opowiadałem mu też o historii rodziny. No i od tamtej pory nawiązała się właśnie taka nic znajomości. Udało nam się zrobić też kilka projektów wspólnie, jeżeli chodzi o nasze fundacje – opowiadał Ziemcowi dwa lata temu.

Na profilu facebookowym Fundacji Książąt Lubomirskich jest na przykład takie zdjęcie z 2013 roku, z podpisem "Książę Jan Lubomirski - Lanckoroński z wizytą u księcia Karola w Dumfries House w szkockim Cumnock". Co ciekawe, książę Karol podobno interesował się sprawą polskiej Szczawnicy. Część uzdrowiska w 2005 roku odzyskała i rozwija dziś rodzina Mańkowskich, spadkobiercy dawnych właścicieli. Helena Mańkowska, prawnuczka założyciela Uzdrowiska Szczawnica, hrabiego Adama Stadnickiego, od 2020 roku, jest żoną Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego.

– Muszę powiedzieć z ogromną radością i drobną zazdrością, że to, co Helena robi w Szczawnicy, to właściwie podnoszenie z gruzów bodajże 180 nieruchomości – mówił o niej jeszcze przed ślubem prezes Fundacji Książąt Lubomirskich. Opowiadał też o tym, że z księciem Karolem rozmawiał właśnie o urbanistyce, która jest jednym z ulubionych tematów brytyjskiego następcy tronu.

– Książę jest zapalonym ekologiem urbanistą – wspominał w w Radiu dla Ciebie.

Na studiach w Wielkiej Brytanii poznał też księcia Williama.

"Monarchia powinna być unowocześniona"

Dziś książę Lubomirski-Lanckoroński krytycznie podszedł do wywiadu Meghan i Harry'ego. Dwa lata temu, po ich ślubie, pozytywnie wypowiadał się o ich związku. Mówił, że królowa Elżbieta uwielbia Harry'ego, dlatego dała pozwolenie na ślub.

– Myślę, że jest to bardzo pozytywne dla brytyjskiej monarchii, która jest coraz bardziej otwarta na różne środowiska. Pamiętajmy o tym, że w tej chwili chociażby sam Londyn jest wielkim tyglem, tam są praktycznie wszystkie możliwe narodowości – mówił u Krzysztofa Ziemca. Dodał też, że jego zdaniem, monarchia powinna być unowocześniona. – Otwarcie rąk rodziny królewskiej, kiedy następował ślub, było ogromne. To nie wyglądało na wyreżyserowaną specjalnie historię, natomiast ewidentnie coś się popsuło później i sądzę, że zarzuty, które podnosi Meghan Markle pojawiają się dopiero, kiedy nie do końca ta "bajka" jest po jej myśli, czyli że nie do końca może prowadzić swojego bloga, swojego Instagrama, nie może wypowiadać swoich komentarzy – tak ocenił teraz zwierzenia książęcej pary.
Czytaj także: "Diana byłaby z niego dumna". Wywiad z Oprah przypomniał, jaką drogę przeszedł książę Harry