"Wykopano rowy". Wydalony dyplomata mówi, jak Rosjanie utrudniali Polakom wyjazd

Tomasz Ławnicki
30 kwietnia 2022, 15:18 • 1 minuta czytania
Dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie Piotr Skwieciński był jednym z 45 polskich dyplomatów uznanych przez Kreml za persona non grata. W związku z tym w wyznaczonym terminie opuścić Rosję. W programie "Tak jest" w TVN24 Skwieciński opowiadał o utrudnieniach, jakie Rosjanie piętrzyli w związku z wyjazdem dyplomatów. Jak mówi, wyglądało na to, że Moskwie zależało, aby jak najwięcej osób nie dotrzymało terminu i pozostało w Rosji.
Dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie Piotr Skwieciński Fot. Michał Woźniak/East News

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Rosja wydala polskich dyplomatów

- Zostałem uznany za persona non grata. Persona non grata w oczywisty sposób nie może pełnić w tym kraju, który ją uznał za non grata, jakiegoś stanowiska dyplomatycznego - mówił w TVN24 w programie "Tak jest" Piotr Skwieciński.

Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow 8 kwietnia ogłosił decyzję o wydaleniu 45 polskich dyplomatów. Termin opuszczenia kraju wyznaczono na 13 kwietnia. Była to odpowiedź na krok Warszawy - w marcu polskie MSZ wydaliło 45 Rosjan z powodu prowadzenia "działalności niezgodnej z polskim prawem i narażającej normy konwencji wiedeńskiej, czyli działalności niezgodnej ze statusem dyplomatów".

Skwieciński opowiadał, że tuż po przekazaniu wiadomości, że jest na liście przeznaczonych do wydalenia z Moskwy, poszedł na spacer po rosyjskiej stolicy, "pierwszy po dłuższym okresie". - Szedłem sobie po Twerskim Bulwarze i doznałem takiego przeczucia, że nie jestem tu po raz ostatni - wspominał Skwieciński.

Rosjanie celowo utrudniali wyjazd Polakom?

Później okazało się, że Rosjanie zaczęli piętrzyć problemy, aby polskim dyplomatom utrudnić wyjazd. Strona rosyjska robiła wiele, aby fizycznie był kłopot z opuszczeniem gmachu ambasady oraz budynku mieszkalnego, w którym przebywali Polacy.

Piotr Skwieciński opowiadał, że wokół kompleksu bez uprzedzenia "zostały wykopane rowy uniemożliwiające wyjazd". Pozostawiono wyłącznie jeden z kilku istniejących wjazdów. Dziwnym trafem rowy wokół budynku wykopano dzień przed wydaniem decyzji o wydaleniu polskich dyplomatów, a na opuszczenie Rosji Polacy mieli pięć dni.

Dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie jest przekonany, że było to celowe działanie ze strony rosyjskiej.

Celem władz rosyjskich było to, żeby jak najwięcej ludzi nie dotrzymało tego terminu wyjechania z Rosji. Wtedy byliby na terenie Rosji, łamiąc prawo, nielegalnie. Nie mogliby wychodzić z placówki. Co wtedy? Wtedy, po pierwsze, można zrobić jakąś kampanię propagandową: "jacy ci Polacy są bezczelni". Po drugie, trzeba jakoś rozwiązać problem tych ludzi, tych zakładników. Wtedy jakieś pertraktacje na szczeblu ministrów spraw zagranicznych i za wypuszczenie tych ludzi Rosja mogłaby czegoś od Polski oczekiwać. Piotr Skwieciński

Zdaniem Skwiecińskiego w rosyjskim społeczeństwie poparcie dla inwazji na Ukrainę jest duże, lecz nie aż takie, jak w 2014 r., gdy "zielone ludziki" zajmowały Krym. Wtedy sukcesom wojska towarzyszył entuzjazm społeczeństwa, teraz jest inaczej.

Według Skwiecińskiego nastawienie Rosjan do kwestii wojny zmieni się na negatywne, gdy dotrze do nich, jak potężną klęskę poniosło ich państwo. - (...) moim zdaniem nic się tutaj na poważnie nie zmieni do momentu, w którym nie będzie już możliwe dalsze ukrywanie tego, że Rosja ponosi strategiczną porażkę czy nawet klęskę - ocenił.

Czytaj także: https://natemat.pl/407356,smolensk-rosjanie-grozili-zburzeniem-cmentarza-w-katyniu-wideo