Płyta Kate Bush zdradziła, co stanie się z Max w "Stranger Things 4"? Ta teoria zwala z nóg

Zuzanna Tomaszewicz
10 lipca 2022, 17:09 • 1 minuta czytania
Zakończenie 4. sezonu "Stranger Things" już za nami, choć nowych teorii wciąż nie brakuje. Jak się okazuje, płyta Kate Bush, na której znajduje się hit "Running Up That Hill", mogła zawczasu zdradzić fanom, jaki los spotka Max w finałowych odcinkach tej odsłony. Bracia Duffer wszystko dobrze przemyśleli.
Płyta Kate Bush mogła zdradzić fanom, że Max zapadnie w śpiączkę? Ta teoria zachwyci fanów "Stranger Things". Fot. materiał prasowy / Netflix

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


UWAGA! Tekst zawiera spoilery dotyczące finału 4. sezonu "Stranger Things".

Teoria płycie Kate Bush i Max ze "Stranger Things"

W finale "Stranger Things 4" działo się wiele rzeczy naraz. Skupmy się zatem na tym, co przydarzyło się Max Mayfield (Sadie Sink). We wcześniejszych odcinkach sezonu nastolatka fartem uniknęła śmierci z rąk Vecny – w ostatniej chwili uratowała ją jej ulubiona piosenka, czyli utwór "Running Up That Hill" autorstwa brytyjskiej artystki Kate Bush.

W 9. odcinku 4. odsłony hitu Netfliksa Max ponownie znalazła się w szponach potwora ze świata po drugiej stronie. Tym razem Vecna zdołał połamać dziewczynie kości i (to jedynie teoria) najpewniej skraść jej duszę. Bohaterka nie umarła, choć zapadła w głęboką śpiączkę. Jedenastka starała się znaleźć ją w tzw. Pustce, jednak bez większych skutków.

Zgodnie z pewną teorią los Max można było z łatwością przewidzieć, jeśli słuchało się przedtem piątego albumu studyjnego Kate Bush, zatytułowanego "Hounds of Love".

Teorię dotyczącą wpływu płyty legendarnej piosenkarki na serial przedstawiła na TikToku użytkowniczka pinks.mom. Internautka zasugerowała, że krążek z 1985 roku opowiada o dziewczynie pogrążonej w śpiączce. Jedna z piosenek – "Waking the Witch" – zawiera w tle odgłosy zegara i słowa: "You won’t burn, you won’t bleed, confess to me, girl".

Dlaczego twórcy "Stranger Things" nie zabijają głównych bohaterów?

W podcaście "Happy Sad Confused" bracia Duffer wyjaśnili, dlaczego w finale 4. sezonu "Stranger Things" nie zabili żadnego z głównych bohaterów. Powód jest jeden – nie chcą być jak twórcy "Gry o Tron". – Uwierzcie nam, rozważyliśmy wszystkie możliwe opcje, pracując nad scenariuszem – powiedział Matt.

– Nie jesteśmy "Grą o Tron". To jest Hawkins, nie Westeros (...) – stwierdził. Wypowiedź może być o tyle zaskakująca, że bracia, opowiadając o inspiracjach czwartego sezonu, wskazywali właśnie m.in... "Grę o Tron".

Fani serialu są zawiedzeni faktem, że w ostatnim odcinku najnowszej odsłony zginął ich ulubieniec, czyli metalowiec i mistrz gry w "D&D" Eddie Munson. Bohater zginął po tym, jak został zaatakowany przez demoniczne nietoperze.

Ugryzienie przez demobats stało się dla miłośników "Stranger Things" sygnałem, że Eddie ma szansę pojawić się jednak w 5. sezonie hitu Netfliksa. Najciekawsza teoria związana z jego ewentualnym powrotem wiąże się z samym Vecną i postacią Kasa z "D&D".

Postać ta jest opisana jako zaufany porucznik licza (czyli serialowej Jedynki), który zdradził go, doprowadzając do bitwy, w której obaj zginęli. Z pomocą Vecny Kas stał się... wampirem.

Czytaj także: https://natemat.pl/422971,eddie-munson-wroci-w-stranger-things-5-teoria-z-dungeons-and-dragons