PiS gromi rywali w "tajnym sondażu". Jak to rozumieć? Duma: Wiele partii stosuje ten zabieg

Katarzyna Nowak
02 grudnia 2022, 15:52 • 1 minuta czytania
PiS w najnowszym sondażu może liczyć aż na 38 proc. głosów poparcia. Tyle że jest to sondaż na zlecenie wewnętrzne, którego metodologii nie znamy. Jak powinniśmy do niego podchodzić? – Często politycy opowiadają, że w sondażu wewnętrznym lub w fokusach wyszedł im dany wynik, choć żadnego badania nawet nie przeprowadzali. Nikt nie może tego zweryfikować – mówi w rozmowie z naTemat.pl Marcin Duma, szef IBRiS.
Jarosław Kaczyński Fot. Piotr Molecki/East News,

O tym, że w najnowszym, "tajnym" sondażu Prawo i Sprawiedliwość zdobywa aż 38 proc. poparcia, poinformował "Super Express". Dziennik rozmawiał też z politykiem partii rządzącej, który przekonywał, że PiS tego typu badania wewnętrzne wykonuje co miesiąc. – Pokazuje ono, że niewiele brakuje, byśmy utrzymali samodzielnie władzę – mówił anonimowo polityk PiS. W rozmowie z "SE" poseł PiS Bolesław Piecha dodał jeszcze: "W badaniach wygrywamy, a jak będzie – zobaczymy".


Z kolei opozycja szybko wytknęła partii rządzącej, że przeprowadzony na zamówienie wewnętrzne sondaż "był drukowany dla prezesa Kaczyńskiego, żeby się nie denerwował", a w rzeczywistości nastroje w PiS są grobowe. Przywołano też wyniki innych sondaży – wiele z nich, np. ostatni sondaż Instytutu Badań Pollster dla "SE", pokazuje sporo niższe poparcie partii rządzącej – ok. 32 procent (choć w najnowszym badaniu przeprowadzonym przez Estymatora dla dorzeczy.pl poparcie jest już wyższe – 35,9 proc. – ale oznacza utratę mandatów).

Tajny sondaż, w którym wygrywa PiS. Marcin Duma z IBRiS: Główna funkcja - narracyjna

Tak jak w przypadku innych, "tajnych" sondaży, które wyciekają czasem do mediów, nie wiadomo, jaka instytucja go przeprowadziła ani jakiej metody badawczej użyła. Jak powinniśmy go więc traktować?

- Z sondażami wewnętrznymi sprawa wygląda tak, że ich główną funkcją nie jest funkcja poznawcza, a funkcja perswazyjna i narracyjna – mówi w rozmowie z naTemat.pl Marcin Duma, szef IBRiS.

– Od dawna wiele partii politycznych stosuje ten zabieg, nie tylko partia rządząca. Często politycy opowiadają, że w sondażu wewnętrznym lub w fokusach wyszedł im dany wynik, choć żadnego badania nawet nie przeprowadzali. Nikt nie może tego zweryfikować – dodaje.

Duma zaznacza też, że kiedyś o wewnętrznych badaniach dot. poparcia chętnie mówiła np. Solidarna Polska. – Gdy mieli w sondażach dwa procent, mówili, że w swoich fokusach mają sześć – mówi.

Co dalej z PiS? Na horyzoncie możliwość głosowania bez Ziobry

O tym, że partia rządząca ma problemy z zapewnieniem sobie poparcia nawet wśród koalicjantów, świadczy m.in. spór w sprawie KPO. Z ustaleń "Rzeczpospolitej" wynika, że PiS nieoficjalnie deklaruje już gotowość do głosowania nad ustawą odblokowującą środki unijne bez Ziobry.

Spór w Zjednoczonej Prawicy potwierdza czwartkowe głosowanie w Sejmie – w głosowaniu nad projektem ustawy o notariacie przygotowanym przez resort Ziobry nie wzięło udziału aż 14 posłów PiS, w tym Mateusz Morawiecki. Doprowadziło to do odrzucenia projektu Ziobry i podsyciło spekulacje o złej pozycji ministra sprawiedliwości.

Tego samego dnia politycy PiS próbowali przegłosować też przyjęcie poprawki, w której znalazł się zapis, że Rosja jest odpowiedzialna z katastrofę smoleńską. W trakcie głosowania posłowie opozycji zerwali jednak kworum i w efekcie do rozstrzygnięcia nie doszło.