Wiadomo, jakie zarzuty dostał Paweł P. Jest oświadczenie Prokuratury Krajowej

Rafał Badowski
16 grudnia 2022, 09:35 • 1 minuta czytania
Paweł P. został zwolniony do domu i ma odpowiadać z wolnej stopy. Tymczasem Prokuratura Krajowa oficjalnie poinformowała o zarzutach dla człowieka, który spędzał czas z Iwoną Wieczorek podczas nocy jej zaginięcia w 2010 roku.
Paweł P. usłyszał zarzuty za utrudnianie śledztwa ws. Iwony Wieczorek. Fot. Facebook / Iwona Wieczorek

Prokurator Małopolskiego pionu PZ PK przedstawił zarzuty za utrudnianie śledztwa dotyczącego Iwony Wieczorek – poinformowała w piątek Prokuratura Krajowa. "Zatrzymani zostali przewiezieni do Krakowa, gdzie prokurator przedstawił im zarzuty dotyczące popełnienia przestępstw narkotykowych. Ponadto Pawłowi P. ogłoszono zarzuty dotyczące utrudniania postępowania karnego poprzez usuwanie śladów i dowodów, zacieranie śladów przestępstwa, a także podawanie nieprawdziwych informacji w sprawie dotyczącej Iwony Wieczorek" – podała wcześniej w środę prokuratura.

Prokurator zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu. Ponadto wobec Pawła P. prokurator zastosował poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł.

Przesuwano godzinę przesłuchania Pawła P.

Po tym, jak mężczyzna został w środę zatrzymany wraz z inną osobą z otoczenia Iwony Wieczorek – jego partnerką Joanną S., która również bawiła się w klubie z Iwoną Wieczorek w noc jej zaginięcia2 – pojawiła się informacja, że zostanie przesłuchany w czwartek o godzinie 12. Jak podał Onet, powołując się na słowa pełnomocników mężczyzny – godzina przesłuchania coraz bardziej się przesuwała. – Dowiedziałem się od prokuratora prowadzącego sprawę, że ta sprawa nie ma żadnego związku z zaginięciem pani Iwony. A dotyczy sprawy narkotykowej – powiedział mec. Woliński w rozmowie z portalem.

Jak dodał, jego zdaniem Paweł P. "nie potrzebuje obrony", a jedynie reprezentowania jego praw jako osoby, której prawa zostały naruszone.

Kim jest Paweł P.?

To kolega Iwony Wieczorek, który w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku bawił się z 19-latką w sopockim klubie tuż przed jej zaginięciem. Jak podał w połowie października Onet, policja przeszukała jego dom.

– Najpierw zjawili się u nas w lutym tego roku. Było po godz. 21, dziecko już spało. Byli w cywilu, przyjechali z Warszawy. Chcieli wejść do środka, ale w drzwiach powiedziałem im, że nie mogę ich wpuścić. Wtedy jeden z nich, taki z brodą, powiedział mi, że jak mi przyj***e, to wpadnę do środka – opowiedział Paweł.

Gdy pod koniec września doszło do wizyty, Paweł i jego partnerka Joanna mieli usłyszeć od funkcjonariuszy, że "mają dosyć zajmowania się tą sprawą i że już nie chce im się tu przyjeżdżać". Paweł P. opowiadał, że policjanci "powiedzieli wprost, że mogę dostać 25 lat, ale jeśli się przyznam, to będzie tylko 15 lat". 34-latek twierdził, że jest przez to bezrobotny i nie może prowadzić firmy, a nawet wejść na skrzynkę mailową, bo hasła miał na zabranym sprzęcie. – Nie mam swoich wzorów umów, które wypracowywałem latami. Wszystko dlatego, że poszedłem na imprezę 12 lat temu – mówił.  Dodał, że jest jedną z osób, którym najbardziej zależy na wyjaśnieniu sprawy zaginięcia sprawy Iwony Wieczorek. Nie krył obaw, że sam może stać się podejrzanym. – Nie wiem, czy niedługo po mnie nie przyjadą i mnie nie aresztują. Mogą szukać kozła ofiarnego. Niewinni też siedzą – powiedział wówczas Paweł P.. Twierdził, że śledczy "chcą z niego zrobić drugiego Tomasza Komendę".

Aldona Szostak: Ktoś mógł zastraszyć krąg znajomych Iwony

Sprawę dla naTemat skomentowała jeszcze przed ujawnieniem zarzutów dla Pawła P. Aldona Szostak, wdowa po dziennikarzu śledczym Januszu Szostaku, który wcześniej zajmował się sprawą Iwony Wieczorek.

– Paweł P. był brany pod uwagę od samego początku. To on bawił się z Iwoną Wieczorek w tym klubie. Możliwe, że ostatnie przeszukania, które miały miejsce we wrześniu, coś dały. Może policja coś znalazła lub zlokalizowała – powiedziała Alanowi Wysockiemu żona Janusza Szostaka.

Aldona Szostak twierdzi, że ktoś mógł wywołać zmowę milczenia w otoczeniu Iwony Wieczorek. – Czy Paweł P. zabił Iwonę Wieczorek? Tego nie wiemy. Wiemy, że mamy do czynienia ze zmową milczenia. Jej wszyscy znajomi wiedzą, co się stało z jej zaginięciem. Nie wiem, czym jest spowodowane to milczenie. Może strachem, lękiem przed odpowiedzialnością... – dodała. Wdowa po dziennikarzu przypomniała też w rozmowie z naszą redakcją, że jej mąż brał pod uwagę, iż ktoś mógł krąg znajomych Iwony Wieczorek zastraszyć. Zastanawiała się, czy to właśnie stąd bierze się trwająca od 12 lat zmowa milczenia. – Najwyższy czas, żeby ktoś ją przerwał. Mam nadzieję, że policji udało się coś znaleźć – zaznaczyła.