Jarosław Kaczyński właśnie zaczął spłacać długi wobec o. Tadeusza Rydzyka.
Jarosław Kaczyński właśnie zaczął spłacać długi wobec o. Tadeusza Rydzyka. Fot. Slawomir Kaminski / AG
Reklama.
"Bez ciebie Ojcze Dyrektorze nie byłoby tego zwycięstwa" – powiedział Jarosław Kaczyński na urodzinach Radia Maryja 5 grudnia 2015 roku. – Ojcze Dyrektorze, społeczność waszego radia jest kręgosłupem biało-czerwonej drużyny – przekonywała z kolei Beata Kempa, szefowa Kancelarii Premiera. Rok wcześniej oboje pląsali do religijnych pieśni.
Zaplecze PiS
Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że po przejęciu władzy Prawo i Sprawiedliwość daje pieniądze przedsięwzięciom ojca Tadeusza Rydzyka. Na razie 20 milionów złotych zostanie przeznaczone na Wyższą Szkołę Kultury Medialnej i Społecznej w Toruniu. Opowiadał o niej w wywiadzie dla naTemat Marcin Wójcik, autor książki "W rodzinie ojca mego".
"To korupcja polityczna, trzeba nazywać rzeczy po imieniu" – grzmi poseł PO Zbigniew Konwiński. Uczelnia to kuźnia kadr dla Telewizji Trwam i Radia Maryja, a od niedawna także dla Telewizji Polskiej. Ale też kuźnia kadr dla PiS, szkołę skończyła na przykład Ilona Klejnowska, jeden z "aniołków Kaczyńskiego". Politycy PiS cenią toruńską uczelnię. Także dlatego, że dla części z nich to miejsce pracy. Wykładowcą uczelni jest na przykład minister środowiska Jan Szyszko.
Dobrodzieje
I dotychczas to on był największym dobrodziejem toruńskiego dzieła Ojca Dyrektora. Kiedy w 2007 roku PiS przegrało wybory i musiało oddać władzę, podległy mu Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyznał fundacji Lux Veritatis 27 milionów złotych na prowadzenie odwiertów geotermalnych. Władze PO cofnęły przyjętą na wariackich papierach dotację.
Teraz w rolę sponsora przedsięwzięć Ojca Dyrektora wciela się szef klubu PiS Ryszard Terlecki, który jest autorem poprawki przenoszącej 20 milionów złotych z kultury i teatrów na"kulturę społeczną i medialną", której uczą w Toruniu. To ostateczny dowód na to, że spór na linii Nowogrodzka-Żwirki i Wigury to już przeszłość.
Deal
Wydaje się, że Rydzyk odpuścił forsowanie swoich ludzi i zadowolił się pieniędzmi. Wcześniej miał za złe Prezesowi, że jego ludzie dostali słabe miejsca na listach wyborczych, albo że pomija ich się przy nominacjach do urzędów, spółek czy mediów publicznych. Ostatecznie jednak Jarosław Kaczyński nie tylko wystąpił na konferencji organizowanej przez WSKSiM, ale też podobno zjadł z Rydzykiem obiad podlany butelką wina.
Nawet pomimo mniejszych lub większych konfliktów PiS i Radio Maryja zawsze szły pod rękę. Przez lata w opozycji, a szczególnie przed powstaniem Telewizji Republika, toruńskie media były jedynym obrońcą PiS. Co prawda nie mają dużej dużej oglądalności/słuchalności, ale za to ich odbiorcy są wierni. Kiedy trzeba nie tylko zagłosują na PiS, ale też przyjadą zamanifestować swoje poparcie podczas marszu poparcia dla partii.
Medialny bastion
W kampanii wyborczej to wsparcie było mocno widać. Na antenie pojawiał się kandydat Andrzej Duda z gościnnym udziałem "Jarosława z Warszawy". Także w kampanii parlamentarnej PiS często gościło na antenie. A właściwie tylko PiS. Według badania dla KRRiT przedstawicielom partii poświęcono w kampanii wyborczej aż 98 procent czasu antenowego.
"Nastąpił ogromny przełom. Po wojnie nie było jeszcze takiego zjednoczenia państwa i Kościoła" – mówił niedawno abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Jego słowa na Twitterze przekazywał marszałek Sejmu Marek Kuchciński. I rzeczywiście to "zjednoczenie" zaczyna przybierać bardzo wymierną formę. Bo poza 20 milionami na szkołę w Toruniu PiS chciało dać 20 milionów złotych na Fundusz Kościelny. Zrezygnowało z powodu fali krytyki, bo pieniądze miały zostać zabrane hospicjum w Łodzi.

To dopiero początek

A to tylko początek spłacania długów wobec Ojca Dyrektora i wobec całego Kościoła Katolickiego. Wszak w Kancelarii Premiera działa pełnomocnik ds. Światowych Dni Młodzieży (to były dziennikarz "Rzeczpospolitej" Paweł Majewski), a rząd chce przeznaczyć na imprezę 180 milionów złotych.
Nie ma wątpliwości, że przez najbliższe cztery lata ten strumień będzie równie szeroki. W oczach krytyków PiS już wiele więcej nie straci, wszak i tak jest postrzegany jako ultrakatolicka partia i ekspozytura interesów kleru w polityce.
Z kolei u duchownych, jak i u wiernych, zbija cenne punkty. Bo kiedy jest coraz ostrzej krytykowana przez centrowych wyborców, którzy uwierzyli w bajki o "Dobrej Zmianie" i dzisiaj czują się oszukani, będzie potrzebowała zdeterminowanych odbiorców. A takich mogą dostarczyć Tadeusz Rydzyk i biskupi. Jednak wszystko ma swoją cenę.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl