
Po kilkunastu tygodniach od ogłoszenia swojego startu, długim czasie zupełnej ciszy i po stopniowym przerywaniu milczenia wywiadami z lokalnymi dziennikarzami w końcu... jest! Pierwszy wywiad Magdaleny Ogórek dla ogólnopolskiej telewizji. Krótki, ale spontaniczny i całkiem udany. Sobota wyborcza kandydatki, choć przełomowa, nie obyła się jednak bez wpadek. W Poznaniu kandydatka spóźniła się na spotkanie z działaczami partii blisko... 2 godziny.
REKLAMA
Kampania bez palpitacji serca
Reporter telewizji Polsat News „przysiadł się” do Magdaleny Ogórek na targach książki w Poznaniu. Kandydatka – w przeciwieństwie do poprzednich wyborczych spotkań – nie uciekła, mało tego – odpowiadała na pytania samodzielnie i konkretnie, choć nie dotyczyły one żadnych kwestii programowych ani planów na prezydenturę.
Reporter telewizji Polsat News „przysiadł się” do Magdaleny Ogórek na targach książki w Poznaniu. Kandydatka – w przeciwieństwie do poprzednich wyborczych spotkań – nie uciekła, mało tego – odpowiadała na pytania samodzielnie i konkretnie, choć nie dotyczyły one żadnych kwestii programowych ani planów na prezydenturę.
Dziennikarz pytał m. in. o ocenę kampanii – zarówno swojej, jak i konkurentów. Ogórek przyznała, że do tej pory nie było niczego, co przyprawiłoby ją o „palpitację serca” w negatywnym tego słowa znaczeniu. – Nic mnie nie denerwuje (…). Jestem zbudowana wyrazami serdeczności i poparcia, które otrzymuje – przekonywała. Podpisy dalej zbiera, do tej pory udało się zgromadzić ich już ponad pół miliona.
Walka skazana na porażkę? Ogórek: „Nie mam takiego wrażenia”
Dziennikarz porównywał Ogórek do Pawła Kukiza, który – mimo iż nie ma za sobą żadnych struktur ani zbyt wielkich funduszy na kampanię – osiąga w sondażach wynik lepszy od niej. Kandydatka nie chciała komentować wyborczych starań Kukiza, ucięła krótko, iż każdy kandydat ma swój styl prowadzenia kampanii. Przestrzegła jednak, aby nie ufać sondażom zbyt łatwo.
Dziennikarz porównywał Ogórek do Pawła Kukiza, który – mimo iż nie ma za sobą żadnych struktur ani zbyt wielkich funduszy na kampanię – osiąga w sondażach wynik lepszy od niej. Kandydatka nie chciała komentować wyborczych starań Kukiza, ucięła krótko, iż każdy kandydat ma swój styl prowadzenia kampanii. Przestrzegła jednak, aby nie ufać sondażom zbyt łatwo.
W odpowiedzi na pytanie, jak się walczy wiedząc, że się przegra, Magdalena Ogórek zapewniła, że „nie umie przegrywać” i będzie walczyć do końca.
„Głos obywateli” zamiast „Trzeba rozmawiać”
Sama o sobie mówi: „kandydatka wszystkich Polaków”. W takich sprawach jak in-vitro czy legalizacja marihuany będzie „kierować się głosem obywateli”. – Moje osobiste przekonania będę musiała odłożyć na bok, bo biblią prezydenta jest konstytucja i wola narodu – mówi. Gest ważny, lecz postulat na razie mało konkretny. Jeżeli bowiem zamierza każdą tego typu decyzję rozstrzygać w formie ogólnopolskiego referendum, może to budżet państwa sporo kosztować.
Sama o sobie mówi: „kandydatka wszystkich Polaków”. W takich sprawach jak in-vitro czy legalizacja marihuany będzie „kierować się głosem obywateli”. – Moje osobiste przekonania będę musiała odłożyć na bok, bo biblią prezydenta jest konstytucja i wola narodu – mówi. Gest ważny, lecz postulat na razie mało konkretny. Jeżeli bowiem zamierza każdą tego typu decyzję rozstrzygać w formie ogólnopolskiego referendum, może to budżet państwa sporo kosztować.
Magdalena Ogórek znana jest z ambitnych planów, których nie zabrakło również tym razem. Kandydatka po raz kolejny zapowiedziała, że wraz z nią do Pałacu Prezydenckiego wprowadzi się grono ekspertów, którzy napiszą prawo od nowa. Odniosła się także do ostatnich zmian planowanych przez rząd Ewy Kopacz w sprawie podatków. – Cieszę się, bo pani premier dostrzegła, że prawo podatkowe trzeba napisać od nowa – mówiła. – Jak tak dalej pójdzie, wszystkie moje postulaty zostaną spełnione – dodała.
Ogórek: Nigdy nie uciekam
Biorąc pod uwagę dotychczasowy sposób prowadzenia kampanii, dość absurdalnie zabrzmiało zapewnienie, że Ogórek nie ucieka przed dziennikarzami. – Od początku jestem aktywna i udzielam odpowiedzi na pytania – przekonywała.
Biorąc pod uwagę dotychczasowy sposób prowadzenia kampanii, dość absurdalnie zabrzmiało zapewnienie, że Ogórek nie ucieka przed dziennikarzami. – Od początku jestem aktywna i udzielam odpowiedzi na pytania – przekonywała.
Trudno przewidzieć, jak Ogórek radziłaby w dłuższej rozmowie, odpowiadając na pytania mniej „kampanijne”, a stricte programowe. Luźna rozmowa wypadła jednak całkiem nieźle. Warto też podkreślić, że kandydatka, mimo iż namawiana przez Tomasza Kalitę do zakończenia rozmowy i udania się dalej, przeciwstawiła się, chcąc ją kontynuować. – Cieszę się, że możemy ze sobą dziś porozmawiać – podsumowała.
W związku z tym, nie da się uciec od pytania: po co to całe przedstawienie, które zarówno ona, jak i jej sztab fundują do tej pory, skutecznie budując w opinii wyborców wizerunek milczącej kandydatki z kapelusza. Wprawdzie do końca kampanii zostały niespełna dwa miesiące, jednak mimo starań, trudno jej będzie odbudować swoją pozycję. Efektu pierwszego wrażenia – w tym przypadku skutecznie i długo podtrzymywanego – niełatwo się pozbyć.
Spóźniona na spotkanie z lokalnymi działaczami
Od początku kampanii mówi się o tym, że lokalne struktury partii nie akceptują decyzji partyjnej „góry”. Ogórek nie cieszy się ich zaufaniem i nie stara się zrobić nic, aby to zmienić. Najlepszym tego dowodem jest sobotnia konwencja samorządowa w Poznaniu, na której kandydatka miała poznać lokalnych działaczy i spotkać się z mieszkańcami.
Od początku kampanii mówi się o tym, że lokalne struktury partii nie akceptują decyzji partyjnej „góry”. Ogórek nie cieszy się ich zaufaniem i nie stara się zrobić nic, aby to zmienić. Najlepszym tego dowodem jest sobotnia konwencja samorządowa w Poznaniu, na której kandydatka miała poznać lokalnych działaczy i spotkać się z mieszkańcami.
Plan się jednak nie powiódł, bowiem Magdalena Ogórek spóźniła się na spotkanie 2 godziny. Szefowie poznańskiego SLD – zmuszeni do czekania – nie kryli swojego zdenerwowania. Spotkanie z mieszkańcami zostało odwołane, a dziennikarzom kandydatka poświęciła dosłownie 2 minuty.
Nie zamierza rezygnować
Na spotkaniu kandydatka mówiła w większości o sprawach związanych z bezpieczeństwem, opisując mało optymistyczne położenie Polski i jej mieszkańców. Ogórek przekonywała, że dziś nie powinniśmy zadawać pytań o to czy będzie zamach, lecz o to – kiedy on nastąpi. Co w takiej sytuacji? – Musimy (…) wzmocnić i dofinansować wywiad w kierunku bliskowschodnim – mówiła Ogórek.
Na spotkaniu kandydatka mówiła w większości o sprawach związanych z bezpieczeństwem, opisując mało optymistyczne położenie Polski i jej mieszkańców. Ogórek przekonywała, że dziś nie powinniśmy zadawać pytań o to czy będzie zamach, lecz o to – kiedy on nastąpi. Co w takiej sytuacji? – Musimy (…) wzmocnić i dofinansować wywiad w kierunku bliskowschodnim – mówiła Ogórek.
Kandydatka zaprzeczyła też ostatnim plotkom, jakoby miała wycofać się z prezydenckiego wyścigu. Zapewniła, że nie zamierza rezygnować, czego dowodem miał być ostatni wpis na Twitterze: "Kto się boi Magdaleny Ogórek?”. – W ten sposób zawiadomiłam obywateli, że kampania trwa i dziękuję wszystkim za wzrost zaufania – podsumowała.
