
Koniec awantury wokół Trybunału Konstytucyjnego, jeśli w ogóle nastąpi, wcale nie będzie końcem rewolucji. To dopiero przygrywka. Prawdziwym celem PiS jest odbicie wymiaru sprawiedliwości: zarówno prokuratur, jak i sądów. Jeńców nie będzie – szarżą pokieruje zaprawiony w bojach Zbigniew Ziobro.
Oficjalnie ta "dobra zmiana" to program 500+ czy obniżenie wieku emerytalnego. Ale ta moneta ma też drugą stronę. Druga to poważne zmiany w funkcjonowaniu państwa. Ustawa o Trybunale zostanie przyjęta do końca roku – zapowiedział Jarosław Kaczyński w Telewizji Republika.
Jeden z polityków PiS mówi "Faktowi", że prezes zachowuje się, "jakby chciał w te cztery lata „zaorać” III RP tak, by potem powrotne zmiany były już niemożliwe". Jednym z elementów tego "zaorania" będą głębokie zmiany w sądownictwie, które przeprowadzi Zbigniew Ziobro.
Zmiany w sądownictwie. Zbyszek (Zbigniew Ziobro) ma już 9 gotowych projektów. Po pierwsze połączenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, po drugie wprowadzenie tak zwanych sądów ludowych czyli ławników itd…. Ustawy są gotowe, ale musimy poczekać na szczęśliwe zakończenie wojny o Trybunał Konstytucyjny Czytaj więcej
Już na najbliższym posiedzeniu 21 grudnia Rada Ministrów zajmie się dwoma projektami przedstawionymi przez Ziobrę. Ale to jeszcze nie te właściwe, na których PiS najbardziej zależy. Chodzi o zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz o Ustawę o przeciwdziałaniu przestępczości na tle seksualnym.
To potrzebne, bo Ziobro chce "wielkiej narodowej debaty nad przyszłością porządku prawnego Polski". A to oznacza kompleksowe zmiany. Jakie? Przede wszystkim ponowne połączenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. To da Ziobrze możliwość nadzorowania śledztw i wydawania prokuratorom poleceń. Tak jak przed dekadą to on będzie występował na konferencjach prasowych, orzekając o czyjejś winie jeszcze przed wyrokiem sądu.
Rewolucja, a właściwie kontrrewolucja czeka też proces karny. Od połowy roku jest on prowadzony tak, jak w USA: to oskarżenie i obrona ma dostarczać dowody, a sąd tylko je ocenia, a sam nie ma możliwości zbierać dodatkowych informacji. – Doprowadziło to – już dzisiaj – do zapaści, do katastrofy w polskim sądownictwie – mówił niedawno Ziobro w Telewizji Trwam. Najprawdopodobniej nie będzie to jednak tylko prosty powrót do poprzednich rozwiązań.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
