
Niemal na pewno mały, czerwony samochodzik nie wchodzi w skład prezydenckiej kolumny. Ale na tym krótkim filmiku to on odgrywa najważniejszą rolę. A obserwujący przejazd pojazdów na nagraniu nie kryją radości z tego, co widzą. Bo filmik ten trzeba obejrzeć do końca.
REKLAMA
Wczoraj, gdy w Brukseli polski rząd toczył bój o to, by Donald Tusk nie został przewodniczącym Rady Europejskiej, Andrzej Duda postanowił trzymać się z dala od polityki zagranicznej (choć przecież leży to w kompetencjach głowy państwa). Prezydent odwiedził Siemianowice Śląskie, gdzie m.in. na rynku spotkał się z mieszkańcami miasta.
A przy okazji tej wizyty nagrany został filmik, jak jechała prezydencka kolumna. Niby nic się nie dzieje, ale na koniec...
Siemianowice Śląskie wczoraj ,p.rezydęt i kolumna BOR a na końcu co ????pic.twitter.com/LOtmvoYXsY
— Przemysław Ochocki (@Przemas66) 10 marca 2017
Czerwone seicento to auto z pewną polityczną historią. W lutym samochód ten "stanął na drodze" premier Beacie Szydło, w okolicach Oświęcimia doszło do wypadku. Szybko pojawiła się masa teorii spiskowych, jakoby za pomocą czerwonego seicento młody kierowca próbował dokonać zamachu na szefową rządu. Mimo zapewnień, że BOR nie ponosi żadnej winy w sprawie tego wypadku, to nieoficjalne informacje wskazują, że nie wszystko przebiegało tak, jak głosi oficjalna wersja i limuzyna premier Szydło jechała z prędkością około 90 km/h.
"BOR zakupił pancerne czerwone autko", "Seicento nie odpuszcza", "jak nic zamachowiec" – komentują internauci film z Siemianowic Śląskich internauci.
