Nic nie zmienią gromy na Antoniego Macierewicza z powodu skandalu w Gdańsku. Minister ma szerokie polityczne plecy i wcale nie u Prezesa.
Nic nie zmienią gromy na Antoniego Macierewicza z powodu skandalu w Gdańsku. Minister ma szerokie polityczne plecy i wcale nie u Prezesa. Fot. Mirosław Maciąg / Agencja Gazeta

Przepychanki wojska z harcerzami są niemal symboliczne, ale wkrótce pójdą w niepamięć. Minister Macierewicz konsekwentnie rozpycha się i buduje swoje poparcie, także wśród młodych. Pomaga mu w tym moda... na wojsko. Ma też do tego doskonałe narzędzie – Wojska Obrony Terytorialnej.

REKLAMA
Uroczystości w Gdańsku odbiły się głośnym echem nie z powodu szczególnej oprawy czy samego faktu rocznicy. Oburzony prezydent Adamowicz ujawnił, że wojsko złamało zawarte porozumienie w sprawie uroczystości na Westerplatte. Na opublikowanym przez głowę Gdańska filmiku widać, jak postawny BOR-owiec blokuje harcerza. Ale...
Dowody miłości do ministra
To wydarzenie zostanie ministrowi zapomniane. Młodzi coraz bardziej uwielbiają Antoniego Macierewicza. Dowodem na to jest chociażby uzupełnienie deklaracji ideowej Związku Strzeleckiego Rzeczpospolitej. Strzelcy poczuli się w obowiązku uzupełnić, bo "wszyscy zrobili się nagle patriotyczni i pro obronni".
Najważniejsza w deklaracji ideowej ZSRz jest jednak uwaga o ministerstwie, którego szefem jest Antoni Macierewicz. Strzelcy podkreślają, że MON wreszcie zainteresowało się organizacjami proobronnymi. Ba... ich zdaniem – ministerstwo ratuje nawet społeczne wysiłki, które powstrzymują zanikające zdolności obronne Polski. Szef MON realizuje postulat strzelców o powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej, inaczej zwanych terytorialsami.
Macierewicz skradł pomysł?
Okazuje się, że ZSRz jest jedną z wielu organizacji strzeleckich działających w Polsce. Zdaniem Mateusza Józwiaka, podporucznika ze Związku Strzeleckiego "Strzelec", najważniejszych jest około 5-6 organizacji. Podkreśla, że ich związek jest najstarszy i przeciwieństwie do Związku Strzeleckiego Rzeczpospolitej są apolityczni. Młodzi strzelcy to nie taka mała siła i ich może "zagospodarować" minister.
– W ostatnich latach ruch strzelecki cieszy się popularnością. Uczestniczyć mogą w nim również osoby nieletnie, które uczęszczają na zajęcia przypominające harcerstwo – wyjaśnia podporucznik "Strzelca".
Po 16. roku życia dostają do ręki broń. Uczestniczą już w zajęciach wojskowych. Antoni Macierewicz może jednak się nieco obrazić za kolejne sformułowanie, że wykorzystał pomysł poprzedniej ekipy.
– Ożywienie ruchu proobronnego nastąpiło już wcześniej. Poprzedni rząd skupił się na rozwijaniu tego ruchu. Inicjatywę tutaj wykazał generał Pacek. Natomiast minister Siemoniak planował stworzenie Gwardii Krajowej, która miała wykorzystać wsparcie organizacji proobronnych, elementu obywatelskiego dla armii. I mówimy o poważnym wsparciu, bo według niektórych wyliczeń to było od 50 do 100 tys. osób. Wówczas doszło do pierwszego zlotu organizacji w 2014 roku na pl. Piłsudskiego. To było ponad 3,5 tys osób. Powstała federacja organizacji proobronnych. Wówczas zaczęło się ich ujednolicanie – podkreśla Mateusz Józwiak.
Minister nie chciał takich terytorialósw-u
Ten potencjał wykorzysta Antoni Macierewicz, który ponad rok temu złożył podpis pod powołaniem Wojsk Obrony Terytorialnej. Jej członkowie mają wspierać działania wojska w czasie kataklizmu, ale też w czasie konfliktu zwalczać grupki wroga. Minister MON powiedział nawet, że będą stanie pogonić komandosów ze słynnego Specnazu, czym wzbudził uśmiech politowania zawodowych żołnierzy. – Nie da się przygotować żołnierzy do sprostania wyzwaniom współczesnego pola walki, szkoląc ich przez 16 dni i potem raz w miesiącu – ocenił gen. Bogusław Pacek w jednym z wywiadów.
Kolejni specjaliści podkreślali, że WOT osłabia wojsko, bo do szkolenia terytorialsów odesłano kadrę zawodową. Tam też trafią też środki na zakup sprzętu. Lista zakupów jest zastanawiająca. Widnieją na niej karabiny wyborowe czy najnowszej generacji rakiety przeciwlotnicze. Były minister MON Tomasz Siemoniak nie kryje rozżalenia.
– Nasza koncepcja była zupełnie inna. My chcieliśmy włączyć organizacje pozarządowe do systemu wsparcia wojska, aby były zapleczem dla niego, a nie tworzenie jakieś równorzędnej formacji. Wojsko weekendowe nie sprosta wymaganiom. To jest marnowanie pieniędzy, a także potencjału organizacji proobronnych. W działaniach ministra można doszukiwać się budowy poparcia, ale mnie szkoda wojska – Tomasz Siemoniak tłumaczy w rozmowie z naTemat.
A w stolicy gotowi do walki w mieście
Nie tylko pasja kieruje ochotników WOT. Na każdego ochotnika ze stopniem szeregowego przypada 450 złotych miesięcznie. Żołnierz może jednak liczyć na dodatki do tej kwoty związane z ćwiczeniami rotacyjnymi. Ministerstwo ma opłacać naukę i kursy każdego z nich. Pierwsze brygady już działają, na wschodzie Polski. Wkrótce powstaną w Warszawie. Będą szkolone m.in. z walki w terenie miejskim, aby stopniowo objąć cały kraj. Pokazuje to mapka WOT.
Kapral Mirek i myśliwi od Szyszki
Nie tylko strzelcy, ale także członkowie licznych grup rekonstrukcyjnych chcą dołączyć do terytorialsów. Właśnie tacy pojawili się w Rytlu, miejscowości dotkniętej przez wichurę.
Ciekawie zapowiada się także militarne użycie myśliwych. Z takim pomysłem wyskoczył minister Jan Szyszko. Jego zdaniem myśliwi to już armia. 100 tys. osób obytych z bronią i często po zmroku patrolujących zakątki, w które nikt nie zagląda. No i sprawdzili się w... Powstaniu Styczniowym.
Sukces przyjechał na oklep
Nie wiadomo co Antoni Macierewicz na pomysł Jana Szyszki. Wiadomo natomiast, że w struktury WOT chce włączyć aerokluby. Nie wyjaśnił, na czym polegałby ich udział. Szkoda, bo z pewnością przydałoby się wsparcie państwa dla tych organizacji.
Terytorialsi odnieśli jednak sukces wizerunkowy na innym polu – pod Komarowem. Odbyły się manewry Huzar 17, w których uczestniczyli żołnierze 2. Brygady Obrony Terytorialnej oraz pododdziałów 25. Brygady Kawalerii Powietrznej i 2. Pułku Rozpoznawczego. Internet obiegły zdjęcia z manewrów, gdyż byli widoczni na nim mundurowi na koniach. Komentarzy nie było końca. Tymczasem w siodle siedzieli członkowie ochotniczej szwadronu 9. Pułku Ułanów Małopolskich. Chociaż w mundurach nie wchodzą w skład WOT. Terytorialsi promowali się także na niedawanym Air show w Radomiu. Pochwalili się, że 90 osób zadeklarowało chęć zasilenia WOT.
Chce scementować hurrapatriotyzmem
Tymczasem jeszcze niedawno młodzież deklarowała zupełnie inne postawy. Palenie książęczek wojskowych było tego wyrazem. Mundur z demobilu nosiło się, tylko dlatego, że był najtańszym ciuchem. Czyżby skończył się czas pacyfistów?
– Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Wielu tych młodych jest rozdartych między obecnym hurrapartiotyzmem a postawami antywojennymi. Część ulega też obecnemu przeorganizowaniu, jakie narzuca władza. Prawo i Sprawiedliwość usiłuje scementować społeczeństwo wokół specyficznego ludowego militaryzmu z ludowym nacjonalizmem. Wojska Obronny Terytorialnej bardzo się wpisują w ten scenariusz. Poprzednia ekipa nie była wcale lepsza, świadczą o tym jej wydatki na wojsko. To nie dobrze, gdy władza wspiera militaryzm, który staje się osią władzy – kwituje Filip Ilkowski z Inicjatywy Stop Wojnie.