Macierewicz założy nową "partię smoleńską”? Nie musi, bo "uśpione” struktury jego byłej formacji tylko czekają na sygnał

Gdyby Antoni Macierewicz zapragnął tworzyć coś w kontrze do PiS mógłby liczyć na swoją dawną partię RKN i być może na kluby "GP"
Gdyby Antoni Macierewicz zapragnął tworzyć coś w kontrze do PiS mógłby liczyć na swoją dawną partię RKN i być może na kluby "GP" Jakub Ociepa/AG
W prawicowych mediach trwa polityczna ofensywa Antoniego Macierewicza, który po odwołaniu z rządu nawet mocniej niż zwykle uderza w prezydenta Andrzeja Dudę i jego otoczenie. Padają oskarżenia najcięższego kalibru, co prowokuje pytania o to, czy były szef MON może pójść krok dalej i dokonać secesji na prawicy? Jeśli wcześniej, czy później do niej dojdzie, to jednak tylko za cichym przyzwoleniem Tadeusza Rydzyka.

Wielu ekspertów wskazuje, że wiceprezes PiS nie zdecyduje się na rozłam w partii i budowę jakiejś nowej radykalnej siły politycznej, bo nie sprzyja temu polityczne momentum - do wyborów samorządowych, które rozpoczną maraton kolejnych kampanii wyborczych zostało zaledwie 10 miesięcy, a to za mało czasu na budowę struktur, zorganizowanie pieniędzy itd.

"Uśpiony" Ruch Katolicko-Narodowy
Tyle tylko, że gdyby doszło do faktycznego przesilenia na prawicy Macierewicz nie musiałby niczego budować. Istnieją- choć są "uśpione”- struktury jego byłej partii Ruchu Katolicko-Narodowego, którym kieruje obecnie jedna z najbliższych współpracowniczek byłego szefa MON Małgorzata Romanowicz. Co ciekawe, partia istnieje nieprzerwanie od... 1997 roku.

Więcej, RKL ma nawet "swoich” przedstawicieli w rządzie i parlamencie, czyli ministra Piotra Naimskiego w Kancelarii Premiera, pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej oraz senatora Jerzego Czerwińskiego.

Macierewicz mógłby też zapewne liczyć - w razie gdyby konflikt na prawicy eskalował - na kluby "Gazety Polskiej” i media Tomasza Sakiewicza z "Gazetą Polską” i telewizją Republika na czele oraz na prawicowe autorytety takie jak choćby Jan Olszewski, który publicznie mówił ostatnio, że zdymisjonowany szef MON "może nie wybaczyć tej decyzji prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu”.
– Myślę, że zbliża się moment krytyczny dla obozu dobrej zmiany. Bez Macierewicza w rządzie obóz dobrej zmiany może się rozpaść, tak to widzę. Ale życzę sobie i Polsce, żeby to nie nastąpiło – stwierdził klika dni temu były premier w "Super Expressie”.


Warto przypomnieć, że w rządzie Olszewskiego Macierewicz był kiedyś ministrem spraw wewnętrznych, działali razem w Ruchu Odbudowy Polski, a później razem tworzyli Ruch Patriotyczny, też zresztą na bazie struktur wspomnianego już Ruchu Katolicko-Narodowego.

Ale decyzja o ewentualnym rozłamie na prawicy nie mogłaby oczywiście zapaść bez zgody o. Tadeusza Rydzyka. Politycy PiS zachowują więc tutaj urzędowy spokój zakładając, że póki do medialnego imperium redemptorysty płyną rządowe dotacje, dopóty będzie on lojalny wobec PiS.

Rozłamowiec Macierewicz
Rydzyka zabolały jednak zapewne dymisje z rządu PiS: Macierewicza i Jana Szyszki, a więc polityków blisko z nim związanych i będzie obserwował dynamikę konfliktu w obozie władzy oraz kalkulował, na które konie stawiać.

Polityczna biografia Macierewicza to de facto historia rozłamów na prawicy. Przypomnijmy te najważniejsze. W latach 90. z hukiem odchodził z ZChN, którego nieżyjącego już historycznego lidera Wiesława Chrzanowskiego umieścił później na swojej słynnej "liście agentów”.

Później startował do Sejmu z listy Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego, ale został stamtąd wyrzucony. Wtedy właśnie na skutek rozłamu, do którego doszło w ROP, Macierewicz założył Ruch Katolicko-Narodowy. Potem jako koalicjant związał się z Ligą Polskich Rodzin i Romanem Giertychem. Po wielkiej kłótni z Giertychem odszedł jednak z LPR.

Był nawet konkurentem Lecha Kaczyńskiego w wyborach na prezydenta Warszawy. Następnie współzakładał koalicję Ruch Patriotyczny, w której skład wchodziła też jego partia Ruch Katolicko Narodowy. W 2007 wszedł do Sejmu z listy PiS, ale jako szef RKN. Do PiS Macierewicz przystąpił dopiero kilka lat temu - w lutym 2012 roku.

RKL był już częścią AWS, potem LPR, potem Ruchu Patriotycznego. W 2007 i 2011 jego kandydaci, czyli zaufani Macierewicza, startowali do parlamentu z list PiS. Macierewicz przystąpił wprawdzie do PiS, w którym piastuje funkcję wiceprezesa, ale jego "polityczne dziecko”, czyli Ruch Katolicko Narodowy istnieje zapewne przy jego cichym wsparciu.

Mają siedzibę w centrum Warszawy przy ulicy Hożej. I jeśli wcześniej czy później dojdzie do przesilenia na prawicy, możemy o tej partii znowu usłyszeć.
Obecnie najbardziej kojarzonymi z RKN politykami są senator klubu PiS Jerzy Czerwiński i szefowa tej partii (od 2015 roku) Małgorzata Romanowicz, bardzo bliska współpracowniczka Macierewicza.

Żołnierze "Antoniego od Smoleńska"
Poza przewodzeniem RKL w którego władzach była od dawna, Romanowicz jest także członkiem i prezesem zarządu wydawnictwa "Dziedzictwo Polskie” założonego w 1995 przez Antoniego Macierewicza oraz redaktorem naczelnym tygodnika katolicko-narodowego "Głos”. Szefowa RKL to bardzo tajemnicza postać. W sieci nie mogliśmy znaleźć nawet jej zdjęcia.

Z kolei senator Czerwiński pytany przez naTemat o RKN nie jest zbyt rozmowny. – Nie udzielę panu żadnych informacji ponieważ jestem członkiem klubu PiS i należę do partii PiS. Dziwię się, dlaczego pan mnie o to pyta – szybko ucina rozmowę senator, który w oficjalnej notce biograficznej na stronach Senatu informuje, że "jest członkiem Zarządu Głównego Ruchu Katolicko-Narodowego". Dopytywany jeszcze, czy utrzymuje kontakty z kolegami z RKN zbywa nas, że zostawi to dla siebie.
Z RKL związani byli albo nadal są m.in prof. Ryszard Bender, Piotr Naimski, były poseł Antoni Stryjewski, była rzecznik praw dziecka Ewa Sowińska, czy była posłanka Krystyna Grabicka.

Partia raczej bardzo cienko przędzie. W centrali nikt nie odbiera telefonu. Nie ma strony internetowej, nie ma jej na Facebooku ani Twitterze. Ale w całym kraju są ludzie, którzy zapewne skoczyliby za Macierewiczem w polityczny ogień i obrażeni na Dudę tylko czekają na sygnał.

– Tyle tylko, że do najbliższych wyborów samorządowych jest 10 miesięcy i to są akurat zabójcze wybory dla jakiejś ewentualnej nowej inicjatywy politycznej – oceniał niedawno w rozmowie z naTemat Marek Migalski, politolog i były europoseł PiS.

– Pierwsze wybory, w której jakaś inicjatywa skrajnej, radykalnej prawicy, konkurencyjnej wobec PiS-u mogłaby zaistnieć, to są wybory europejskie, które odbędą się wiosną przyszłego roku. Ale wtedy będzie już z kolei za późno, bo nie będzie już tego politycznego "bonusa” za efekt nowości. To był więc ostatni moment, w którym Kaczyński mógł zneutralizować Macierewicza – podkreślał nasz rozmówca.

Partia na 4 procent?
Ale wiosną Macierewicz, teraz szef podkomisji smoleńskiej, będzie prezentował nowy raport w sprawie katastrofy (dla swoich zwolenników - "zamachu”). Do tego czasu sytuacja polityczna w obozie dobrej zmiany może się zaognić jeszcze bardziej.

Gdyby Macierewicz "obudził” struktury RKN i przekonał kluby "GP” miałby jakieś szanse. Pytanie, czy ewentualna nowa formacja smoleńska mogłaby liczyć na 4, czy na 6 proc. głosów? I chyba to go przede wszystkim powstrzymuje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...