
W komentarzach narodowców na Twitterze dominuje oburzenie. Władze Stowarzyszenia "Marsz Niepodległości" słowa premiera komentują nieco łagodniej i czekają na oficjalne pismo od szefa rządu. Premier Mateusz Morawiecki zaapelował w czwartek do narodowców, by pomogli "współorganizować" tegoroczny marsz. Tyle że one tego marszu nie współorganizują. One go organizują.
Faszystowskich i antysemickich haseł było mniej niż w poprzednich latach. Choć jak reporter TVP spytał pana z flagą, po co przyszedł na marsz i co oznacza współczesny patriotyzm, to w świat poszło (bez żadnej reakcji dziennikarza), że chodzi o to, by "odsunąć od władzy żydostwo".
To jest taki dzień (Święto Niepodległości – przy. red.), w którym powinniśmy pozbyć się jakichś niechęci wzajemnych i iść w hołdzie naszym przodkom. (...)
Proszę środowiska narodowe, które do tej pory organizowały ten marsz, żeby pomogły współorganizować ten marsz, aby był marszem wszystkich Polaków.
Na czwartkowym briefingu w Tychach premier przekazał apel do narodowców, aby pomogli współorganizować Marsz Niepodległości. Słowo "współorganizować" wydaje się tu kluczowe.
Marsz Niepodległości nigdy nie będzie marszem rządowym. Obchody państwowe są co roku przy Grobie Nieznanego Żołnierza i one się w żaden sposób nie kłócą z obchodami społecznymi.
Znacznie ostrzej brzmią komentarze zamieszczane przez narodowców na Twitterze. Rzecznik ONR Michał Jelonek odpowiedział premierowi, że środowiska narodowe nie muszą pomagać w organizacji tegorocznego marszu. "Ten Marsz jest już zorganizowany" – uciął. A pod jego wpisem pojawiło się wiele drwin z apelu premiera. Także takich o wydźwięku antysemickim.
– Liczymy, że na 100-lecie niepodległości Polski frekwencja na marszu będzie rekordowa, że to będzie marsz miliona. A skoro tak, to jasne, że część osób musi się zdecydować przyjść na marsz po raz pierwszy – stwierdza.
Naturalnie, wszyscy, jak co roku, na Marsz Niepodległości są zaproszeni. Jeśli pan premier będzie się chciał premierowo pokazać, także może przyjść. Cieszymy się, że władze partii rządzącej nie uciekają z obchodami do Krakowa, tylko chcą to święto obchodzić w Warszawie, gdzie od lat są organizowane największe społeczne obchody Święta Niepodległości.
Ale wystarczy zerknąć na Twitterze w komentarze narodowców pod wpisem rzecznika ONR i szybko pryskają złudzenia, że naprawdę wszyscy Polacy mogą się czuć na ten marsz zaproszeni. "Panie Premierze. O wspólnym Marszu 11 Listopada może pan zapomnieć. Nigdy zdrajcy z Totalnej Opozycji nie pójdą w jednym marszu z patriotami z PIS, ONR czy innymi organizacjami idącymi w Marszu Niepodległości" – brzmi jeden z komentarzy. Nawet i sam szef rządu raczej nie byłby tam mile widziany.
