Prawo i Sprawiedliwość od 2015 roku dało pieniądze naprawdę wielu grupom.
Prawo i Sprawiedliwość od 2015 roku dało pieniądze naprawdę wielu grupom. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Wtorek to drugi dzień strajku nauczycieli i wygląda na to, że rząd nie ma zamiaru spełnić postulatów protestujących pedagogów. Ktoś mógłby powiedzieć, że to wyraz dbałości PiS o budżet. Z drugiej strony wystarczy prześledzić wydarzenia ostatnich czterech lat, żeby zrozumieć, że partia Jarosława Kaczyńskiego w rozdawaniu pieniędzy akurat radzi sobie doskonale.

REKLAMA

RODZICE

Pierwsza grupa, która "zyskała" na rządach PiS. Program 500+ był przecież sztandarowym postulatem Prawa i Sprawiedliwości i jednocześnie czynnikiem, który walnie przychylił się do wyborczego sukcesu obecnej partii rządzącej.
Zaczęło się od pięciuset złotych na drugie dziecko w rodzinie (w większości przypadków). Teraz w ramach tzw. piątki Kaczyńskiego 500+ ma trafić także do rodziców, którzy mają tylko jedną pociechę.
Kwota przeznaczana na program oczywiście waha się każdego roku, ale zasadniczo jest po prostu gigantyczna. Tylko w 2018 roku na ten cel zaplanowano w budżecie 24,5 mld zł. Z kolei na początku roku wiceminister rodziny Stanisław Szwed informował, że w ciągu trzech minionych lat wydano na ten cel 60 mld zł. Możemy więc przyjąć, że roczny koszt programu to 20 mld zł.
A właściwie to było to 20 mld zł – bo w tym roku dojdzie 500+ na pierwsze dziecko. Elżbieta Rafalska mówiła, że to dodatkowy koszt 10 mld zł.
Łączny roczny koszt: 30 mld zł

EMERYCI

Kolejny "mocny punkt" z "piątki Kaczyńskiego". W roku wyborczym prezes PiS obiecał emerytom dodatkowe świadczenie, czyli trzynastą emeryturę. Ma ona trafiać do uprawnionych osób już od 1 maja, choć trzeba przyznać, że na razie nie wiadomo, czy będzie to stały wydatek, czy to po prostu jednorazowa kiełbasa wyborcza.
Do emerytów trafi świadczenie w wysokości emerytury minimalnej. To 1100 zł brutto, czyli około 888 zł netto. Będzie ona przysługiwać wszystkim, czyli tym, którzy przykładowo pobierają emeryturę w systemie powszechnym, emerytom-rolnikom, korzystającym z emerytur pomostowych czy z rent wojskowych.
Łączy roczny koszt: 10,8 mld zł.
logo
Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta

MATKI Z CO NAJMNIEJ CZWÓRKĄ DZIECI

One też dostały swoje emerytury. Według PiS osoba, która wychowała co najmniej czworo dzieci, to osoba nie pracująca wcale lżej od kogoś, kto spędził całe życie w korporacji.
Świadczenie ma przysługiwać w wysokości najniższej emerytury, a jeśli osoba zainteresowana pobiera już z ZUS lub KRUS świadczenie niższe od emerytury najniższej, to będzie ono podwyższane właśnie do kwoty najniższej emerytury.
Koszt programu w trakcie dekady to 8,74 mld zł, a rocznie ma się on wahać od 727,5 mln zł do 831,7 mln zł. Na potrzeby tekstu uśrednimy tę wartość.
Roczny koszt programu: 779,6 mln zł.

MEDIA PUBLICZNE

Pamiętacie jeszcze okolice 2015, 2016 roku? Prawo i Sprawiedliwość usilnie poszukiwało wtedy metod na zmuszenie Polaków do opłacania abonamentu RTV. Pojawiały się różne pomysły, w tym nawet takie, które zakładały "dorzucenie" tej opłaty do rachunku za prąd.
Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a dziurę w finansach mediów publicznych zasypano – niespodzianka – z budżetu.
Odpowiednia ustawa przeszła przez parlament w marcu. Zgodnie z jej założeniami media publiczne w ramach "rekompensaty" za utracone wpływy z opłat abonamentowych w latach 2018-2019 mają otrzymać aż 1,26 mld zł.
Dodajmy, że to nie była pierwsza rekompensata. Już wcześniej TVP otrzymało bowiem z tego tytułu 980 mln zł za utracone wpływy z lat 2010-2017, ponadto TVP dostało też 800 mln zł pożyczki z Funduszu Reprywatyzacyjnego, który należy do Skarbu Państwa.
Gołym okiem widać, że z roku na rok stawka rośnie.
Łączny roczny koszt: 1,26 mld zł.

FUNDACJA CZARTORYSKICH

Jeden z najdziwniejszych prezentów od rządu PiS. W 2017 roku resort kultury z Piotrem Glińskim na czele odkupił od Fundacji Książąt Czartoryskich ich kolekcję dzieł sztuki.
Cena – 100 mln euro. Teoretycznie doskonała, bo kolekcja, w skład której wchodzi m.in. "Dama z gronostajem" Leonarda da Vinciego, jest warta wielokrotnie więcej. To w sumie 86 tysięcy obiektów muzealnych i to razem z krakowskim budynkiem muzeum.
logo
Fot. Michał Łepecki/Agencja Gazeta
To gdzie tu problem? No jest ich kilka. Po pierwsza, sama kolekcja trafiła w ręce Czartoryskich w 1991 roku właściwie nie wiadomo dlaczego. Bo była państwowa, ale została przekazana przez ówczesną minister kultury spadkobiercom rodziny Czartoryskich z Adamem Karolem Czartoryskim na czele.
Czyli 26 lat później odkupiliśmy to, co wcześniej było państwowe. A na dodatek... właściwie nie trzeba było za to płacić. Bo choć Czartoryski wielokrotnie groził sprzedażą "Damy z gronostajem", polskie prawo jest w tej kwestii na tyle restrykcyjne, że jakakolwiek sprzedaż i wywóz dzieła za granicę zostałby storpedowany przez resort kultury.
Ale zapłaciliśmy i tak.
Łączny koszt: ok. 428,6 mln zł (100 mln euro)

SŁUŻBY MUNDUROWE

Pamiętacie jeszcze protest policji z zeszłego roku? Najpierw przestali udzielać mandatów i zaczęli pouczać kierowców, potem w całym kraju rozszalała się "psia grypa", przez którą policjanci masowo szli na L4.
Sytuacja była już tak zła, że mogło nawet zabraknąć funkcjonariuszy do ochrony wydarzeń związanych z obchodami setnej rocznicy niepodległości.
W końcu strona rządowa "spuchła" i w listopadzie udało się podpisać porozumienie. Dodajmy, że nie chodziło jedynie o policjantów – podwyżki uzyskali także funkcjonariusze innych służb podległych MSWiA – a więc choćby strażacy czy ludzie ze Służby Ochrony Państwa.
W tym wypadku nie ma konkretnych liczb dotyczących kosztu podwyżek. Niemniej jednak związkowcy wywalczyli 655 zł podwyżki od stycznia 2019 roku i kolejne 500 zł (to kwoty brutto) od 2020 roku.
logo
Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Dodajmy jeszcze, że jedna ze służb została oszukana. Służba Więzienna nie zobaczyła bowiem podwyżek do dzisiaj.

ROLNICY

Kolejna przynęta, którą rzucił prezes PiS Jarosław Kaczyński. I tak jak emerytom były premier obiecał trzynastą emeryturę, tak rolnikom Kaczyński zaproponował dopłaty do tuczników i krów. – Najmniej 100 złotych od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy, ale może być więcej – powiedział dokładnie prezes PiS podczas spotkania w Kadzidle pod Ostrołęką w miniony weekend.
Choć trzeba uczciwie przyznać, że tutaj prezes trochę nagiął rzeczywistość. Pieniądze mają bowiem pochodzić nie z budżetu Polski, a ze środków unijnych.
I żeby było zabawniej, chodzi o pieniądze w przyszłej perspektywie unijnej. Innymi słowy prezes PiS rozdał pieniądze, których jeszcze nie ma. Ale wędka na wyborców została zarzucona. Nawet jeśli chodzi tylko o małe i średnie gospodarstwa rolne.

POLSKA FUNDACJA NARODOWA

Dziwny biznes rząd PiS zrobił już z Fundacją Książąt Czartoryskich, ale przypadek legendarnej już Polskiej Fundacji Narodowej jest jeszcze bardziej zaskakujący.
Oto pod koniec 2016 roku powstała instytucja, która według ówczesnej premier Beaty Szydło miała budować "polską markę" poza granicami Polski. Na jej budżet zrzuciło się 17 spółek Skarbu Państwa – m.in. PGE, PKN Orlen czy Grupa Azoty. Budżet: podobno 100 mln zł.
To właśnie PFN zleciła powiązanej z PiS spółce Solvere przygotowanie kampanii "Sprawiedliwe Sądy". Tej samej, która szkalowała w Polsce polskich sędziów. Nic dziwnego, że sąd w końcu uznał, że kampania była niezgodna z celami statutowymi Fundacji.
Dodajmy jeszcze, że wcale nie stanęło na wspomnianych już 100 mln zł. Mniej więcej rok temu "Newsweek" doliczył się 220 mln zł, które już wtedy zasiliły PFN. Fundacja naturalnie nadal działa.
Łączy koszt do 2018 roku: około 220 mln zł.

LEKARZE

Kolejny głośny protest z 2018 roku, który zakończył się już w lutym. Wtedy strona rządowa także ustąpiła po niezwykle dramatycznym proteście – wszak głodówka trwała aż 29 dni.
Rząd zobowiązał się do wielu rzeczy, ale najistotniejsze były podniesienie wydatków na służbę zdrowia oraz same podwyżki. W 2019 roku zgodnie z porozumieniem rząd powinien przeznaczyć na lecznictwo 4,86 proc. PKB, czyli ponad 2 mld zł więcej niż np. w 2017 roku. W 2024 roku to powinno być już 6 proc.
Do tego dochodzi kwestia płac. Rezydenci mieli otrzymać podwyżki i zarabiać 4000 zł brutto w przypadku dziedzin niepriorytetowych i 4700 zł brutto dla dziedzin priorytetowych. To wyliczenia dla pierwszego i drugiego roku rezydentury. Od trzeciego roku te pensje miały wynosić odpowiednio 4500 zł brutto i 5300 zł brutto.
Ponadto od lipca 2018 roku specjaliści zatrudnieni w państwowych placówkach mieli zarabiać co najmniej 6750 zł brutto miesięcznie.
logo
Fot. Jakub Porzycki / AG
Gdzie jest haczyk? Nakłady na służbę zdrowia ostatecznie nie wzrosły, a wiele szpitali podwyżek nie wypłaca. A tam, gdzie są one wypłacane, dyrekcja szpitali stosuje zabiegi, aby wypłacone pieniądze i tak odebrać. Nie jest uwzględniane choćby prawo do odpoczynku po dyżurze i za to jest odliczana część pensji.
Niemniej jednak – porozumienie było.

DUCHOWNI

Rząd PiS bardzo dba o to, aby stosunki partii z Kościołem były "odpowiednie". Tylko w latach 2016-2018 przeznaczono 510 mln zł na wydatki związane z "utrzymaniem stosunków między państwem a Kościołami i związkami wyznaniowymi". Duża część rocznej kwoty (118 mln ze 160 mln zł) trafiło do Funduszu Kościelnego, który m.in. finansuje emerytury księży.
Druga sprawa to sam ojciec Rydzyk. Redemptorysta z Torunia różnymi drogami – i na różne cele – od początku kadencji PiS uzyskał już ponad 165 mln zł. Wliczają się w to tak głośne sprawy jak 70 mln zł dla Lux Veritatis za utworzenie muzeum "Pamięć i Tożsamość" w Toruniu czy dotacje na rozbudowę geotermii.
Koszty: 165 mln zł dla ojca Rydzyka oraz 510 mln zł na cele kościelne do 2018 roku.