
"Przebieg sporu z Izraelem, USA i innymi sojusznikami wokół ustawy o IPN dowodzi, że pozycja międzynarodowa Polski jest najgorsza od odzyskania niepodległości w 1989 r." – tak zaczynał się pamiętny list. Panie ambasadorze, czy fakt, że prezydent Duda nie pojedzie do Izraela, to nie są konsekwencje wydarzeń z początku 2018 r.?
Grzegorz Dziemidowicz: Z pewnością jest to dalszy ciąg tej historii. To, co dzieje się dziś, to konsekwencje prowadzenia nieudolnej polityki. Kolejne kroki i wydarzenia, niestety, tylko potwierdzają, że mieliśmy - mówię o sygnatariuszach tamtego listu - wówczas rację.
Co zatem mógł zrobić prezydent Duda, wiedząc, że nie będzie mógł przemówić na Forum. Jechać mimo to?
Światowe media decyzję prezydenta Dudy opisują krótko – że jest to bojkot Światowego Forum Holocaustu ze strony Polski. Uprawnione jest takie określenie?
Dlaczego tylko tyle?
Gdzie dzisiaj są nasi sojusznicy?
"Od 2015 roku polityka zagraniczna PiS kroczy od katastrofy do katastrofy. Polsce odmawia się przyjmowania wizyt wysokich przedstawicieli, regularnie krytykują ją sojusznicy, nasze gwarancje bezpieczeństwa stają się warunkowe. Zamiast – jak dotąd – być jednym z liderów wspólnoty Zachodu, Polska PiS-u staje się zależna od niepewnego wsparcia państw mniejszych.
Międzynarodową pozycję kraju osłabia też flirt obecnej władzy ze środowiskami szowinistycznymi. Polska jest postrzegana – piszemy to z bólem – jako "chory człowiek Europy".
Ta sytuacja jest dla Państwa wielkim zagrożeniem, zwłaszcza w obecnym niestabilnym środowisku. Unię Europejską czekają ogromne przemiany. Agresywna Rosja okupuje terytorium naszego sąsiada i ingeruje w procesy polityczne Zachodu. USA zmieniają swą rolę w świecie. Rosną nacjonalizmy. (...)
Rodakom mówimy: polskiej racji stanu trzeba bronić. Polska, jak w latach 1989-2015, musi być europejska i odpowiedzialna. Musi realizować swe interesy we współpracy, a nie ciągłej wojnie z innymi.
Tylko taka Polska będzie bezpieczna i dostatnia.
Tylko taka Polska jest prawdziwa".