
Ministerstwo Obrony Rosji potwierdziło, że doszło do zatopienia krążownika "Moskwa". Kreml nie chce jednak przyznać, kto stoi za atakiem. Propagandyści mówią o nieszczęśliwym wypadku. Rząd milczy także w kwestii ofiar zdarzenia. Nieoficjalne doniesienia wskazują, że wciąż nie są znane losy 496 członków załogi.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google.
Co z załogą krążownika "Moskwa"? Losy 496 osób wciąż nie są znane
W czwartek w godzinach południowych strona ukraińska poinformowała, że zniszczyła okręt "Moskwa" w wyniku ataku rakietowego. – Burza i potężny wybuch amunicji przewróciły krążownik – wyjaśnił marszałek Władysław Nazarow.
Czytaj także: W rosyjskiej telewizji już planują zemstę po zatonięciu krążownika "Moskwa". "Zbombardujmy Kijów!"
Na dno pójść mogła nie tylko maszyna, ale również święta relikwia nazywana "prawdziwym krzyżem". Jak pisaliśmy w naTemat, jest to kilkumilimetrowy kawałek drewna, który został osadzony na metalowym krzyżu w XIX wieku.
Obie strony jednak nie potwierdziły, by relikt zatonął lub został uratowany. Rosja milczy także w sprawie potencjalnych ofiar wypadku. Wyjaśnijmy, że załoga "Moskwy" składała się z 510 żołnierzy. Według dziennikarza agencji UNIAN, Romana Cymbaliuka, udało się uratować 14 marynarzy.
Czytaj także: Ostrzelali sami siebie, a o atak oskarżają Ukrainę. Wywiad ujawnił rozmowę telefoniczną Rosjanina
Nie są jednak znane losy pozostały 496 osób. "Do Sewastopola na okupowanym Krymie ewakuowano 14 rosyjskich marynarzy z krążownika, w tym szefa okrętowej służby medycznej" – napisał ukraiński dziennikarz.
"Żołnierze dopłynęli do nabrzeża motorówką, gdzie czekały już na nich karetki pogotowia" – dodał w komunikacie na Facebooku. Przypomnijmy, że jeszcze 24 marca Ukraińcy uszkodzili okręt desantowy Saratow.
Czytaj także: Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Ukrainy zdradza plan Rosji. "Były już 4 próby zabicia Zełenskiego"
W rozmowie z naTemat gen. Stanisław Koziej wyjaśnił, że zatopienie "Moskwy" nie zmieni oblicza wojny, choć z pewnością wpłynęło na morale strony ukraińskiej. – Prestiż Rosji poszedł na dno (...) to jasny sygnał, że Ukraina ma skuteczne środki walki, w tym także obrony wybrzeża morskiego – ocenił.
