Roman Giertych dla naTemat o powrocie do polityki: nie czas żałować róż
Roman Giertych dla naTemat o powrocie do polityki: nie czas żałować róż Fot. Michał Woźniak / East News

Roman Giertych oficjalnie ogłosił, że planuje wrócić do czynnej polityki. Adwokat chce kandydować do Senatu ze wsparciem sił opozycyjnych. - W tej chwili nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Wszystkie ręce muszą iść na pokład - powiedział w rozmowie z naTemat. Odniósł się także do słów prof. Grodzkiego, który widziałby go na stanowisku prokuratora generalnego.

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google.

  • Nadchodzące wybory dają szanse opozycji na odebranie władzy Prawu i Sprawiedliwości.
  • Wszystko wskazuje na to, że opozycja ponownie sięgnie po "Pakt Senacki", nawet jeśli będzie startować osobno.
  • Roman Giertych wyraził chęć powrotu do polityki i wystartowania właśnie do izby wyższej parlamentu
  • Roman Giertych zapowiedział powrót do polityki. Chce wejść do Senatu

    Jak pisaliśmy w naTemat, Roman Giertych zapowiedział powrót do polityki. Zadeklarował gotowość startu w nadchodzących wyborach parlamentarnych w 2023 roku.

    – Wydaje mi się, że raczej (będę startował - red.) do Senatu. Będę pracował na pewno w komisji sprawiedliwości, do tego już dziś się zobowiązuję – powiedział w nagraniu opublikowanym w serwisie YouTube.

    Przypomnijmy, że mecenas po 2007 roku stronił od czynnej polityki. W 2015 roku bezskutecznie kandydował do Senatu z poparciem Platformy Obywatelskiej. Później ponownie wrócił do praktyki adwokackiej.

    Postać Romana Giertycha ponownie pojawiła się w przestrzeni publicznej za sprawą wybuchu afery ws. Pegasusa. Jak się okazało, telefon mecenasa był inwigilowany przez służby specjalne.

    W rozmowie z naTemat Roman Giertych powiedział, że zawsze miał aspiracje polityczne. - Natomiast podjąłem taką decyzję, ponieważ najbliższe wybory będą najważniejsze od 30 lat, więc muszę w nich uczestniczyć - stwierdził.

    Roman Giertych dla naTemat: To będą wybory o wszystko

    Mecenas powiedział, że propozycję kandydowania do Senatu dostał już 4 lata temu. Wówczas odmówił.

    - Dostałem propozycję od Grzegorza Schetyny startu z poparciem opozycji w ramach bloku senackiego. Wtedy odmówiłem ze względów zawodowych. W tej chwili nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Wszystkie ręce muszą iść na pokład - oznajmił.

    Jak dodał, "to będą wybory o wszystko". Dlaczego jednak mecenas nie chce startować do Sejmu, który od zawsze jest na medialnym świeczniku? - Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ja już byłem wiele lat posłem. W Senacie mógłbym realizować swój program - wyjaśnił.

    O jakie propozycje programowe chodzi? Roman Giertych wyjaśnił, że chodzi między innymi o ustrojowe związanie stanowiska prokuratora generalnego z Senatem.

    - Za czasów Andrzeja Seremeta stanowisko prokuratora generalnego było nadawane przez prezydenta. Później było związane z Sejmem, czyli z rządem. Wariantu senackiego jeszcze nie próbowaliśmy - zauważył.

    - Krótko mówiąc - chodzi o to, żeby prokuratora generalnego powoływał Senat. To zmiana możliwa do zrobienia zwykłą ustawą, bez modyfikowania Konstytucji - sprecyzował.

    Roman Giertych prokuratorem generalnym? "Myślałem o sędzi Tulei"

    Jak pisaliśmy w naTemat, prof. Tomasz Grodzki widziałby mecenasa Giertycha w roli prokuratora generalnego, a nie senatora. Poprosiliśmy adwokata o odniesienie się do słów marszałka.

    - Obecnie funkcja prokuratora generalnego jest połączona z funkcją ministra sprawiedliwości. Dyskusja o składzie personalnym przyszłego rządu to temat na dyskusję po wyborach - odpowiedział.

    - Miło mi, że trzecia osoba w państwie wspomniała o takiej możliwości. Miłe były też głosy poparcia Radka Sikorskiego i Szymona Hołowni, ale w tej chwili to dyskusja przedwczesna - wskazał.

    Adwokat podał też dwie potencjalne kandydatury, które jego zdaniem lepiej sprawdziłyby się na tym stanowisku. - Myślałem o sędzi Tulei czy byłym rzeczniku praw obywatelskich Adamie Bodnarze - wymienił.

    Giertych podkreślił, że dopiero po rozłączeniu funkcji prokuratora generalnego z funkcją ministra sprawiedliwości można rozmawiać o personaliach. Jak zauważył, to stanowisko powinna pełnić osoba niezwiązana bezpośrednio z bieżącą polityką.

    Czytaj także: