
Roman Giertych oficjalnie ogłosił, że planuje wrócić do czynnej polityki. Adwokat chce kandydować do Senatu ze wsparciem sił opozycyjnych. - W tej chwili nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Wszystkie ręce muszą iść na pokład - powiedział w rozmowie z naTemat. Odniósł się także do słów prof. Grodzkiego, który widziałby go na stanowisku prokuratora generalnego.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google.
Roman Giertych zapowiedział powrót do polityki. Chce wejść do Senatu
Jak pisaliśmy w naTemat, Roman Giertych zapowiedział powrót do polityki. Zadeklarował gotowość startu w nadchodzących wyborach parlamentarnych w 2023 roku.
– Wydaje mi się, że raczej (będę startował - red.) do Senatu. Będę pracował na pewno w komisji sprawiedliwości, do tego już dziś się zobowiązuję – powiedział w nagraniu opublikowanym w serwisie YouTube.
Przypomnijmy, że mecenas po 2007 roku stronił od czynnej polityki. W 2015 roku bezskutecznie kandydował do Senatu z poparciem Platformy Obywatelskiej. Później ponownie wrócił do praktyki adwokackiej.
Postać Romana Giertycha ponownie pojawiła się w przestrzeni publicznej za sprawą wybuchu afery ws. Pegasusa. Jak się okazało, telefon mecenasa był inwigilowany przez służby specjalne.
W rozmowie z naTemat Roman Giertych powiedział, że zawsze miał aspiracje polityczne. - Natomiast podjąłem taką decyzję, ponieważ najbliższe wybory będą najważniejsze od 30 lat, więc muszę w nich uczestniczyć - stwierdził.
Roman Giertych dla naTemat: To będą wybory o wszystko
Mecenas powiedział, że propozycję kandydowania do Senatu dostał już 4 lata temu. Wówczas odmówił.
- Dostałem propozycję od Grzegorza Schetyny startu z poparciem opozycji w ramach bloku senackiego. Wtedy odmówiłem ze względów zawodowych. W tej chwili nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Wszystkie ręce muszą iść na pokład - oznajmił.
Jak dodał, "to będą wybory o wszystko". Dlaczego jednak mecenas nie chce startować do Sejmu, który od zawsze jest na medialnym świeczniku? - Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ja już byłem wiele lat posłem. W Senacie mógłbym realizować swój program - wyjaśnił.
O jakie propozycje programowe chodzi? Roman Giertych wyjaśnił, że chodzi między innymi o ustrojowe związanie stanowiska prokuratora generalnego z Senatem.
- Za czasów Andrzeja Seremeta stanowisko prokuratora generalnego było nadawane przez prezydenta. Później było związane z Sejmem, czyli z rządem. Wariantu senackiego jeszcze nie próbowaliśmy - zauważył.
- Krótko mówiąc - chodzi o to, żeby prokuratora generalnego powoływał Senat. To zmiana możliwa do zrobienia zwykłą ustawą, bez modyfikowania Konstytucji - sprecyzował.
Roman Giertych prokuratorem generalnym? "Myślałem o sędzi Tulei"
Jak pisaliśmy w naTemat, prof. Tomasz Grodzki widziałby mecenasa Giertycha w roli prokuratora generalnego, a nie senatora. Poprosiliśmy adwokata o odniesienie się do słów marszałka.
- Obecnie funkcja prokuratora generalnego jest połączona z funkcją ministra sprawiedliwości. Dyskusja o składzie personalnym przyszłego rządu to temat na dyskusję po wyborach - odpowiedział.
- Miło mi, że trzecia osoba w państwie wspomniała o takiej możliwości. Miłe były też głosy poparcia Radka Sikorskiego i Szymona Hołowni, ale w tej chwili to dyskusja przedwczesna - wskazał.
Adwokat podał też dwie potencjalne kandydatury, które jego zdaniem lepiej sprawdziłyby się na tym stanowisku. - Myślałem o sędzi Tulei czy byłym rzeczniku praw obywatelskich Adamie Bodnarze - wymienił.
Giertych podkreślił, że dopiero po rozłączeniu funkcji prokuratora generalnego z funkcją ministra sprawiedliwości można rozmawiać o personaliach. Jak zauważył, to stanowisko powinna pełnić osoba niezwiązana bezpośrednio z bieżącą polityką.
